19 mnichów i pies Aloka dotarli do Waszyngtonu we wtorek, po 15 tygodniach marszu. W środę w towarzystwie ok. 100 innych mnichów i mniszek, którzy dołączyli do nich w amerykańskiej stolicy, udali się na Kapitol - podała agencja AP. Razem z nimi w ciszy maszerował tłum ludzi, niosąc symbole pokoju.
Marsze na rzecz pokoju - to tradycja pielęgnowana przez szkołę buddyjską Therawada. Mnisi przemierzali USA, by zwrócić uwagę na potrzebę pokoju, życzliwości i współczucia w Ameryce i na świecie.
Niektórzy mnisi szli przez amerykańskie stany boso albo w skarpetkach. Marsz kontynuowano mimo surowych zimowych warunków. W listopadzie na autostradzie na przedmieściach Houston dwóch zakonników zostało rannych, gdy w eskortujący ich samochód uderzyła ciężarówka. Jednemu z poszkodowanych amputowano nogę. W Waszyngtonie dołączył do reszty grupy na wózku.
Grupa zakończy swoją wyprawę w Annapolis w Maryland w czwartek. Powrót mnichów do Teksasu powinien być łatwiejszy. Pojadą autobusem, a końcówkę trasy, ok. 10-kilometrowy odcinek prowadzący do klasztoru, pokonają pieszo. Tam właśnie jesienią rozpoczęła się ich wędrówka.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)








