Polacy na półmetku zajmowali 11. miejsce, ale w finale pojechali wolniej i spadli o dwie pozycje. Do zwycięzców stracili łącznie 1,160.
- Chcieliśmy pojechać świetnie od A do Z. Niestety, nie wszystko poszło po naszej myśli. Popełniliśmy głupi błąd - powiedział Chmielewski na antenie TVP Sport.
Po pierwszym ślizgu prowadzili Amerykanie Marcus Mueller i Ansel Haugsjaa, którzy czasem 52,482 pobili rekord toru w Cortinie d'Ampezzo. Jednak po drugim spadli na szóstą pozycję.
Natomiast Włosi awansowali z trzeciej na pierwszą lokatę. Rieder i Kainzwaldner pierwszy raz stanęli na olimpijskim podium. Mieli w dorobku srebrny medal mistrzostw świata w Soczi (2020) i dwa brązowe medale mistrzostw Europy w Siguldzie (2023) oraz Igls (2024). Drugie miejsce ze stratą 0,068 zajęli Austriacy Thomas Steu i Wolfgang Kindl.
Na trzeciej pozycji uplasowali się prowadzący w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata Wendl i Arlt. Ich strata wyniosła 0,090. Niemcy to trzykrotni mistrzowie olimpijscy. Byli na najwyższym stopniu podium w igrzyskach w Soczi (2014), Pjongczangu (2018) i Pekinie (2022), a kolejne trzy złota wywalczyli w rywalizacji sztafet. W zawodach mężczyzn uczestniczyło 17 duetów.
W środę Włosi wywalczyli dwa złote medale na torze saneczkowym, gdyż wcześniej w dwójkach kobiet triumfowały Andrea Voetter i Marion Oberhofer, które w obu ślizgach były najszybsze. Nikola Domowicz i Dominika Piwkowska zajęły szóstą pozycję. (PAP)








