29-latek z Oslo zdobył czwarty złoty medal igrzysk Mediolan-Cortina d'Ampezzo. Wcześniej zwyciężył w biegu łączonym 2x10 km, sprincie techniką klasyczną oraz na 10 km techniką dowolną.
Osiem lat temu w Pjongczangu wywalczył trzy złota, a w 2022 roku w Pekinie - dwa złote medale, srebrny i brązowy. Swój dorobek może jeszcze poprawić, ponieważ we Włoszech czekają go jeszcze dwa starty.
Klaebo biegł na ostatniej zmianie sztafety i przypieczętował triumf Norwegów. Srebrny medal wywalczyli Francuzi, a brązowy Włosi.
Norwegowie kontrolowali bieg od startu do mety. Na pierwszej zmianie Emil Iversen w końcówce objął prowadzenie, którego już nie oddali Martin Loewstroem Nyenget i Einar Hedegart. Klaebo wystartował z przewagą 12 sekund nad Victorem Loverą. Francuz ruszył bardzo dynamicznie i zmniejszył nawet stratę do sześciu sekund, ale w końcówce „król nart” podkręcił tempo, wyprzedzając na mecie rywala o 22,2 s. Kończący włoską sztafetę Federico Pellegrino finiszował ze stratą 47,9 s.
Rozczarowali Szwedzi, którzy zajęli ostatnie miejsce w stawce 10 sztafet.
W niedzielę Klaebo poprawił osiągnięcia swoich rodaków, ośmiokrotnych mistrzów olimpijskich, którzy zakończyli już karierę: biegaczy narciarskich Marit Bjoergen, wielkiej rywalki Justyny Kowalczyk, oraz Bjoerna Daehlie, a także biathlonisty Ole Einara Bjoerndalena.
W kolejnych dniach Klaebo ma jeszcze szansę poprawić swój dorobek - w środę wystartuje w sprincie drużynowym, a w sobotę w biegu ze startu wspólnego na 50 km techniką klasyczną. Norweg może zdobyć „Wielkiego Szlema”, czyli wygrać wszystkie sześć biegów z programu olimpijskiego, czego dokonał już w ubiegłorocznych mistrzostwach świata w Trondheim. (PAP)








