Rada Miasta Chicago w styczniu, stosunkiem głosów 32–16, przyjęła uchwałę regulującą obecność na rynku odurzających produktów wytwarzanych z konopi przemysłowych (hemp). Zakładała ona natychmiastowy zakaz sprzedaży odurzających produktów konopnych (intoxicating hemp products) osobom poniżej 21. roku życia, a od 1 kwietnia br.– szeroki zakaz sprzedaży większości takich wyrobów na terenie miasta.
Projekt przewidywał wyjątki dla napojów, dodatków do żywności, kremów do stosowania zewnętrznego oraz produktów dla zwierząt. Licencjonowane bary i restauracje mogłyby sprzedawać napoje i dodatki na bazie konopi, natomiast inne produkty – o ile nie byłyby całkowicie zakazane – mogłyby trafiać do sprzedaży wyłącznie w licencjonowanych punktach sprzedaży marihuany.
Burmistrz Johnson uznał jednak, że proponowane rozwiązanie jest zbyt daleko idące i 13 lutego uchwałę zawetował. „Podjąłem decyzję o wecie, ponieważ mam poważne obawy dotyczące obecnej propozycji i potencjalnych negatywnych skutków, jakie taki zakaz w stylu prohibicji mógłby przynieść naszemu miastu”– oświadczył burmistrz.
W swoim formalnym uzasadnieniu nazwał uchwałę „przedwczesną” i podkreślił, że Chicago powinno poczekać na wytyczne federalne. W listopadzie ma wejść w życie federalny zakaz odurzających produktów konopnych choć niedawno w Kongresie pojawiła się propozycja przesunięcia go aż do 2028 roku.
Johnson argumentuje również, że uchwała chroni część podmiotów kosztem innych.„Nie możemy mówić o sprawiedliwym rozwoju gospodarczym, jednocześnie koncentrując rynek w rękach kilku dużych graczy”– podkreślił. Zwrócił uwagę, że wiele firm działających w branży hemp to biznesy należące do Afroamerykanów i Latynosów, prowadzone przez osoby, które nie miały szans wejść w kosztowny system licencji na sprzedaż marihuany i wybrały legalny federalnie rynek produktów hemp jako alternatywę.
Autor projektu uchwały, radny Marty Quinn, przekonuje jednak, że regulacja jest konieczna. Jego zdaniem obecny rynek odurzających produktów hemp rozwinął się w wyniku luki w ustawie federalnej Farm Bill z 2018 roku. W efekcie możliwe stało się wytwarzanie wyrobów zawierających wyższe stężenia substancji psychoaktywnych, które formalnie pochodzą z dopuszczonej prawem rośliny, lecz w praktyce mają działanie odurzające. Radny Quinn podkreśla, że do jego biura trafiały sygnały o przypadkach, gdy produkty te trafiały w ręce nieletnich.
Na razie ustawa wraca do Rady Miasta. Jeśli radni nie zbiorą 34 głosów, weto burmistrza utrzyma się w mocy.
(tos)








