W opublikowanym oświadczeniu rodzina poinformowała, że Jesse Jackson zmarł we wtorek rano w otoczeniu najbliższych.
„Jego niezachwiane zaangażowanie na rzecz sprawiedliwości, równości i praw człowieka pomogło ukształtować globalny ruch na rzecz wolności i godności. Jako niestrudzony działacz na rzecz zmian, dał głos tym pozbawionym głosu - począwszy od kampanii prezydenckich w latach 80. XX wieku, aż po mobilizację milionów ludzi do rejestracji w celu głosowania – pozostawiając niezatarty ślad w historii” - napisała rodzina.
„Był przywódcą-sługą – nie tylko dla naszej rodziny, ale także dla uciskanych, pozbawionych głosu i pomijanych ludzi na całym świecie. Podzieliliśmy się nim ze światem, a w zamian świat stał się częścią naszej rodziny. Jego niezachwiana wiara w sprawiedliwość, równość i miłość podniosła na duchu miliony ludzi. Prosimy o uczczenie jego pamięci poprzez kontynuowanie walki o wartości, którymi się kierował” - dodała.
Przyczyna zgonu nie została podana, ale w 2017 r. Jackson poinformował, że wykryto u niego chorobę Parkinsona. W listopadzie zeszłego roku został hospitalizowany z powodu postępującej choroby, a lekarze przekazali, że zdiagnozowano u niego chorobę neurodegeneracyjną jako postępujące porażenie nadjądrowe.
Jackson urodził się w 1941 r. w Karolinie Południowej. W działalność na rzecz praw obywatelskich czarnoskórych mieszkańców USA zaangażował się w latach 60. XX wieku. Od połowy lat 60. był jednym z bliskich współpracowników Martina Luthera Kinga i znajdował się w jego pobliżu w czasie, gdy ten został zastrzelony w Memphis w 1968 r. Był założycielem dwóch organizacji walczących o prawa obywatelskie - Operation PUSH w 1971 r. oraz National Rainbow Coalition w 1984 r. (później połączyły się w funkcjonującą obecnie Rainbow/PUSH).
Jackson dwukrotnie - w 1984 i 1988 r. - ubiegał się o nominację Partii Demokratycznej w wyborach prezydenckich w USA. Był drugą w historii czarnoskórą osobą, która ubiegała się o nominację prezydencką z ramienia jednej z dwóch głównych partii politycznych w kraju. W obu przypadkach jednak nie uzyskał nominacji. Mimo to nie przestał być aktywny i niemal do końca życia występował w obronie mniejszości pozbawionych pełni praw.
Aktywnie wspierał kandydaturę Baracka Obamy, gdy ten - z powodzeniem - ubiegał się o prezydenturę w 2008 r. Był także zagorzałym krytykiem obecnego prezydenta USA Donalda Trumpa. (PAP)








