W finale A Włosi, którzy biegli w składzie Davide Ghiotto, Riccardo Lorello i Giovannini, byli wyraźnie lepsi od Amerykanów, rekordzistów świata, wygrywając o 4,51 s. Na mecie Giovannini złożył obydwie ręce i podłożył je pod przechyloną głowę, dając tym samym znak rywalom, że to koniec rywalizacji, którą przegrali.
Właśnie takiej gestykulacji (zwanej „Night night”) oznaczającej koniec walki i pewność siebie użył Curry kilka lat temu po wygranych spotkaniach w NBA przeciw Denver Nuggets, gdy zdobył zwycięskie punkty. Czterokrotny mistrz NBA (2015, 2017, 2018, 2022) powtarzał go następnie później, a jego znak stał się kultowym w świecie sportu. Amerykańscy panczeniści z pewnością go zrozumieli.
To był dziewiąty złoty krążek Włochów i 24 w sumie, co sprawia, że gospodarze mają najlepszy wynik w historii startów w zimowych igrzyskach, poprawiając swoje rekordowe osiągnięcie z 1994 roku w Lillehammer, gdy mieli 20 krążków. Zajmują obecnie drugie miejsce w tabeli medalowej, za Norwegią.
- Ostatnie okrążenie mieliśmy pod kontrolą i czekałem po prostu na to, by przekroczyć linię mety i móc uczynić znak Stephena - przyznał Giovannini.
Gest gwiazdy światowej koszykówki Włoch zobaczył podczas igrzysk w Paryżu, gdy Curry w finale z Francją zdobył trzy punkty przesądzające o zwycięstwie 98:87. Znak tak mu się spodobał, że wyczekiwał sytuacji, w której mógłby go powtórzyć. Rozmawiał nawet o tym z kolegą z reprezentacji Francesco Bettim.
- Dla mnie ten gest to oznaka zimnej krwi. Udało się, ale bałem się, że w emocjach mogę o tym... zapomnieć - przyznał szczęśliwy po finale. (PAP)








