O decyzji stacji poinformował w programie „The Late Show” sam Colbert, który - jak stwierdził - zrobił to wbrew prośbom prawników telewizji. Ci polecili, by o tym nie wspominał. Komik zaznaczył, że zrezygnowanie z emisji wywiadu, to bezpośredni efekt gróźb prezesa FCC i bliskiego Donaldowi Trumpowi polityka - Brendana Carra.
Chodzi o zasadę „równego czasu”, obowiązującą telewizje nadające w paśmie ogólnodostępnym, która nakazuje, by kandydaci w wyborach mieli równy dostęp do czasu antenowego. Jak dotąd zasada ta nie obowiązywała wywiadów w programach talk-show, lecz Carr sugerował, że może się to zmienić.
- 21 stycznia tego roku ukazał się list od prezesa FCC i zadufanego w sobie kręgla, Brendana Carra. W liście tym Carr napisał, że rozważa zniesienie wyjątku dla talk-show, ponieważ, jak stwierdził, niektóre z nich są „motywowane partyjnymi interesami” - powiedział Colbert. - Powiedzmy to wprost: administracja Donalda Trumpa chce uciszyć każdego, kto powie coś złego o Trumpie w telewizji, bo Trump ogląda tylko telewizję, całymi dniami OK? Jest jak maluch, który spędza za dużo czasu przed ekranem. Wpada w złość, a potem robi w pieluchę - dodał.
Choć wywiad z Talarico, pastorem i kandydatem do Senatu z Teksasu, nie został wyemitowany w otwartym paśmie, to ostatecznie ukazał się w internecie. Talarico, deputowany stanowego parlamentu i jedna ze wschodzących gwiazd w partii, rywalizuje w prawyborach z młodą polityczką Demokratów Jasmine Crockett. Choć Teksas był dotąd bastionem Republikanów, sondaże sugerują, że Demokraci nie są bez szans w listopadowych wyborach.
Nie są to pierwsze polityczne kontrowersje wokół programu Colberta. Jeszcze w ubiegłym roku telewizja CBS ogłosiła, że obecny sezon programu będzie jego ostatnim, powołując się na względy finansowe. Sam komik jednak twierdził, że powody były polityczne, bo decyzja zapadła po tym, gdy oskarżył pracodawcę o wręczenie Trumpowi „grubej łapówki” (chodziło o 15 mln dolarów wypłaconych Trumpowi w ramach ugody sądowej) za zgodę administracji na transakcję przejęcia telewizji przez nowego właściciela, Skydance. Ostatecznie Skydance, który należy do syna wspierającego Trumpa miliardera Larry'ego Ellisona, po przejęciu CBS wraz z koncernem Paramount wprowadził zmiany w linii redakcyjnej telewizji, by zmienić zarzucaną jej przez Trumpa stronniczość na korzyść liberałów.
Obecnie Paramount Skydance rywalizuje z Netflixem o przejęcie Warner Bros. Discovery, do której należą m.in. stacje CNN i TVN. Prezydent Donald Trump twierdził, że nie faworyzuje żadnej z firm, lecz sugerował, że chce, by CNN została przejęta przez nowego właściciela ze względu na lewicowe „odchylenie”.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)








