Spotkanie Amerykanów ze Szwedami dość długo się rozkręcało. Obydwa zespoły grały uważnie w obronie i nie podejmowały zbytniego ryzyka.
Na pierwszego gola trzeba było czekać do 32. minuty. Wówczas to Dylan Larkin perfekcyjnie dołożył łopatkę swojego kija do krążka wstrzelonego przez Jacka Hughesa i zmylił kompletnie szwedzkiego bramkarza Jacob Markstroema. Był to efekt przewagi Amerykanów, którzy w drugiej tercji oddali 20 celnych strzałów, a Szwedzi tylko osiem.
Hokeiści „Trzech Koron” starali się odrobić stratę. Blisko powodzenia był Adrian Kempe, który trafił w słupek. W końcu trener Szwedów Sam Hallman zdecydował się wycofać bramkarza. I 91 sekund przed końcem przyniosło to efekt - Mika Zibanejad doprowadził do dogrywki. Był to trzeci gol w turnieju napastnika New York Rangers, którego ojciec jest Irańczykiem.
Po 60 minutach gry był więc remis 2:2 i zarządzono 10-minutową dogrywkę, w której grano „trzech na trzech”.
W dodatkowym czasie gry lepsi byli Amerykanie, którzy cierpliwie rozgrywali swoje akcje. Wreszcie po 3.27 Quinn Hughes zdobył zwycięską bramkę i zapewnił drużynie USA awans do strefy medalowej, pierwszy od 2014 roku, kiedy zajęła czwarte miejsce.
Mecze półfinałowe rozegrane zostaną w piątek, a spotkają się w nich Kanada z najlepszą cztery lata temu w Pekinie Finlandią i USA ze Słowacją. (PAP)
Wynik ćwierćfinałów: 18 lutego, środa pary półfinałowe - 20 lutego, piątek:
|








