Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
piątek, 27 lutego 2026 04:42

Szansa na sukces

Generalizując, można powiedzieć że Polacy to naród, który lubi marudzić, narzekać. Dzieci jeszcze dają radę i dość często tryskają humorem, a przynajmniej uśmiechem, gorzej jest ze starszymi i oczywiście dorosłymi. Kiedy ostatnio na zebraniu u mojego dziecka w klasie, padła informacja, że w szkole jest pani psycholog, która mogłaby wesprzeć dzieci w niektórych sytuacjach, wychowawczyni uzupełniła to informacją, że pani jest młoda – świeżo po studiach, więc jeszcze ma dużo energii i jeszcze jej się chce…
Szansa na sukces

Autor: Adobe Stock

Nie powiem, że każdy z nas powinien nieustannie tryskać energią i niepohamowanym zaangażowaniem, bo jestem świadoma, że nie jest to możliwe. Za powyższą wypowiedzią jednak, stoi obserwacja, że pracując w zawodzie nauczyciela, już po kilku latach, człowiek ma serdecznie dość i najchętniej rzuciłby wszystko i wyjechał w przysłowiowe Bieszczady. Co za tym stoi? Jest prawdopodobnie kilka czynników, ale nie moim celem jest pisać dziś o sytuacji nauczycieli. Zdecydowanie bardziej chciałabym skupić się na sytuacji rodziców, którzy również doświadczają wielu frustracji, niepowodzeń i bezsilności, a także dzieci, bo choć wydaje się, że ich świat jest przepełniony prostotą i radością, nie zawsze tak właśnie bywa. Jedni i drudzy doświadczają porażek, po których ciężko jest się podnieść, nie wiadomo od czego zacząć i właśnie wtedy przydałaby się druga szansa.

Myśl – na początek

Czy zawsze, kiedy zaczynamy na coś narzekać, użalać się, czy też przewidywać w samych ciemnych barwach, rzeczywiście świat się niemal wali w posadach? Niekiedy rzeczywiście tak jest, ale nie ma się, co oszukiwać – w większości przypadków, nakręcamy się własnymi myślami, w których sytuacja rośnie i rośnie, niemal jak pompowany balon.

Warto zwracać uwagę, jak nasza głowa potrafi nas niejednokrotnie wyprowadzić w maliny, tylko po to, żeby nie stała nam się żadna krzywda. Lepiej bowiem, unikać kłopotów niż stawać z nimi twarzą w twarz i narażać się, bez gwarancji wygranej, czy rozwiązania problemu. To jest jedna strona medalu, a druga?

Kiedy co i raz dostajemy komunikat, że sobie nie radzimy, że miało być pięknie, a znów wyszło jak zawsze, że kolejny raz zawaliliśmy sprawę, to przychodzi taki moment, że rzeczywiście może odechcieć się próbowania. Podobnie jest z dzieckiem, które w szkole słyszy: „nie umiesz”, „nie potrafisz”, a w domu: „co się z Tobą dzieje?”, „nie można na Ciebie liczyć” i w pewnym momencie zamiast walczyć, zaczyna unikać wszelkiego ryzyka, oswaja się ze swoim bólem.

Wyuczona bezradność

Pamiętam, jak na studiach pierwszy raz spotkałam się z terminem wyuczonej bezradności w odniesieniu do osób pozostających przez dłuższy czas bez pracy. Wtedy wydawało mi się to wręcz nie do pomyślenia, że ludzie w pewnym momencie przestają próbować szukać pracy, zakładając że i tak się nie uda. Wydawało mi się, że za takim nastawieniem musi stać coś więcej, a jednak wcale nie.
Jest to bowiem stan, który powstaje nie dlatego, że ktoś nie potrafi, lecz dlatego, że wielokrotnie doświadczył sytuacji, w których jego wysiłek nie przynosił zmiany.

Psycholog Martin Seligman, przeprowadzając doświadczenia na psach, zauważył, że wielokrotnie doświadczając braku wpływu na wynik swoich działań, przestajemy próbować, nawet wtedy, gdy realna możliwość zmiany już istnieje i wcale nie dlatego, że nie możemy, ale właśnie dlatego, że przestaje wierzyć, że warto.

Choć niektórzy postrzegają to jako lenistwo, brak ambicji, czy też bunt, nie jest to żadna z tych rzeczy. Jest to natomiast adaptacja psychiczna do powtarzającego się doświadczenie porażki za porażką. Kiedy wielokrotnie próbujemy, korzystając z dostępnych nam strategii i równie wiele razy doznajemy porażki, zaczynamy chronić siebie w jedyny dostępny sposób: przestając inwestować energię tam, gdzie spodziewamy się kolejnego zranienia.

Czasem pod „płaszczykiem” braku motywacji, lekceważenia, czy obojętności, kryje się przekonanie, że „Cokolwiek zrobię i tak się nie uda”, które jest jednym z najsilniejszych czynników blokujących rozwój, szukanie rozwiązań, działanie.

Czy jest rozwiązanie?

Aby znaleźć wyjście z takiej sytuacji, warto przede wszystkim pamiętać, że nie jesteśmy sami i być może gdzieś w pobliżu jest osoba świadoma, że motywacja rodzi się z doświadczenia skuteczności. Dla naszych dzieci, największą pomocą może być stworzenie warunków, w których kolejna szansa – szansa na sukces, po raz pierwszy ma realną możliwość zakończyć się sukcesem.

Dla nas dorosłych natomiast, ogromnym wsparciem będzie ktoś, kto zarządzi i powie ciepło i jednocześnie stanowczo: „Poprawiamy koronę i zaczynamy od tego”.

Każdego dnia możemy zagłębiać się w naszych czarnych myślach, niejako pławić się w swym nieszczęściu, ale jeżeli rzeczywiście chcemy coś zmienić, to działanie jest jedynym i najskuteczniejszym sposobem wyjścia z marazmu. W tym miejscu, warto wrócić do początku, gdzie pisałam o naszych myślach. Potrzebujemy uruchomić swego rodzaju „machinę” myśli i działań, które będą się wzajemnie nakręcać, pamiętając przy tym o humorze i przeramowaniu poznawczym, które są świetnym sposobem na codzienne zmartwienia.

Iwona Kozłowska

jestem pedagogiem, mediatorem, a także Praktykiem i Masterem Emotion NLP. Od 2006r. pracuję z dziećmi, młodzieżą, a także ich rodzicami, nieustannie poszerzając swój warsztat pracy.
Po godzinach natomiast jestem całkiem zwyczajną mamą, której również zdarza się nadepnąć na rozrzucone klocki, czy też mierzyć się z wyzwaniami pod tytułem: „Nie chcę jeszcze iść się myć!”, lub „Jeszcze tylko 5 minut…”
Moją wielką pasją jest odkrywanie i wspieranie potencjału jaki drzemie w każdym dziecku i w każdym rodzicu. Głęboko wierzę, bo widzę to na swoim przykładzie, że nawet mając dzieci u boku, można realizować swoje marzenia i cele. Jednocześnie, takim podejściem można „zarażać” swoje dziecko, następnie je wspierać, a później wzajemnie się motywować i czerpać ze swoich doświadczeń.
Prowadząc MamoKompas pomagam mamom sprawić, aby ich podróż wychowawcza była przyjemna, ciekawa i wzbogacająca!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama