„Przyłożył” przy tej okazji w społeczności pochodzącej z Somalii – kraju, który prezydent Donald Trump wielokrotnie oczerniał i który był głównym celem niedawnych represji administracji w Minneapolis, gdzie mieszka liczna diaspora z tego kraju.
Styczniowy sondaż na zlecenie POLITICO wykazał, że prawie połowa wszystkich Amerykanów – 49 procent – uważa, iż kampania masowych deportacji Trumpa jest zbyt agresywna. W tej grupie znalazło się aż 20 proc. wyborców, którzy poparli prezydenta w 2024 roku.
Kim są „najgorsi z najgorszych”?
Kilka dni po inauguracji Donalda Trumpa Departament Bezpieczeństwa Krajowego (DHS) użył zwrotu, którego jego zastępcy używali wielokrotnie: „najgorsi z najgorszych”. Zwrot ten miał sankcjonować bezprecedensową operację egzekwowania prawa imigracyjnego prowadzoną przez administrację – kampanię, która według administracji ma na celu aresztowanie i deportację brutalnych przestępców.
O ile kwestię uszczelnienia południowej granicy można uznać za sukces, to deportacje „najgorszych z najgorszych” – jak od początku kadencji deklaruje administracja – budzą poważne wątpliwości.
Kilka poważnych organizacji medialnych, amerykańskich i zagranicznych, pochyliło się nad oficjalnymi liczbami Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego (DHS) za rok budżetowy 2025, który zakończył się 30 września ub.r. uzyskanymi na podstawie ustawy o wolności informacji.
Dane pochodzą z mało znanych dokumentów, znanych jako formularze I-213. Departament Bezpieczeństwa Krajowego (DHS) wykorzystuje te formularze w sądzie, aby udowodnić, że dana osoba przebywa w kraju nielegalnie. Dokumenty są składane w momencie pierwszego kontaktu osoby z ICE, a DHS rozpoczyna procedurę deportacji, która często ma miejsce w momencie jej aresztowania. Dokumenty zawierają dane biograficzne danej osoby, w tym jej przeszłość kryminalną, a także wszelkie informacje, które DHS uzna za istotne dla sprawy imigracyjnej. Z analizy brytyjskiego „Guardiana” wynika, że zdecydowana większość (77 proc.) osób, które od stycznia do końca ubiegłego roku po raz pierwszy poddały się procedurze deportacyjnej, nie miała na koncie żadnych wyroków skazujących. Mniej niż połowa osób (40 proc.) była oskarżona o popełnienie przestępstwa, a tylko 23 proc. zostało skazanych. Prawie połowa osób, które zostały skazane za przestępstwa kryminalne, dotyczyła przestępstw drogowych i imigracyjnych bez użycia przemocy. Wykroczenia drogowe stanowiły prawie 30 proc. wszystkich wyroków skazujących i stanowiły zdecydowanie największą kategorię. Około 9 proc. wyroków skazujących dotyczyło napaści, podczas gdy tylko 1 proc. dotyczyło napaści na tle seksualnym, a zaledwie 0,5 proc. zabójstwa.
„To ukazuje rażący rozdźwięk między retoryką administracji a rzeczywistością” – twierdzi brytyjski dziennik. Dokumenty udostępnione „Guardianowi” nie obejmują wszystkich aresztowań od momentu objęcia urzędu przez Trumpa, ale obejmują wszystkie przypadki, w których DHS wszczęło postępowania deportacyjne w większości 2025 roku.
Z kolei analiza danych ICE przeprowadzona przez think tank Cato Institute wykazała, że w październiku 2025 r. 73 proc. osób umieszczonych w aresztach ICE nie było skazanych za przestępstwa, podczas gdy prawie połowa nie miała ani wyroku skazującego, ani oczekujących na rozpatrzenie zarzutów.
Strona pełna błędów
DHS utworzyło w grudniu stronę internetową, na której przedstawiani są, jak twierdzi administracja, „najgorsi z najgorszych” aresztowani imigranci. Zawierała ona listę około 25 000 osób wraz z informacjami o przestępstwach, za które, według agencji, zostały one aresztowane lub skazane.
Raport portalu informacyjnego Daily Beast z grudnia 2025 r. ujawnił jednak, że wielu imigrantów określonych na stronie internetowej DHS jako „najgorsi przestępcy wśród aresztowanych imigrantów” zostało oskarżonych jedynie o drobne występki, takie jak wykroczenia drogowe czy posiadanie marihuany, które w wielu stanach nie są nawet przestępstwami. Podobny przegląd strony internetowej przeprowadzony przez CNN wykazał, że oprócz osób opisanych przez agencję jako skazanych lub aresztowanych za poważne przestępstwa – w tym przestępstwa seksualne lub różne formy zabójstwa, setki innych osób, które DHS uznało za „najgorsze z najgorszych”, zostało aresztowane lub skazane za znacznie mniej poważne przestępstwa, w tym pojedyncze zarzuty wykroczeń drogowych, posiadania marihuany lub nielegalnego powrotu do kraju, czyli federalnego przestępstwa, które dotyczy osób ponownie wjeżdżających do Stanów Zjednoczonych po wcześniejszej deportacji.
Strona internetowa Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego (DHS) „najgorsi z najgorszych” zawiera również informacje o krajach pochodzenia imigrantów oraz o mieście, w którym zostali aresztowani. Analiza strony przeprowadzona przez CNN pokazuje, że niektóre z miejsc, w których odnotowano najwięcej aresztowań, to stosunkowo małe miasta – ale znajdują się w nich duże więzienia, co może wskazywać, że zatrzymani przebywali już w więzieniach federalnych lub zostali przeniesieni z aresztów stanowych. W takich przypadkach mogłoby to podważyć twierdzenie agencji, że osoby te stanowią „zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego” i „czają się” w społecznościach.
Po otrzymaniu pytań dotyczących analizy strony przeprowadzonej przez CNN, rzecznik DHS przyznał we wtorek, że zarzuty wobec setek imigrantów wymienione na stronie zostały błędnie opisane przez agencję. Stronę zmieniono dopiero w ostatnich dniach, a rzecznik poinformował, że błędy zostały „skorygowane”.
„Wiele osób, które zostały wymienione jako sprawcy wykroczeń drogowych i nielegalnego powrotu do kraju, co jest przestępstwem, ma na swoim koncie dodatkowe przestępstwa” – dodał rzecznik.
To nie pierwszy raz, kiedy administracja Trumpa przyznała, że jej opisy niektórych imigrantów, których określiła mianem „najgorszych z najgorszych”, były nieprecyzyjne. W przypadku, o którym po raz pierwszy poinformował portal NOTUS (News of the United States), Biały Dom przyznał się do opublikowania zdjęcia mężczyzny, o którym administracja błędnie twierdziła, że został skazany za przestępstwo seksualne z udziałem dziecka. Urzędnik Białego Domu poinformował, że błąd został naprawiony, a administracja będzie nadal nagłaśniać „niebezpiecznych przestępców, nielegalnych imigrantów, którzy są usuwani z naszych ulic”.
Trump i jego sekretarz bezpieczeństwa krajowego Kristi Noem nadal więc będą twierdzić, że atakują jedynie „najgorszych z najgorszych”, takich jak mordercy, gwałciciele i członkowie gangów. I to niezależnie od tego, czy chodzić będzie o rzeczywistych członków narkotykowych karteli, czy o naszych rodaków, którzy zasiedzieli się w Ameryce i mieli wyjątkowego pecha.
Jolanta Telega
[email protected]








