Tego dnia było piekielnie gorąco. Kapitan policji Charles Bullock i jego partner L.M. Barta zatrzymali się pod domem przy Driscoll Street 1815 w dzielnicy Montrose. Wezwał ich Marvin Martin, bratanek właścicieli posesji, który od wielu dni bezskutecznie próbował skontaktować się ze swoją ciotką, Edwiną. Policjanci zapukali do drzwi, lecz nikt nie odpowiedział. Tylne wejście było zablokowane od środka donicami z kwiatami. Wyważyli je i weszli do środka.
W domu panował niepokojący bałagan. Na stole stało jedzenie, w kuchni porozstawiane były środki czyszczące. Bullock, zmęczony upałem, podszedł do lodówki, licząc na łyk zimnego piwa. Gdy ją otworzył, zobaczył półki wypełnione starannie umytymi, równo poćwiartowanymi kawałkami mięsa. „Pomyślałem, że są przygotowane do pieczenia” – wspominał później. Już zamykał drzwi, gdy przez szklany pojemnik na warzywa dostrzegł niepokojący kształt. Schylił się i zrozumiał, że patrzy na dwie ludzkie głowy.
Toksyczna dynamika
Fred Rogers miał 81 lat, jego żona Edwina – 72. Fred zginął od uderzeń młotkiem w głowę; ktoś wyrwał mu oczy i okaleczył ciało. Edwina została pobita, a następnie zastrzelona strzałem w głowę, w sposób przypominający egzekucję. Oboje po śmierci starannie poćwiartowano w łazience na piętrze, a fragmenty ich ciał umyto, oczyszczono z krwi i równo ułożono na półkach lodówki.
W domu nie znaleziono niemal żadnych śladów krwi. Sprawca posprzątał wszystko z pedantyczną dokładnością. Czterdziestotrzyletni Charles Frederick Rogers, syn zamordowanej pary, zniknął bez śladu.
Charles nie był zwyczajnym człowiekiem. Przez rok studiował na uniwersytecie TAMU, potem przeniósł się na Uniwersytet Houston, gdzie uzyskał dyplom z fizyki jądrowej. W czasie II wojny światowej był pilotem w Marynarce Wojennej, służył także w Biurze Wywiadu Morskiego. Po wojnie przez dziewięć lat pracował jako sejsmolog dla koncernu Shell Oil. Znał kilka języków, uchodził za człowieka błyskotliwego i wybitnie inteligentnego. A jednocześnie był bezrobotny.
W 1965 roku mieszkał z rodzicami – a właściwie egzystował obok nich jak cień. Wychodził z domu jeszcze przed świtem i wracał dopiero po zmroku. Z Fredem i Edwiną niemal nie rozmawiał; porozumiewał się z nimi za pomocą kartek wsuwanych pod drzwi. Posiłki przygotowywał na elektrycznej kuchence w swoim pokoju. Sąsiedzi nie mieli nawet świadomości, że ktoś jeszcze tam mieszka.
Gdy śledczy zaczęli badać życie rodziny Rogersów, natrafili na mroczne sekrety ciągnące się przez dziesięciolecia. Fred i Edwina nie byli kochającą się parą, lecz manipulatorami i tyranami. Zaciągali pożyczki na nazwisko syna, okradali go z oszczędności, prowadzili tani pensjonat i wynajmowali pokoje podejrzanym lokatorom. Zarabiali na wszystkim i wszystkich, trzymając wszystko pod ścisłą kontrolą – także własnego syna.
Charles przez całe dorosłe życie pozostawał więźniem swoich rodziców.
Czysta karta
Policja ustaliła, że Fred i Edwina zginęli 20 czerwca, w Dzień Ojca. Charles najpewniej pozostał w domu jeszcze przez kolejne trzy dni, po czym – tuż przed przybyciem funkcjonariuszy – zniknął. W jego pokoju odnaleziono m.in. licencję pilota komercyjnego, honorowe zwolnienie z Marynarki Wojennej oraz zakrwawioną piłkę do metalu. Detektyw Paulk wystąpił o nakaz aresztowania, przekonując, że zgromadzone dowody fizyczne wskazują na syna jako sprawcę morderstwa.
Kapitan Morrison, szef wydziału zabójstw, odmówił. Twierdził, że materiał dowodowy jest zbyt słaby i nie zamierza ryzykować zatrzymania niewinnego człowieka. Charles miał czystą kartę: nigdy nie był aresztowany ani leczony psychiatrycznie.
Prawda okazała się bardziej skomplikowana. Lato 1965 roku było jednym z najgorszych okresów w historii policji w Houston. Departament pogrążony był w chaosie, rozrywanym przez korupcję i naciski polityczne. Miesiąc przed morderstwami Rogersów jeden z detektywów wydziału narkotykowego popełnił samobójstwo po oskarżeniach o udział w handlu heroiną. W tej atmosferze sprawa zamordowanych emerytów szybko trafiła na stos nierozwiązanych akt. A Charles przepadł jak kamień w wodę. I nikt go nie szukał.
Gdzie uciekł? To pytanie od sześćdziesięciu lat nie daje spokoju śledczym. Teorii jest niemal tyle, ilu ludzi próbuje rozwikłać tę zagadkę.
Jedna z nich głosi, że Charles zbiegł do Meksyku, a potem do Hondurasu, gdzie podobno widziano go jeszcze po 1965 roku. Miał mieć „potężnych przyjaciół” w kręgach medialnych, naftowych i górniczych, którzy pomogli mu zniknąć.
Inne hipotezy idą znacznie dalej. Książka The Man on the Grassy Knoll sugeruje, że Charles był agentem CIA, podszywał się pod Lee Harveya Oswalda w Meksyku i brał udział w zamachu na prezydenta Kennedy’ego. Rodziców miał zabić, bo matka podsłuchiwała jego rozmowy. Potem – według tej wersji – uciekł do Gwatemali i rozpłynął się bez śladu.
Zmarły na papierze
Mimo ogólnokrajowych poszukiwań, sprawdzania lotnisk – Rogers był przecież pilotem – oraz przeszukiwania baz danych w całych Stanach Zjednoczonych, Charles nigdy się nie odnalazł. Dziesięć lat po morderstwach sędzia w Houston oficjalnie uznał go za zmarłego, głównie po to, by możliwe było przeprowadzenie procedury spadkowej.
Pozostaje jednak pytanie, czy rzeczywiście nie żył. A może po prostu zniknął skuteczniej niż ktokolwiek się spodziewał? Z jego inteligencją, umiejętnościami przetrwania i siecią znajomości mógł zmienić tożsamość i zacząć życie od nowa niemal w każdym miejscu na świecie.
Dom przy Driscoll Street 1815 już nie istnieje – został wyburzony lata temu. Pamięć o „Icebox Murders” jednak przetrwała. Do dziś policja w Houston klasyfikuje tę sprawę jako nierozwiązaną, a Charles Frederick Rogers nigdy nie został formalnie oskarżony. Czy zabił swoich rodziców? Wszystkie znane dowody na to wskazują. Motyw był aż nadto wyraźny: lata upokorzeń, finansowego wykorzystywania i ścisłej kontroli. Możliwości również nie brakowało – mieszkał z nimi, znał każdy kąt domu, miał czas i narzędzia. A potem zniknął.
Fred i Edwina Rogers pozostają ofiarami przerażającej, a zarazem niemal idealnej zbrodni – takiej, w której sprawca po prostu wyszedł tylnymi drzwiami i rozpłynął się w świecie.
Joanna Tomaszewska








