„To złoty wiek Ameryki”
Ogłaszając „zwrot na miarę epoki”, prezydent Donald Trump w swoim orędziu o stanie państwa przedstawił wizję Ameryki, która wyraźnie rozmija się z nastrojami wielu wyborców, zwłaszcza Demokratów. „Stan naszego państwa jest silny” – zapewniał na początku State of the Union wygłoszonego wieczorem we wtorek, 24 lutego przed połączonymi izbami Kongresu USA, członkami Sądu Najwyższego i administracji.
Ubrany w granatowy garnitur, z czerwonym krawatem i przypinką z amerykańską flagą w klapie, prezydent Donald Trump przemawiał we wtorek wieczorem, 24 lutego, do połączonych izb Kongresu w sali Izby Reprezentantów USA. W swoim orędziu „State of the Union”, po pierwszym roku drugiej kadencji, wyliczał statystyki i decyzje swojej administracji, przekonując, że kraj jest dziś „większy, lepszy, bogatszy i silniejszy niż kiedykolwiek wcześniej” – że nastał „złoty wiek Ameryki”.
„Kiedy ostatni raz przemawiałem w tej izbie 12 miesięcy temu, odziedziczyłem kraj pogrążony w kryzysie, z gospodarką w stagnacji, inflacją na rekordowym poziomie, szeroko otwartą granicą, horrendalnym naborem do wojska i policji, szerzącą się przestępczością w kraju oraz wojnami i chaosem na całym świecie” – mówił prezydent Trump. Republikanie przyjmowali jego słowa owacjami i okrzykami „USA, USA”. „Dziś wieczorem, po zaledwie roku, mogę z godnością i dumą powiedzieć, że dokonaliśmy transformacji, jakiej nikt wcześniej nie widział, i dokonaliśmy przełomu na wieki. Nigdy nie wrócimy do tego, co było jeszcze niedawno” – dodał prezydent i zaznaczył, że „nie będzie powrotu do tego, co było przedtem”.
O gospodarce: „rozpędzona, większa i silniejsza niż kiedykolwiek”
Już na początku rekordowo długiego, trwającego prawie godzinę i 48 minut przemówienia, Trump mówił o „rozpędzonej gospodarce”, która – jak podkreślał – „pędzi jak nigdy dotąd”. Według jego słów, w ciągu ostatnich 12 miesięcy udało mu się doprowadzić do przyciągnięcia zagranicznych inwestycji o wartości przekraczającej 18 bilionów dolarów (US- $18 trillion), znacznie więcej niż w poprzednich latach administracji – choć krytycy wskazują, że liczba ta jest przesadzona i nie ma ostatecznych danych na jej potwierdzenie.
Prezydent poinformował także, że produkcja ropy naftowej w USA wzrosła o ponad 600 tys. baryłek dziennie. „Właśnie otrzymaliśmy od naszego nowego przyjaciela i partnera, Wenezueli, ponad 80 mln baryłek ropy” – dodał, podkreślając znaczenie energetyki dla gospodarki kraju. Trump powtórzył też klasyczne hasło swojej polityki energetycznej: „drill, baby, drill”, chwaląc się rosnącym wydobycie ropy naftowej w kraju.
Prezydent chwalił się także spadkiem cen paliw: „Benzyna, która w niektórych stanach osiągnęła szczyt ponad 6 dolarów za galon pod moim poprzednikiem – to była szczerze mówiąc katastrofa – teraz kosztuje poniżej 2,30 dolarów za galon w większości stanów. W niektórych miejscach 1,99 dolarów, a kiedy odwiedziłem wielki stan Iowa kilka tygodni temu, nawet widziałem 1,85 dolarów za galon” – wyliczał.
Prezydent poinformował, że jego administracja zawarła porozumienia z największymi firmami technologicznymi, które umożliwią im budowę własnych elektrowni zasilających centra danych obsługujące sztuczną inteligencję (AI). Celem – jak podkreślił – jest uniknięcie wzrostu cen energii dla mieszkańców okolicznych społeczności.
„Wielu Amerykanów obawia się, że zapotrzebowanie na energię ze strony centrów danych AI może niesprawiedliwie podnieść ich rachunki za prąd” – powiedział Trump.
O rynku pracy
Według Trumpa, zatrudnienie kwitnie. „Pomyślcie o tym: więcej osób pracuje dziś niż kiedykolwiek w historii naszego kraju. I 100 proc. wszystkich miejsc pracy stworzonych pod moją administracją to miejsca w sektorze prywatnym” – mówił.
Trump podkreślał, że jego działania doprowadziły do likwidacji wielu przepisów, które – jego zdaniem – „zabijały miejsca pracy”, oraz że dzięki temu 2,4 mln Amerykanów „po raz pierwszy w życiu zrezygnowało z pomocy na zakup żywności (SNAP -red.)”.
O cłach i decyzji Sądu Najwyższego
Prezydent Trump ocenił decyzję Sądu Najwyższego USA o unieważnieniu części nałożonych przez niego ceł jako „godną pożałowania” i „rozczarowującą”. Na sali jego słowom przysłuchiwali się sędziowie SN. „Ale dobrą wiadomością jest to, że niemal wszystkie kraje i korporacje chcą utrzymać umowę, którą już zawarły” – oznajmił Trump.
„Wierzę, że z biegiem czasu cła wnoszone przez inne kraje w znacznym stopniu zastąpią, tak jak w przeszłości, współczesny system podatku dochodowego, zdejmując wielki ciężar finansowy z ludzi, których kocham” – dodał prezydent. Trump podkreślił, że utrzymanie globalnych ceł nałożonych przez jego administrację oznacza, iż „działania Kongresu nie będą konieczne”.
O reformie podatkowej
Trump zachwalał popularne elementy swojej kontrowersyjnej reformy podatkowej z 2025 roku (One Big Beautiful Bill Act) – od zniesienia podatku od napiwków dla pracowników otrzymujących wynagrodzenie w tej formie, braku podatku od nadgodzin i braku podatku od świadczeń Social Security dla „naszych wspaniałych seniorów”, po specjalne instrumenty oszczędnościowe dla dzieci, nazwane „Kontami Trumpa” (Trump Accounts).
„Przy niewielkich dodatkowych wpłatach” – mówił Trump – „wartość takich kont może wzrosnąć do 100 tysięcy dolarów lub więcej do czasu, gdy dziecko skończy 18 lat”. Prezydent Trump skrytykował Demokratów za głosowanie przeciwko ustawie. „Zamiast tego chcieli wielkoskalowych podwyżek podatków, by uderzyć w ludzi” – stwierdził.
O rynku nieruchomości
Prezydent wezwał Kongres do wprowadzenia zakazu kupowania domów jednorodzinnych przez inwestorów instytucjonalnych. W ubiegłym miesiącu podpisał rozporządzenie wykonawcze, w którym zobowiązał agencje federalne do unikania wspierania tego typu transakcji. „Chcemy domów dla ludzi, nie dla korporacji” – powiedział. „Korporacje radzą sobie doskonale.”
Trump przekonywał również, że obniżenie stóp procentowych dla kupujących domy pomoże rozwiązać problem wysokich kosztów mieszkań.
„Niskie stopy procentowe rozwiążą stworzony przez Bidena kryzys mieszkaniowy, a jednocześnie ochronią wartość domów tych ludzi, którzy już je posiadają i po raz pierwszy w życiu naprawdę czują się bogaci” – mówił. „Chcemy chronić te wartości, chcemy utrzymać je na wysokim poziomie. Zrobimy jedno i drugie” – zapewniał.
O opiece zdrowotnej
Prezydent Trump ponownie promował swój „Great Health Care Plan” i podkreślał działania mające obniżyć koszty leków na receptę. Plan, ogłoszony w ubiegłym miesiącu, ma – według administracji – pomóc w zmniejszeniu wydatków na opiekę zdrowotną, a część jego założeń Biały Dom próbował już wdrożyć. Trump wielokrotnie powtarzał, że pieniądze powinny trafiać bezpośrednio do pacjentów, a nie do firm ubezpieczeniowych. „Chcę zatrzymać wszystkie płatności dla wielkich firm ubezpieczeniowych i zamiast tego przekazać te pieniądze bezpośrednio ludziom” – mówił.
Prezydent wezwał także do maksymalnej przejrzystości cen po stronie świadczeniodawców opieki zdrowotnej. Podkreślał działania swojej administracji na rzecz obniżenia cen wielu leków, w tym preparatów stosowanych przy zapłodnieniu in vitro (IVF). W trakcie przemówienia przedstawił parę, której koszty leków do procedury IVF spadły o tysiące dolarów w porównaniu z wcześniejszymi cenami.
Trump stwierdził, że jego poprzednicy byli w tej sprawie „mocni w słowach, ale bez działania”. Wskazał również na porozumienia z firmami farmaceutycznymi, zgodnie z którymi Stany Zjednoczone miałyby być traktowane jako „najbardziej uprzywilejowany kraj” i otrzymywać leki po niższych cenach. Zachwalał rządowy portal TrumpRx.gov.
O dostępie do federalnych planów emerytalnych
Prezydent ogłosił, że pracownicy spoza sektora rządowego, którzy nie mają planów emerytalnych z dopłatą od pracodawcy, będą mogli od przyszłego roku przystąpić do programów dotąd dostępnych dla pracowników federalnych – z dopłatą ze strony rządu.
„Ogłaszam, że w przyszłym roku moja administracja zapewni tym często zapomnianym amerykańskim pracownikom – wspaniałym ludziom, ludziom, którzy zbudowali nasz kraj – dostęp do tego samego rodzaju planu emerytalnego, jaki przysługuje każdemu pracownikowi federalnemu. Dopasujemy waszą składkę kwotą do 1000 dolarów rocznie” – mówił Trump. Prezydent określił obecną sytuację jako „rażącą nierówność”.
O represyjnej polityce imigracyjnej Trumpa
Prezydent podkreślił swoją politykę wobec imigrantów, chwaląc „najbezpieczniejszą granicę w historii Ameryki” i działania mające powstrzymać napływ fentanylu do USA.
Trump poprosił członków Kongresu o wstanie, jeśli zgadzają się z jego stwierdzeniem, że pierwszym obowiązkiem rządu USA jest ochrona obywateli amerykańskich, a nie osób przebywających w kraju nielegalnie. Republikanie wstali i bili brawo, podczas gdy Demokraci w większości pozostali na miejscach. „Powinniście się wstydzić, że nie wstaliście” – powiedział prezydent.
Najbardziej napięte momenty miały miejsce, gdy Trump omawiał kontynuowane deportacje nielegalnych imigrantów i swoją nową „wojnę z oszustwami”. Gdy prezydent wspomniał o rzekomych oszustwach w somalijskich społecznościach w Minnesocie, kongresmenka Ilhan Omar krzyknęła: „To kłamstwo! Kłamiesz!”. Republikanie gorąco popierali politykę prezydenta wobec imigrantów.
Trump stwierdził, że „somalijscy piraci, którzy splądrowali Minnesotę, przypominają, że w dużej części świata łapówkarstwo, korupcja i bezprawie są normą, a nie wyjątkiem. Importowanie tych kultur poprzez nieograniczoną imigrację i otwarte granice sprowadza te problemy do USA”. Ogłosił, że wiceprezydent JD Vance poprowadzi „wojnę z oszustwami” i „dokończy to zadanie”.
Prezydent skrytykował Demokratów za sprzeciw wobec finansowania Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego (DHS): „Wprowadzili kolejny shutdown Demokratów, pierwszy kosztował nas 2 punkty PKB”. DHS pozostaje bez finansowania od 14 lutego, a negocjacje w sprawie reform ICE i CBP wciąż trwają.
Trump wezwał też Kongres do przyjęcia tzw. Ustawy Dalilah, zakazującej stanom wydawania komercyjnych praw jazdy nielegalnym imigrantom. Jednym z gości prezydenta podczas przemówienia była Dalilah Coleman z Kalifornii, która w dzieciństwie doznała poważnych obrażeń, gdy w samochód, w którym jechała, uderzyła ciężarówka prowadzona przez nielegalnego imigranta.
O bezpieczeństwie i ochronie Amerykanów
Jak powiedział prezydent: „uwolnienie potencjału Ameryki wymaga zapewnienia bezpieczeństwa społecznościom. „Zrobiliśmy ogromne postępy, ale niebezpieczni recydywiści wciąż są wypuszczani przez polityków Demokratów sprzyjających przestępczości” – podkreślił prezydent Trump.
Przypomniał śmierć 23-letniej Ukrainki, Iryny Zarutskiej, która w sierpniu 2025 roku została zaatakowana nożem w pociągu w Charlotte w Karolinie Północnej. „Zginęła na miejscu. Uciekła przed brutalną wojną tylko po to, by zostać zamordowaną w Ameryce przez wypuszczonego na wolność przestępcę. On przeszedł przez otwarte granice” – mówił prezydent. Amerykańskie media w tzw. fact-checkingu podkreślają, że sprawca, 34-letni DeCarlos Dejuan Brown Jr., był obywatelem USA z Charlotte, recydywistą, który został wcześniej zwolniony, a u którego zdiagnozowano schizofrenię.
Matka Zarutskiej była jednym z gości honorowych podczas orędzia. Trump w jej obecności wezwał Kongres do uchwalenia surowych przepisów, które zagwarantują, że brutalni i niebezpieczni recydywiści trafią za kratki i tam pozostaną. Podkreślił również, że od zeszłego lata skierował Gwardię Narodową i federalne służby porządkowe do najniebezpieczniejszych miast, w tym Memphis, Nowego Orleanu oraz Waszyngtonu. „Jak to się stało? W Waszyngtonie prawie nie ma już przestępczości” – dodał.
Według jego słów przestępczość w stolicy USA osiągnęła najniższy poziom w historii, a liczba morderstw w styczniu spadła prawie o 100 procent w porównaniu z rokiem ubiegłym. „Musimy chronić nasze społeczności i zapewnić bezpieczeństwo wszystkim Amerykanom” – zakończył prezydent, akcentując znaczenie twardej polityki wobec przestępców.
O ograniczeniu handlu akcjami przez kongresmenów
Prezydent wezwał Kongres do szybkiego uchwalenia ustawy Stop Insider Trading Act, której sponsorem jest republikański kongresmen z Wisconsin, Brian Steil. „Zadbajmy też o to, by członkowie Kongresu nie czerpali korzyści w sposób skorumpowany, wykorzystując informacje poufne” – powiedział Trump.
„Wstali, nie mogę w to uwierzyć” – dodał, przyjmując oklaski niektórych Demokratów. „Czy Nancy Pelosi wstała, jeśli tu jest? Wątpię” – mówił, przywołując byłą demokratyczną spiker Izby Reprezentantów, która przeszła na polityczną emeryturę.
W Kongresie istnieje poparcie obu partii dla dodatkowych ograniczeń w handlu akcjami przez parlamentarzystów, ale dyskusje o tym, jak daleko powinny sięgać te przepisy, opóźniają przyjęcie innych ustaw w tej sprawie.
O walce z oszustwami wyborczymi
Prezydent Trump wezwał do uchwalenia projektu ustawy SAVE Act, nakładającej obowiązek okazania dowodu obywatelstwa USA przy rejestracji oraz dowodu tożsamości przy samym głosowaniu. Wezwał Kongres do zmiany prawa, tak aby wyborca, by się zarejestrować, musiał potwierdzić swoją tożsamość.
„Oni (Demokraci) wymyślają same wymówki. Mówią, że to rasizm. (...) Chcą oszukiwać. Oszukiwali, a ich polityka jest tak zła, że jedynym sposobem na wygraną jest oszukiwanie. Ale my to powstrzymamy. Musimy to powstrzymać, John” – mówił Trump, zwracając się do lidera Republikanów w Senacie, Johna Thune'a.
Wcześniejsze wersje tego projektu przeszły przez Izbę Reprezentantów. Jednak jego uchwalenie w Senacie, gdzie do przeforsowania większości ustaw potrzeba 60 głosów, wydaje się mało prawdopodobne.
O pozycji USA na świecie
Jak często bywa, prezydent Trump zostawił ocenę globalnej pozycji Ameryki na koniec swojego orędzia, podkreślając sukcesy i zagrożenia w polityce zagranicznej. W przemówieniu chwalił czerwcową misję, którą – jak mówił – amerykańskie siły całkowicie zniszczyły irański program nuklearny, a następnie ostrzegał, że reżim w Teheranie „realizuje swoje złowrogie ambicje nuklearne”. „Preferuję rozwiązanie tego problemu drogą dyplomacji” – powiedział Trump. „Ale jedno jest pewne: nigdy nie pozwolę, by światowy numer jeden w sponsorowaniu terroryzmu posiadał broń nuklearną” – dodał, zaznaczając determinację USA w tej sprawie.
Trump mówił także o trwającej wojnie między Rosją a Ukrainą, zaznaczając, że jego administracja „ciężko pracuje”, aby zakończyć „zabijanie i rzeź”. Określając konflikt „wojną, która nigdy by się nie wydarzyła, gdybym ja był prezydentem”, odniósł się do rozpoczęcia pełnoskalowej inwazji Rosji 24 lutego 2022 r. Czwarta rocznica wybuchu wojny przypadała w dniu orędzia.
W kwestii NATO Trump przypomniał, że po silnym nacisku USA sojusznicy zgodzili się zwiększyć wydatki na obronność – co ma być wyraźnym sygnałem solidarności i obronnej gotowości – choć niezależne źródła podkreślają, że formalne zobowiązanie do wydawania aż 5 proc. PKB przez wszystkich członków nie jest jeszcze potwierdzone jako obowiązujący cel.
Trump wspomniał także o działaniach USA w regionie zachodniej półkuli, chwaląc operację, w wyniku której obalono prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro i którą nazwał przykładem wpływu Ameryki na bezpieczeństwo i stabilność. W przemówieniu mówił o zwiększonej współpracy i dostawach ropy od „nowego przyjaciela i partnera”, jak określił rząd w Caracas, po operacji, która miała miejsce na początku roku.
O gościach, odznaczeniach i wizji przyszłości
Zgodnie z tradycją dorocznych orędzi o stanie państwa, prezydent zaprosił do sali gości, do których odnosił się w trakcie przemówienia, a niektórych z nich uhonorował medalami.
Symboliczne było zaproszenie męskiej reprezentacji USA w hokeju na lodzie, która po pokonaniu Kanady zdobyła złoto na zakończonych 22 lutego zimowych igrzyskach olimpijskich we Włoszech. Trump przedstawił zawodników jako przykład tego, jak „Ameryka wygrywa aż za dużo” i ogłosił, że bramkarz Connor Hellebuyck otrzyma Prezydencki Medal Wolności – najwyższe cywilne odznaczenie państwowe.
Wśród zaproszonych gości na sali byli także przedstawiciele tzw. angels families, czyli rodziny młodych kobiet zamordowanych przez nielegalnych imigrantów.
Prezydent uhonorował pamięć Sarah Beckstrom, 20‑letniej żołnierki Gwardii Narodowej, która zginęła w listopadzie 2025 r. w Waszyngtonie. Jej rodzice byli obecni, a Sarah pośmiertnie otrzymała Purple Heart. Sierżant Andrew Wolfe, ranny w tej samej napaści, otrzymał swój medal podczas orędzia.
Prezydent przyznał też Medal Honoru 100‑letniemu weteranowi E. Royce’owi Williamsowi za działania w wojnie koreańskiej i Chief Warrant Officer Ericowi Sloverowi za odwagę podczas akcji w Wenezueli, w której został ciężko ranny.
Przemówienie Trumpa trwało prawie godzinę i 48 minut, stając się najdłuższym w historii — pobił on w ten sposób własny rekord z zeszłego roku (1 godz. 39 min).
Nawiązując do obchodów 250. rocznicy Deklaracji Niepodległości tego lata, Trump odwoływał się do „założycieli kraju”. Na zakończenie orędzia wychwalał historię i przyszłość USA, przedstawiając optymistyczną wizję: „Te pierwsze 250 lat były dopiero początkiem”, dodając, że „złoty wiek Ameryki jest teraz z nami”. Podkreślił też, że rewolucja z 1776 r. „wciąż trwa, bo płomień wolności i niezależności płonie w sercach każdego amerykańskiego patrioty”.
Joanna Trzos
[email protected]








