Ale autor „Księcia i żebraka”, mistrz ironii i autor czułych listów do swojej żony Livy, doskonale rozumiał, że prawdziwa miłość nie mieści się w ozdobnym serduszku z papieru ani w pudełku czekoladek: dojrzewa latami, przechodzi przez mniejsze lub większe wojny domowe, uczy się śmiać z własnych słabości i dostrzegać zalety płci przeciwnej.
W serduszkowy weekend w siedzibie Akademii Muzycznej PaSO zaprezentowana została teatralno-muzyczna interpretacja utworu Marka Twaina. Kameralny spektakl z udziałem Bogdana Łańki i Moniki Kulas, oparty został na prostym pomyśle – dwoje aktorów wciela się w pierwszych ludzi, próbujących zrozumieć siebie, otaczający ich świat i emocje, jakie są ich udziałem. Oprawę muzyczną do spektaklu „Pamiętniki Adama i Ewy” przygotował Wojciech Dylewski, którego gra na perkusji nadawała wydarzeniom rytm i budowała nastrój.
Na początku Adam i Ewa irytują się sobą nawzajem, nie rozumieją swoich potrzeb, unikają się albo narzucają sobie obecność. Z czasem uczą się jednak słuchać i rezygnować z własnego komfortu. Ewa, jest zafascynowana tajemnicą nowo odkrytego świata i z dziecięcą ciekawością i w jednakowym stopniu zachwyca się urodą drobnych roślin przy rajskiej ścieżce jak i bezkresnym, gwiaździstym firmamentem. Z pasją bada otoczenie, nadaje nazwy zwierzętom, obserwuje zjawiska, próbuje wprowadzać porządek i estetykę do chaosu natury tak aby wszystko było jasne, piękne i przyjemne. W interpretacji Moniki Kulas, Ewa to postać bliska i ludzka, z krwi i kości, czasami infantylna, pełna lekkości i błyskotliwego humoru i pozbawiona biblijnego majestatu.
Sceniczny Adam, czyli Bogdan Łańko to wygodny, często oporny wobec zmian „macho man”, który na świat spogląda z dystansem i często z ironią; praktyk, który uważa, że trzeba zajmować się tylko rzeczami, które są przydatne jak polowania i odpoczynek. Adam nie może zrozumieć zachwytu Ewy nad otaczającym światem; chociaż broni się przed nadmiarem nowości, to stopniowo uczy się spostrzegać rzeczywistość oczami Ewy. Z tych kontrastów rodzi się humor tekstu, ale też jego czułość: autor pokazuje, że zderzenie dwóch temperamentów prowadzi do rozwoju obojga. Różnice płci nie są to pretekstem do wartościowania, lecz okazją do pokazania, jak bardzo potrzebują się nawzajem, by zrozumieć świat i samych siebie.
Ich relacje zmieniają się w miarę rozwoju akcji sztuki. Po utracie raju, którego nie kojarzą z zerwaniem jabłek z zakazanego drzewa, obwiniają się nawzajem. Ewa uważa, że przyczyną ich nieszczęść jest skłonność Adama do głupich żartów a ten, że to wszystko przez babskie gadanie. Ale utrata Edenu nie kończy ich świata, ale zmienia perspektywę – odtąd ważniejsze od wygody i bezpieczeństwa staje się to, że Adam i Ewa są razem. Raj „po wygnaniu” przestaje być geograficzny, przybiera kształt więzi, odpowiedzialności i wzajemnej troski. To przesunięcie akcentu sprawia, że słynne zdanie o tym, że „gdziekolwiek była ona, tam był raj”, brzmi jak podsumowanie całej drogi bohaterów od samotności do wspólnoty.
Solowy występ perkusisty, który poprzedzał drugą część spektaklu, symbolicznie zapowiadał przemiany w życiu rodzinnym Adama i Ewy – po narodzinach dzieci ich codzienność nabrała tempa i nowych barw. Gdy na świat przychodzi Kain, w Ewie rodzą się dotąd nieznane, potężne uczucia macierzyńskie. Syn staje się centrum jej świata i oddaje się mu bez reszty, gotowa na każdy trud i wyrzeczenie. Pragmatyczny Adam stara się dociec, czym jest owa istota, która niespodziewanie pojawiła się w ich domu. Rozważa, czy to ryba, kangur, a może niedźwiedź; na próżno szuka podobnej istoty w lesie, ale ku swojemu zdumieniu odkrywa, że Ewa, nie ruszając się z domu, znalazła dla Kaina towarzysza (Abel), który jak żywy przypomina ich pierworodnego z pierwszych dni życia.
Pojawienie się dzieci zmusza Adama i Ewę do spojrzenia poza własne „ja” i buduje zupełnie nowy wymiar ich relacji. Ale rodzicielstwo to nie tylko radość, ale też lęk i odpowiedzialność; to wtedy ich związek wychodzi poza romantyczną fascynację i staje się trwałą postawą, która pozwala im unieść stratę raju, rodzinne tragedie i perspektywę śmierci. A Eden przestaje być tylko mitycznym ogrodem – staje się sceną narodzin świadomości i miejscem, z którego bohaterowie będą musieli wyruszyć, żeby naprawdę dorosnąć.
Po zakończeniu spektaklu głos zabrał Bogdan Łańko, który złożył widzom życzenia walentynkowe, podziękował wszystkim osobom zaangażowanym w realizację przedstawienia oraz gospodarzom PaSO za udostępnienie sali. Dodajmy, że przedstawieniu w PaSO towarzyszyła charytatywna zbiórka przeprowadzana jednocześnie z Radiotonem Fundacji Daru Serca. Po spektaklu widzowie mieli okazję spotkać się z aktorami i podzielić się swoimi wrażeniami.
Bogdan Łańko, powiedział naszej gazecie, że dwa walentynkowe spektakle w Akademii Muzycznej PaSO były najprawdopodobniej ostatnimi prezentacjami „Pamiętników Adama i Ewy”. Choć nie wyklucza on powrotu do tego tytułu, na razie nie planuje kolejnych pokazów. A to nie najlepsza wiadomość, bo spektakl stanowi ważny głos w dyskusji np. o równouprawnieniu – pojmowanym nie jako zacieranie różnic czy zamiana ról, lecz jako uznanie, że kobieta i mężczyzna są odmienni, a ta różnorodność rodzi wzajemny podziw, szacunek i harmonijne współistnienie.
Tekst i zdjęcia: Andrzej Moniuszko








