Łotwa - Polska 82:84 (23:21, 25:21, 14:24, 20:18).
Łotwa: Arturs Strautins 27, Rihards Lomazs 19, Marcis Steinbergs 16, Kristers Zoriks 8, Toms Skuja 6, Mareks Mejeris 3, Kalis Silins 3, Arturs Kurucs 0, Klavs Cavars 0, Kristaps Kilps 0, Roberts Blumbergs 0;
Polska: Jordan Loyd 37, Mateusz Ponitka 27, Dominik Olejniczak 6, Jarosław Zyskowski 6, Michał Sokołowski 2, Jakub Urbaniak 2, Mikołaj Witliński, 2, Andrzej Pluta 2, Przemysław Żołnierewicz 0, Jakub Garbacz 0, Kamil Łączyński 0, Tomasz Gielo 0.
W wypełnionej w komplecie hali w Rydze w pierwszym rzędzie tuż przy parkiecie siedzieli prezydenci Łotwy Edgars Rinkevics oraz Rzeczpospolitej Polskiej Karol Nawrocki. Tuż obok miejsce zajął były prezydent nadbałtyckiego kraju Raimonds Vejonis, obecnie pełniący funkcję szefa Łotewskiej Federacji Koszykówki.

Polacy rozpoczęli piątką z kapitanem Mateuszem Ponitką, powracającym do zespołu Jordanem Loydem, który tak znakomicie spisywał się na Eurobaskecie, a zabrakło go w pierwszym okienku eliminacji, Michałem Sokołowskim, Dominikiem Olejniczakiem i Tomaszem Gielo. I to właśnie Loyd był bohaterem meczu. Już w pierwszej połowie uzyskał 21 punktów, a w drugiej dołożył 16 i, co najważniejsze, zdobył zwycięskie, decydujące punkty - rzutem za trzy punkty na sekundę przed końcem czwartej kwarty, gdy Łotysze prowadzili 82:81.
Gospodarze, piąta drużyna MŚ 2023, występujący tym razem bez największych gwiazd Kristapsa Porzingisa z NBA, Davisa Bertansa czy Rolandsa Smitsa, pozwolili biało-czerwonym szybko zdobyć sześć pierwszych punktów w spotkaniu, ale potem równie szybko odrobili straty trafieniami zza linii 6,75 m. W połowie kwarty po rzucie jednego z obecnych liderów Rihardsa Lomazsa prowadzili 9:8. Trener Igor Milicić szybko dokonywał zmian, wprowadził Przemysława Żołnierewicza, Jarosława Zyskowskigo i Andrzeja Plutę, a także Mikołaja Witlińskiego, który w ostatniej chwili został dodany do składu w obliczu kłopotów ze zdrowiem Błażeja Kulikowskiego.
Obraz gry biało-czerwonych nie ulegał jednak zmianie - jak w transie grali Ponitka i Loyd. Kapitan zespołu uzyskał w pierwszej 17 punktów, a naturalizowany Amerykanin - 21, trafiając pięć z ośmiu rzutów za trzy punkty. Pozostali koszykarze reprezentacji zdobyli tylko cztery punkty - pod dwa Olejniczak i debiutujący w seniorskiej drużynie Jakub Urbaniak.
Polska przegrywała do przerwy 42:48, choć w drugiej kwarcie gospodarze mieli już 10 punktów przewagi (45:35) po rzucie Artursa Strautinsa. Był on liderem ekipy Łotwy, zastępując w tej roli Lomazsa, który szybko popełnił trzy faule i wiele minut spędził na ławce.
Trzecia kwarta zaczęła się znakomicie dla Polaków - od sześciu z rzędu punktów. W ataku było więcej urozmaicenia, co dało po akcji Sokołowskiego remis 51:51. Od połowy tej kwarty biało-czerwoni zaczęli uzyskiwać minimalną przewagę, która wynikała z lepszej defensywy i przewagi pod tablicami - w całym meczu walkę o zbiórki Polacy wygrali 41-23. Po czterech z rzędu punktach Loyda Polska wygrywała 66:60. W tej kwarcie gospodarze trafili tylko raz za trzy punkty.
Ostatnia odsłona rozpoczęła się czwartym faulem Łomazsa, ale i piątym przewinieniem pilnującego go Żołnierewicza. Biało-czerwoni, prowadzeni przez Ponitkę, w 34. minucie wygrywali już 76:67, ale rywale waleczyli do końca.
Kilka złych decyzji rzutowych podopiecznych Milicicia oraz celne rójki Łotyszy spowodowały, że na niespełna dwie minuty przed końcową syreną Polska wygrywała tylko 79:77. Potem był remis 79:79, przepychanki Zoriksa z Loydem. Ponitka, po piątym faulu Zoriksa (pierwotnie przypisanym Lomazsowi, co sędziowie wyjaśnili dopiero po sprawdzeniu zapisu wideo) wykorzystał obydwa wolne, co dało prowadzenie 81:79.
Strautins popełnił stratę, piłkę przechwycił Loyd, pobiegł na połowę rywali, ale zbyt szybko wykonał rzut, który był w dodatku niecelny. Pozostało 17 sekund i Strautins odkupił swoje winy - zdobył punkty i był faulowany. Po wykorzystaniu wolnego Łotwa prowadziła 82:81, a zegar wskazywał 3,7 s do końca. Polski sztab trenerski wziął czas, piłka trafiła szybko do Loyda, a ten trafił zza linii 6,75 m na sekundę przed końcem i... utonął w objęciach kolegów.
Jego 37 punktów oznacza, że poprawił swój indywidualny rekord (32 pkt) ze spotkania ze Słowenią na inaugurację ubiegłorocznego Eurobasketu. Ponitka do 27 punktów dodał siedem zbiórek i cztery asysty, co oznacza że obydwaj liderzy zdobyli 64 z 84 punktów drużyny. Największy wkład w zwycięską walkę pod tablicami miał Olejniczak - 12 zbiórek.
To była czwarta wygrana Polski w sześciu spotkaniach o punkty reprezentacją Łotwy. (PAP)








