Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
niedziela, 1 marca 2026 10:53

Iran potwierdził śmierć ajatollaha Chameneia i szefa Gwardii Rewolucyjnej

Władze Iranu potwierdziły w niedzielę śmierć najwyższego przywódcy kraju Alego Chameneia, szefa Gwardii Rewolucyjnej (IRGC) Mohammada Pakpura i doradcy ds. bezpieczeństwa Alego Szamchaniego. Izrael i USA od soboty atakują Iran, a ten odpowiada uderzeniami w Izrael i amerykańskie bazy w regionie.
Iran potwierdził śmierć ajatollaha Chameneia i szefa Gwardii Rewolucyjnej

Autor: PAP/EPA/SAOOD REHMAN

Irańska Najwyższa Rada Bezpieczeństwa Narodowego potwierdziła w oświadczeniu śmierć Chameneia i obwiniła o nią USA i Izrael. Śmierć ajatollaha ogłosił już wcześniej prezydent USA Donald Trump.

Władze Iranu ogłosiły 40-dniową żałobę. Prezydent Masud Pezeszkian potępił zabicie Chameneia, nazywając je „wielką zbrodnią”, i zapowiedział, że osoby odpowiedzialne poniosą konsekwencje – przekazała w oświadczeniu jego kancelaria.

„Ta wielka zbrodnia nigdy nie pozostanie bez odpowiedzi i otworzy nowy rozdział w historii świata islamskiego i szyizmu” – czytamy w oświadczeniu. Pezeszkian zapowiedział, że Iran odpowie „z całą siłą i determinacją”.

Atak na Iran rozpoczął się w sobotę rano. Izraelski minister obrony Israel Kac określił go jako atak wyprzedzający, a Trump, ogłaszając rozpoczęcie działań bojowych, wezwał naród irański do powstania przeciwko reżimowi.

Zaatakowana została siedziba najwyższego przywódcy w Teheranie oraz irańskie cele wojskowe. Armia izraelska ogłosiła, że zaatakowała „setki celów wojskowych”, w tym wyrzutnie rakiet w zachodnim Iranie. W akcji brało udział około 200 izraelskich myśliwców.

W nalotach na Iran zginęło co najmniej 201 osób, a 747 zostało rannych - poinformował w sobotę Czerwony Półksiężyc. Organizacja dodała, że z 31 prowincji Iranu 24 zostały dotknięte amerykańsko-izraelskimi atakami. Irańskie media powiadomiły, że co najmniej 118 osób zginęło w ostrzale szkoły dla dziewcząt w Minabie, w prowincji Hormozgan na południu Iranu. Placówka znajduje się ok. 600 metrów od bazy Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC).

Iran odpowiedział atakiem na Izrael oraz cele militarne USA w państwach Zatoki Perskiej. Uderzono m.in. w lotniska w Abu Zabi, Dubaju i Kuwejcie, a także w bazy wojskowe i obszary mieszkalne w Bahrajnie, Katarze, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Kuwejcie, Jordanii i Arabii Saudyjskiej. Trafiony został hotel w dubajskiej dzielnicy Palm Jumeirah. W atakach na Zjednoczone Emiraty Arabskie zginęły co najmniej dwie osoby, a kilkanaście zostało rannych. W Izraelu zginęła jedna osoba, a ok. 30 zostało rannych.

IRGC wydał w sobotę komunikat, że statki w Zatoce Perskiej nie mają prawa przepłynąć przez znajdującą się pod kontrolą Iranu cieśninę Ormuz. Szlakiem tym przepływa ok. 20 proc. eksportowanej tankowcami ropy naftowej z państw Zatoki Perskiej.

Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) poinformowało, że jego siły skutecznie obroniły się przed setkami irańskich ataków rakietowych i dronów, dodając, że nie ma doniesień o ofiarach ani obrażeniach po stronie USA związanych z walką. CENTCOM poinformował, że uszkodzenia amerykańskich instalacji były niewielkie i nie wpłynęły na działalność operacyjną.

W niedzielę rano agencje i lokalne media doniosły, że ostrzał nie ustał: w Izraelu ogłoszono alarmy, w Dubaju i stolicy Kataru Dosze słychać było odgłosy eksplozji.

Jak poinformowała telewizja CNN, armia USA planuje kilkudniowe ataki przeciwko Iranowi. Premier Izraela Benjamin Netanjahu zapowiedział w sobotę w telewizyjnym wystąpieniu, że w następnych dniach zaatakowane zostaną tysiące celów w Iranie.(PAP)

 


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama