Ruja Ignatowa urodziła się w 1980 roku w Bułgarii. Wraz z ojcem – inżynierem – i matką nauczycielką wyemigrowała do Niemiec. Od początku uchodziła za wyjątkowo inteligentną i ambitną. Obroniła doktorat z prawa europejskiego na University of Oxford, a później pracowała w sofijskim oddziale McKinsey & Company – jednej z najbardziej prestiżowych firm doradczych na świecie. Jej kariera rozwijała się błyskawicznie.
Zabójca Bitcoina
Wszystko zmieniło się w 2012 roku, gdy w Niemczech wytoczono jej pierwszą sprawę karną za udział – wspólnie z ojcem – w nieuczciwym przejęciu firmy. Zapadł wyrok: 14 miesięcy w zawieszeniu. Nie przeszkodziło jej to jednak już rok później ogłosić projektu BigCoin. Reklamowany jako nowa kryptowaluta był w rzeczywistości klasyczną piramidą finansową. Uczestnicy kupowali „pakiety edukacyjne”, a prowizje wypłacano z wpłat kolejnych rekrutowanych. BigCoin był próbą generalną.
W 2014 roku Ignatowa ruszyła z rozmachem – ogłosiła narodziny OneCoin. Tym razem nie był to niszowy eksperyment, lecz globalna machina sprzedaży: stadiony pełne ludzi, gigantyczne konferencje, agresywny marketing i obietnica „zabójcy Bitcoina”. Moment był idealny. Kryptowaluty właśnie podbijały świat. Wszyscy słyszeli o błyskawicznych fortunach.
Ruja doskonale rozumiała ten głód bogactwa. OneCoin miał być prostszy, bezpieczniejszy i dostępny dla każdego. „OneCoin jest dla wszystkich” – powtarzała tłumom. I miliony uwierzyły.
Waluta wyobraźni
Inwestorzy kupowali „pakiety edukacyjne” OneCoin. W środku znajdowały się tokeny, których wartość – zapewniała Ruja – miała błyskawicznie rosnąć. Po roku miały być warte pięć razy więcej. Problem w tym, że OneCoin nie był prawdziwą kryptowalutą jak Bitcoin. Ten opiera się na publicznym, cyfrowym rejestrze transakcji – otwartym, niezależnym i praktycznie niemożliwym do sfałszowania. OneCoin miał natomiast prywatny rejestr. Nikt poza firmą nie mógł go zobaczyć ani zweryfikować wartości monet. Była to kryptowaluta istniejąca wyłącznie w wyobraźni swoich twórców.
Między 2014 a 2016 rokiem ludzie zainwestowali w OneCoin ponad 4 miliardy dolarów. Pieniądze płynęły z Chin, Brazylii, Norwegii, Kanady, Jemenu, Pakistanu, Palestyny i Ugandy. Projekt dotarł do najbiedniejszych regionów świata – tam, gdzie nie rozumiano technologii, ale doskonale rozumiano obietnicę bogactwa. W Ugandzie sprzedawano domy, brano kredyty i oddawano oszczędności całego życia, by kupić monety.
Ruja i jej wspólnik Karl Sebastian Greenwood doskonale wiedzieli, co robią. W mailach z 2014 roku Greenwood nazywał inwestorów idiotami i szaleńcami. Ruja odpowiadała bez wahania: „sieć nie działa z inteligentnymi ludźmi”. Opisała mu też plan awaryjny – wziąć pieniądze, uciec i obwinić kogoś innego.
W 2016 roku OneCoin osiągnął szczyt popularności. Ruja pojawiła się na scenie Wembley obok Rolling Stones i U2. „Mamy dwa miliony aktywnych uczestników. Żadna inna kryptowaluta tego nie osiągnęła!” – krzyczała do mikrofonu, a publiczność szalała.
Tymczasem za kulisami narastały pierwsze wątpliwości. Pojawiły się ostrzeżenia od organów finansowych w różnych krajach. A gdy pierwsi inwestorzy próbowali sprzedać swoje „monety”, odkryli, że nie ma komu ich odsprzedać. Nie istniał żaden rynek ani kupujący. OneCoin funkcjonował wyłącznie wewnątrz własnego systemu.
Ruszyły pozwy. Do gry wkroczyli prokuratorzy i rozpoczęto śledztwa. Ruja wiedziała już, że nadszedł czas na plan B.
Poszukiwana żywa albo martwa
25 października 2017 roku kupiła bilet na lotnisku w Sofii do Aten. Tego samego dnia miała przemawiać do inwestorów w Lizbonie. Nigdy tam nie dotarła. Wylądowała w stolicy Grecji – i zniknęła.
Dwa tygodnie wcześniej nowojorska prokuratura postawiła jej zarzuty wraz z nakazem aresztowania: spisek w celu popełnienia oszustwa, pranie brudnych pieniędzy, oszustwa związane z papierami wartościowymi.
Po jej zniknięciu stery w firmie przejął brat, Konstantin. W marcu 2019 roku agenci FBI aresztowali go na płycie lotniska w Los Angeles, tuż po wyjściu z samolotu. W areszcie przyznał się do winy i zaczął zeznawać przeciwko współpracownikom siostry.
W 2018 roku w Tajlandii zatrzymano Karla Sebastiana Greenwooda. Oskarżono go o pranie brudnych pieniędzy. Przyznał się do winy.
Po Ruji Ignatowej nie było tymczasem żadnego śladu.
W 2022 roku Federal Bureau of Investigation wpisało Ruję na listę Dziesięciu Najbardziej Poszukiwanych Przestępców. Jest jedyną kobietą na tej liście – i jedną z zaledwie jedenastu w jej 72-letniej historii. Początkowa nagroda w wysokości 100 tysięcy dolarów wzrosła w 2024 roku do 5 milionów. Śledczy zakładają, że Ignatowa wciąż żyje. Mogła zmienić wygląd dzięki operacjom plastycznym, podróżować z ochroną, korzystać z niemieckiego paszportu. Mówi płynnie po bułgarsku, niemiecku i angielsku.
Pojawiła się jednak także inna teoria – że Ruja została zamordowana. W 2023 roku bułgarska platforma śledcza BIRD opublikowała relację informatora policji, który miał usłyszeć pijaną przechwałkę Gieorgija Wasiliewa, szwagra bossa narkotykowego znanego jako „Taki”. Według tych słów Ignatową zamordowano w listopadzie 2018 roku na jego rozkaz, na jachcie na Morzu Jońskim. Ciało poćwiartowano i wyrzucono za burtę, by ukryć powiązania mafii z OneCoin.
FBI pozostaje jednak przy swoim stanowisku: „Działamy w założeniu, że Ruja żyje. Nie mamy informacji, które by temu przeczyły”.
Ubodzy rolnicy z Ugandy, którzy sprzedali ziemię. Rodziny w Pakistanie tonące w długach. Emeryci w Chinach pozbawieni wszystkich oszczędności. Miliony zrujnowanych życiorysów. Nikt nie odzyskał pieniędzy. Cztery miliardy dolarów zniknęły razem z Rują.
Co stało się z kobietą, która oszukała miliony ludzi? Może ukryła się na krańcu świata. Żyje z nową twarzą i fałszywym paszportem. Popija szampana na plaży w RPA. A może spoczywa na dnie Morza Jońskiego.
Na razie nie ma odpowiedzi. Pięć milionów dolarów nagrody wciąż czeka na tego, kto ją zna.
Joanna Tomaszewska








