Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Czy wojna może być sprawiedliwa?

Czy wojna może być sprawiedliwa?
Teheran

Autor: PAP/EPA/ABEDIN TAHERKENAREH

Wojenna atmosfera na świecie, tak na Ukrainie, jak i na Bliskim Wschodzie napawa wieloma obawami, bólem i smutkiem. Jak długo jeszcze? Ile można? Czemu tak się dzieje? Ile niewinnych ofiar muszą pochłonąć te wojny? Ile zniszczeń? Są to w pewnym sensie pytania, na które trudno odpowiedzieć, gdyż wojenni gracze jakby ich nie słyszeli, oni mają inne cele. Wobec piekła wojennych ataków, papież Leon XIV wezwał przywódców politycznych, aby wzięli na siebie moralną odpowiedzialność za powstrzymanie spirali przemocy, zanim stanie się ona „otchłanią bez dna”. Wskazał, że potrzebny jest „rozsądny, autentyczny i odpowiedzialny dialog”. Czy jednak ci, którzy powinni ten głos usłyszeć, nawet, jeśli słyszą, czy mają jakikolwiek zamiar go respektować?
Kardynał Pietro Parolin, sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej mówi, że „naprawdę niepokojące jest to osłabienie prawa międzynarodowego: sprawiedliwość została zastąpiona przez siłę”. A w odpowiedzi na to, czy wojna na Bliskim Wschodzie ma charakter jedynie prewencyjny, gdzie chodziło o powstrzymanie produkcji broni jądrowej, mówi: „Jak wskazuje Karta ONZ, użycie siły powinno być traktowane wyłącznie jako ostateczność i wyjątkowo poważny środek, po wyczerpaniu wszystkich narzędzi dialogu politycznego i dyplomatycznego, po starannej ocenie konieczności i proporcjonalności, w oparciu o rzetelne ustalenia i uzasadnione motywy, zawsze w ramach wielostronnego systemu zarządzania. Gdyby państwom przyznać prawo do ‘wojny prewencyjnej’ według własnych kryteriów i bez ponadnarodowych ram prawnych, cały świat mógłby stanąć w ogniu”.
To głos Kościoła katolickiego. Dla prezydenta Donalda Trumpa, w obecnej operacji wojennej chodzi w pierwszej kolejności o wspomniane już uniemożliwienie Iranowi produkcji i rozmieszczenia broni jądrowej. Jak dobrze wiadomo, irański reżim niejednokrotnie podsycał konflikty na całym Bliskim Wschodzie. Co by to było, gdyby Iran miał do dyspozycji broń nuklearną! Drugim celem, ściśle związanym z pierwszym, jest ograniczenie irańskiego programu rakiet balistycznych oraz zniszczenie irańskiej marynarki wojennej. Trzeci to ograniczenie zdolności Iranu do finansowania i zaopatrywania armii i terrorystów działających przeciw USA i Izraelowi w różnych krajach Bliskiego Wschodu. Ostatnim zaś celem jest stworzenie warunków dla narodu irańskiego, aby mógł się uwolnić od teokratycznej tyranii ajatollahów. Wszystko wydaje się być jasne. Rzeczywiście Irańczycy od lat szukają wolności. Dla wielu z nich horrorem jest sytuacja narodu, którym rządzą fundamentaliści religijni.
Obecna sytuacja jest na pewno bardzo złożona, trudno jest wydawać pospieszne osądy moralne. Takie osądy w warunkach „wojennej mgły”, jak bywa nazywana sytuacja na Bliskim Wschodzie, mogą być moralnie równie niebezpieczne, jak sama wojna. Trudno jest też mówić o „wojnie sprawiedliwej”, bo czy wojna może być sprawiedliwa? R. R. Reno, amerykański teolog, filozof polityczny i redaktor magazynu „First Things” twierdzi, że: „Teoria wojny sprawiedliwej często traktowana jest jako moralna lista punktów do odhaczenia. To poważne uproszczenie. Jest to raczej tradycja myślenia, które pomaga nam postrzegać rzeczywistość wojny w kategoriach moralnych, aby lepiej rozważać i dostrzegać moralne kontury oraz granice śmiertelnej przemocy”. Tak, czy inaczej, wojna jest rozwiązaniem ostatecznym. Należy zrobić wszystko, co możliwe, aby jej uniknąć. Katechizm Kościoła Katolickiego uczy: „Każdy obywatel i wszyscy rządzący są zobowiązani do działania na rzecz unikania wojen.” (KKK 2308)
W tych wojennych sytuacjach żyją ludzie zwyczajni i prości. Jak na przykład w Libanie, gdzie rośnie obawa, że siły izraelskie zajmą te tereny. Ludzie są przerażeni. Zmuszeni są do opuszczania własnych domów i terenów w obliczu zagrożeń nalotów. Wołają: „Dość wojen, zasługujemy na godne życie w naszym kraju”. Czy ktoś ich słyszy?
Podobnie na Ukrainie, gdzie wojna trwa już cztery lata. Zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego abp Światosław Szewczuk mówi, że: „Dzisiaj głos Leona XIV jest jedynym, który wskazuje prawdziwą drogę do osiągnięcia autentycznego pokoju. Niestety, inni rozmówcy kierują się interesami geopolitycznymi: dotyczy to oczywiście Rosji, ale także Stanów Zjednoczonych. Kierowanie się interesami to coś zupełnie innego niż troska o prawa”. Sam Leon XIV postrzegany jest nie tylko jako papież pokoju, ale i prorok sprawiedliwego i trwałego pokoju: nie tylko słowami, ale także czynami. Warto to zauważyć i tym się kierować. O pokój trzeba się też modlić, a także w tej intencji podejmować post. Nie chodzi o wydawanie pochopnych ocen, ale o dokładanie wszelkich starań, by mógł zapanować trwały pokój i by ogień wojennego szaleństwa nie rozlał się na cały świat.

ks. Łukasz Kleczka SDS

Salwatorianin, ksiądz od 1999 roku. Ukończył studia w Bagnie koło Wrocławia, Krakowie i Rzymie. Pracował jako kierownik duchowy i rekolekcjonista w Centrum Formacji Duchowej w Krakowie, duszpasterz i katecheta. W latach 2011-2018 przełożony i kustosz Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Merrillville w stanie Indiana. Był przełożonym wspólnoty zakonnej salwatorianów w Veronie, New Jersey.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama