Reprezentant Polski na półmetku zawodów (500 i 5000 m) zajmował czwarte miejsce. Utrzymał je po trzeciej konkurencji (1500 m), zachowując przewagę nad jednym z kandydatów do medali - Jilkiem. Notował za to spore straty do prowadzącej dwójki, broniącego tytułu Amerykanina Jordana Stolza i Eitrema. Do ostatniego wyścigu zakwalifikowało się ośmiu najlepszych zawodników. Podobne zasady obowiązywały u kobiet.
Semirunnija od najniższego stopnia podium przed rywalizacją na 10000 m, w której zdobył srebrny medal olimpijski, dzieliło niespełna 11 s. Zajmował je Norweg Peder Kongshaug - bezpośredni rywal zawodnika Pilicy Tomaszów Maz. z pary na najdłuższym dystansie. W trakcie tego przejazdu Jilek nerwowo zerkał na przejazd Polaka, który długo miał najlepszą sumę czasów. Semirunnij zdublował Kongshauga, ale na ostatnich rundach osłabł (12.34,37). W tym momencie na prowadzenie w końcowej klasyfikacji wysunął się Czech (12.30,54), który był już pewny medalu.
Semirunnij przy okazji wynikiem 146,243 pkt poprawił rekord kraju należący do Konrada Niedźwiedzkiego (150,672). Obecny dyrektor sportowy Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego ustanowił go w 2015 roku.
Czasy ostatniej pary miały zadecydować o rozdziale miejsc na podium. Tym razem Stolz, który w Heerenveen startował także w wieloboju sprinterskim, gdzie zdobył srebro, wyraźnie nie sprostał wyzwaniu. Amerykanin w finałowej konkurencji pojechał najwolniej i spadł w sumie na czwarte miejsce. W końcowej klasyfikacji triumfował Eitrem.
Norweg drogę po złoto rozpoczął od 12. miejsca na 500 m. W kolejnych startach plasował się w czołowej trójce: wygrał 5000 m, był drugi na 1500 m i trzeci na 10000 m.
– Nie ukrywam, że jestem zmęczony, ale mogę powiedzieć, że w końcu dobrze mi się jechało. Byłem dobrze przygotowany do tych zawodów, chyba nawet lepiej się czułem, niż na igrzyskach olimpijskich. Wiem teraz, nad czym pracować w technice, ale o tym porozmawiam już z trenerem – powiedział brązowy medalista MŚ.
– Co myślałem oglądając ostatni bieg? Jak zobaczyłem u Jordana już powyżej 32 sekund (straty - PAP), to wiedziałem, że już mi wystarczy to medalu. To był dla mnie dobry sezon, mam już medale ze wszystkich najważniejszych imprez na świecie i w Europie, a wciąż nie mam z Pucharu Świata, czyli mniejszych rangą zawodów. Trochę śmiejemy się z tego z trenerem, ale mam nadzieję, że w przyszłym sezonie to nadrobię - dodał Semirunnij.
Jego trener Roland Cieślak podkreślił, że po igrzyskach Semirunnij miał sporo obowiązków medialnych, więc niełatwo było przygotować się do wielobojowych mistrzostw świata. – Wiedzieliśmy, że ten ostatni bieg będzie bardzo ważny i Władek będzie mógł nim wiele nadrobić. Tak też się stało. Cieszymy się, bo takiego medalu jeszcze nie mieliśmy. Ta regeneracja po powrocie z igrzysk nie była najlepsza, ale gdy przyjechaliśmy do Holandii, mogliśmy się skupić już tylko na treningach i owocem tego jest historyczny krążek mistrzostw świata, a to oznacza, że przygotowaliśmy się bardzo dobrze – ocenił szkoleniowiec.
Prezes PZŁS Rafał Tataruch wierzy, że znakomity sezon Semirunnija oraz innych naszych łyżwiarzy przyczyni się do rozwoju dyscypliny w kraju. – To ogromny sukces Władka, mieliśmy ogromne emocje zakończone piękną historią. Tym bardziej, że on cały czas się rozkręca i przyzwyczaja siebie i nas do podium. Przez ostatnie dwa i pół roku Semirunnij wykonał ogromną pracę dla całego łyżwiarstwa, ale też dla siebie. Wierzę, że wiele osób będzie chciało go naśladować, bo to nie tylko wspaniały sportowiec, ale po prostu fajny gość – stwierdził szef polskiego łyżwiarstwa szybkiego.
Wśród kobiet również trwała zacięta walka do samego końca. Po 1500 m Japonka Miho Takagi wysunęła się na prowadzenie, wyprzedzając liderkę z półmetka Norweżkę Wiklund. Azjatka szanse na powtórzenie złotego medalu z roku 2018 zaprzepaściła w wyścigu na 5000 m. Poniosła w nim duże straty, zajmując siódmą pozycję. Konsekwencją był spadek na najniższy stopień podium.
Końcowy triumf zanotowała Wiklund przed Holenderką Marijke Groenewoud, która dwa lata temu również zdobyła srebrny krążek.
Zofia Braun czasem 1.59,06 na 1500 m zajęła 20. miejsce i zakończyła rywalizację. W końcowej klasyfikacji uplasowała się na 18. pozycji.
W konkurencjach sprinterskich z szóstki Polaków najlepiej spisała się Kaja Ziomek-Nogal, która była czwarta. Damian Żurek z uwagi na kłopoty zdrowotne wycofał się z rywalizacji po pierwszym dniu zawodów. (PAP)








