- Tak jak mówił prezydent Trump, (...) nie ustąpimy, dopóki wróg nie zostanie całkowicie i definitywnie pokonany. Ale zrobimy to według własnego harmonogramu i według własnego wyboru. Na przykład, dzisiaj po raz kolejny będziemy mieli najbardziej intensywny dzień ataków w Iranie: najwięcej myśliwców, najwięcej bombowców, najwięcej uderzeń - powiedział Hegseth podczas wtorkowej konferencji prasowej w Pentagonie.
Minister wojny dodał, że Iran w ciągu ostatniej doby wystrzelił najmniejszą liczbę pocisków od początku walk. Hegseth przypomniał, że amerykańskimi celami wojny jest zniszczenie irańskiego arsenału rakietowego i zdolności do jego produkcji, zniszczenie marynarki wojennej tego państwa i „pozbawienie Iranu trwale, na zawsze broni jądrowej”.
W poniedziałek Trump udzielił mediom serii wywiadów, w których podawał sprzeczne informacje dotyczące końca konfliktu. W wywiadzie dla stacji CBS, powiedział, że wojna „w zasadzie jest zakończona”. Później mówił, że walki będą kontynuowane i nie zakończą się w tym tygodniu.
W wywiadzie dla Fox News we wtorek Trump powiedział, że byłby skłonny podjąć rozmowy z Iranem, choć zależy to od warunków. Amerykański prezydent jeszcze w ubiegłym tygodniu mówił, że nie chce żadnego układu z Iranem poza „bezwarunkową kapitulacją”.
Szef MSZ Izraela Gideon Saar oświadczył we wtorek, że jego kraj nie chce niekończącej się wojny i będzie konsultować się z USA, kiedy zakończyć konflikt z Iranem.
Wtorek jest 11. dniem wojny na Bliskim Wschodzie. 28 lutego USA i Izrael rozpoczęły naloty na Iran. Teheran w odpowiedzi zaatakował Izrael i państwa Zatoki Perskiej, uderzając zarówno w położone tam amerykańskie bazy, jak i w obiekty cywilne.
Pierwszego dnia wojny zginął m.in. najwyższy przywódca Iranu Ali Chamenei. W niedzielę na ten urząd powołano jego syna - Modżtabę Chameneia.
Z powodu wojny praktycznie zamarł ruch przez cieśninę Ormuz, łączącą Zatokę Perską z Morzem Arabskim. W normalnych warunkach przez ten szlak przepływa m.in. około 20 proc. zużywanej na świecie ropy naftowej.
Wojna na bogatym w surowce Bliskim Wschodzie i faktyczna blokada cieśniny przyczyniły się do gwałtownego wzrostu cen ropy naftowej na światowych rynkach.
Trump ostrzegł w poniedziałek, że jeżeli Iran będzie blokował transport przez Ormuz, USA uderzą na Iran „dwadzieścia razy mocniej” niż do tej pory.
Wpływowy irański lider i sekretarz Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu Ali Laridżani odpowiedział we wtorek Trumpowi, że „więksi od niego” nie dali rady „wyeliminować irańskiego narodu”. „Uważaj, bo sam się wyeliminujesz” - ostrzegł amerykańskiego przywódcę.
Laridżani zapowiedział też we wtorek, że cieśnina Ormuz może być szlakiem pokoju lub miejscem klęski i cierpienia „podżegaczy wojennych”. Iran w poniedziałek ogłosił, że każdy kraj, który wydali ambasadorów Izraela i USA, będzie mógł swobodnie korzystać z transportu przez cieśninę Ormuz.
We wtorek ceny ropy na światowych rynkach spadały po tym, gdy wcześniej w poniedziałek przekroczyły poziom 100 dolarów, po raz pierwszy od inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 r. Ministrowie energetyki krajów G7 nie zdecydowali się we wtorek na uruchomienie rezerw ropy w związku z konfliktem, ale wezwali Międzynarodową Agencję Energetyczną (MAE), by oceniła sytuację.
Unijny komisarz ds. energii Dan Joergensen poinformował we wtorek, że Komisja Europejska podjęła rozmowy z MAE na temat możliwości uwolnienia zapasów ropy. Jak dodał, na razie w Europie nie ma problemów z bezpieczeństwem dostaw, ale ważną kwestią są ceny paliwa.
Przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa powiedział we wtorek w Brukseli, że jak dotąd jedynym zwycięzcą wojny jest Rosja, która korzysta na osłabieniu zainteresowania jej inwazją na Ukrainę.
Kanclerz Niemiec Friedrich Merz oświadczył we wtorek, że w wojnie USA i Izraela z Iranem dochodzi do „niebezpiecznej eskalacji”. Zaznaczył, że Berlin jest zaniepokojony brakiem planu na szybkie zakończenie konfliktu.
Równolegle do ataków na Iran Izrael kontynuował we wtorek ofensywę przeciwko proirańskiemu Hezbollahowi w Libanie. W izraelskich atakach od początku marca zginęło 570 Libańczyków - poinformowały we wtorek lokalne media, powołując się na rząd. Izraelska armia przekazała w niedzielę, że zabiła ok. 200 bojowników Hezbollahu i innych grup terrorystycznych. (PAP)








