Pościg policyjny w północno-zachodniej dzielnicy Chicago zakończył się w poniedziałek po południu śmiercią kierowcy, który stwarzał zagrożenie na ulicach. Mężczyzna był podejrzany o udział we wcześniejszej strzelaninie i próbował uciec przed funkcjonariuszami.
Do zdarzenia doszło w poniedziałek, 9 marca, około godziny 5:38 p.m., gdy centrum operacyjne policji chicagowskiej z dystryktu Harrison poinformowało patrol, że biały Mercedes, powiązany z możliwą strzelaniną na autostradzie I-290, jedzie na północ po Homan Avenue w pobliżu Huron Street. Podano numer rejestracyjny pojazdu. Funkcjonariusze próbowali zatrzymać pojazd w rejonie 800 N. Homan Avenue na północnym zachodzie miasta, ale kierowca zaczął uciekać, prowokując pościg.
Patrole szybko zlokalizowały samochód i śledziły jego ruchy. W rejon pościgu skierowano śmigłowiec CPD.
W trakcie ucieczki kierowca Mercedesa potrącił kobietę na ulicy, uderzył w autobus CTA oraz w kilka innych pojazdów, w tym nieoznakowany samochód policyjny. Gdy funkcjonariusze próbowali zatrzymać pojazd i obezwładnić kierowcę, jeden z nich oddał strzały, trafiając mężczyznę. Policjanci natychmiast udzielili mu pomocy. Z pojazdu zabrano również broń palną.
Podejrzany kierowca odniósł wielokrotne rany postrzałowe w górną część ciała i został przewieziony do szpitala Mount Sinai, gdzie stwierdzono jego zgon.
Do wtorku nie ujawniono jego wieku ani tożsamości.
Potrącona przez niego kobieta doznała urazu dolnej części ciała i została przewieziona do szpitala. Dwóch funkcjonariuszy CPD też hospitalizowano w związku z odniesionymi obrażenia ciała.
Policja poinformowała, że funkcjonariusz, który strzelał – zgodnie z procedurą – zostanie przeniesiony ze służby do obowiązków administracyjnych na co najmniej 30 dni.
To drugi w tym roku przypadek użycia broni podczas akcji przez funkcjonariuszy Chicago Police Department w tym roku, ale pierwszy zakończony śmiercią.
(tos)








