Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
czwartek, 12 marca 2026 20:14
Reklama KD Market

Rekolekcyjna trasa z Panem Jezusem

Rekolekcyjna trasa z Panem Jezusem

Autor: Adobe Stock

Siedzę na lotnisku w Balicach, za chwilę lot do Warszawy, szybka przesiadka i kierunek Chicago! Kiedy blisko 15 lat temu leciałem tam pierwszy raz, czułem się, jak wobec wielkiej niewiadomej, która mnie czeka. Dzisiaj czuję się, jakbym wracał do domu, nawet niewiele rzeczy zabrałem ze sobą. Ten dom, to coś więcej niż miejsce, to przede wszystkim ludzie i wspomnienia wspólnych doświadczeń, które wciąż żyją we mnie. Oczywiście czas leci nieubłagalnie do przodu. Wczoraj jest wczoraj, dzisiaj jest dzisiaj. Wszyscy się zmieniamy, dojrzewamy, posuwamy w latach. Mam nadzieję, że są to w nas zmiany na lepsze, że w tym trudnym świecie rozumiemy, iż trzeba z naszej strony więcej dobra i zdecydowania. 

Jadę tym razem podzielić się wielkopostnie rekolekcyjnym słowem Bożym. To jest celem mojej misji. Im jestem starszy, tym bardziej dostrzegam, że nie chodzi tu o mędrkowanie, pochwalenie się wiedzą i elokwencją. Coraz bardziej czuję to, że mam być pokornym świadkiem Jezusa Chrystusa, którego chcę pokazywać innym. Wcześniej samemu Go spotykając i towarzysząc Mu. Nie zamierzam mówić niczego nowego lub czegoś wyjątkowego. Ewangelia jest zawsze nowa i szczególna, na teraz, tylko trzeba osadzić ją w życiu, odczytywać w naszym „tutaj i dzisiaj”. Nic więcej, to naprawdę wystarczy. 

Pierwszym krokiem zawsze jest to, żeby chcieć być uczniem Pana Jezusa, uznając Go za Nauczyciela i Mistrza. Jezus uczy nie tylko słowami, ale przede wszystkim czynami, postawą. On jest żywą Księgą, z której mamy czytać i się uczyć. I to jest bardzo potrzebne zawsze. Przestając żyć Panem Jezusem, uciekając od Boga, szybko pojawiają się inni nauczyciele i panowie. Tak dzieje się od zawsze i niestety ludzie  chętnie ulegają tej pokusie. Efekty tych wyborów są widoczne i przynoszą wiele chaosu i rozbicia. Jezus Chrystus, który mówi o sobie, że jest Drogą, Prawdą i Życiem, zaprasza do życia pięknego, bo prawdziwego, bez retuszów i masek. Za takim życiem tęskni człowiek i szuka go wokół siebie, a nie znajdując go, popada w osamotnienie, smutek i staje się bardzo łasy na wszelkie propozycje, które znajdzie w pobliżu. Myślę tu zwłaszcza o ludziach młodych. Nie tylko o tym, że Kościół im ciąży i przestają uczestniczyć w zgromadzeniach liturgicznych. Bardziej chodzi mi o to, że poddają się pustce, dają się wyprowadzać gdzieś, gdzie nie znajdą prawdziwego szczęścia. Im przede wszystkim trzeba nie tylko mówić, ale pokazywać, że Bóg ich kocha i Jemu naprawdę na nich zależy. Podobnie jak na każdym człowieku, który może się czuć wykluczonym.

Z postawy ucznia rodzi się ktoś, kogo można nazwać misjonarzem. Ktoś, komu zależy, kto chce być posłanym (czyli apostołem) Jezusa Chrystusa. Taki ktoś z czasem nabiera odwagi i swoją siłę zdobywa poprzez codzienną relację ze swoim Nauczycielem. Bardzo potrzeba nowych apostołów! Nie tylko księży i zakonników obojga płci, ale także świeckich ewangelizatorów. Kościół od dawna widzi tę potrzebę i oby miał odwagę zapraszania wszystkich do misji! Kościół był, jest i ma być rzeczywistością otwartą. Na ludzi, którzy o ile spotykają w jego wnętrzu Chrystusa i żyją Jego Ewangelią, o tyle będą stawali się świadkami wiary, otwartymi na wszystkich i poszukującymi coraz to nowych sposobów dotarcia do człowieka żyjącego we współczesnym świecie. 

Czy to znaczy, że skoro bez „fajerwerków” i wyjątkowości, rekolekcje w naszych kościołach są nudne? O nie! Ewangelia nigdy nie jest nudna! Jedynie głoszący ją może takim być, a będzie, jeśli tą Ewangelią nie żyje, tylko udaje. Oby takich było jak najmniej! 

Przed chwilą podano do wiadomości, że papież Leon XIV mianował kard. Konrada Krajewskiego nowym metropolitą w Łodzi. W Internecie pojawiła się od razu lawina komentarzy i dywagacji, co to będzie, jak to będzie. Zgadzam się z komentarzem, że widoczną linią papieża Leona jest ustanawianie biskupów „pachnących owcami”. Oczywiście wielu się to nie podoba, krytykują na lewo i prawo tę linię wypracowaną przez papieża Franciszka. Kardynał Konrad, po prostu ksiądz, jak mówi o sobie, zwykły ksiądz, lubi powtarzać: „Zawsze zadawaj sobie pytanie: Co zrobiłby Jezus?” Oto klucz, dobry klucz do tego, jak być uczniem Jezusa i jak być misjonarzem!

Słyszę wezwanie na samolot. Do zobaczenia w Chicago! Przychodźcie na rekolekcje w waszych kościołach! Mój tegoroczny kierunek to św. Franciszek Borgia i Ojcowie Cystersi „na Górce” w Willow Springs! Niech Pan Jezus będzie z nami!

ks. Łukasz Kleczka SDS

Salwatorianin, ksiądz od 1999 roku. Ukończył studia w Bagnie koło Wrocławia, Krakowie i Rzymie. Pracował jako kierownik duchowy i rekolekcjonista w Centrum Formacji Duchowej w Krakowie, duszpasterz i katecheta. W latach 2011-2018 przełożony i kustosz Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Merrillville w stanie Indiana. Był przełożonym wspólnoty zakonnej salwatorianów w Veronie, New Jersey.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama