Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
poniedziałek, 16 marca 2026 07:55
Reklama KD Market

„One Battle After Another” Paula Thomasa Andersona z sześcioma Oscarami, m.in. za najlepszy film

„One Battle After Another” („Jedna bitwa po drugiej”) Paula Thomasa Andersona otrzymał w niedzielę sześć Oscarów, m.in. za najlepszy film, reżyserię i scenariusz adaptowany. Za najlepszą krótkometrażową animację doceniono Maćka Szczerbowskiego i Chrisa Lavisa, twórców „The Girl Who Cried Pearls”.
„One Battle After Another”  Paula Thomasa Andersona z sześcioma Oscarami, m.in. za najlepszy film
Twórcy i aktorzy filmu „One Battle After Another”

Autor: PAP/EPA/CHRIS TORRES

Triumfatorką 98. Oscarów – z sześcioma statuetkami – została „One Battle After Another” („Jedna bitwa po drugiej”) Paula Thomasa Andersona. Opowieść o grupie byłych rewolucjonistów jednoczących się, by uratować córkę swego towarzysza zapewniła grającemu rolę drugoplanową Sean Pennowi trzeciego Oscara w karierze. Aktor nie pojawił się na gali, by odebrać statuetkę. – Seana Penna nie ma z nami. Nie mógł, a może nie chciał tu być – skomentował prezentujący laureata Kieran Culkin.

Niedługo później Andy Jurgensen odebrał statuetkę za montaż, a Cassandra Kulukundis jako pierwsza osoba w historii nagród Academy of Motion Picture Arts and Sciences została uhonorowana w kategorii najlepszy casting. Reżyserka obsady zwróciła się ze sceny do Andersona. – Nakręciliśmy razem 10 filmów, pracujemy od 30 lat, a teraz wygrałam Oscara przed tobą. Mam nadzieję, że dziś też dostaniesz swojego – podkreśliła.

Jej słowa okazały się dobrą wróżbą. Twórca – który za swoje wcześniejsze dzieła, takie jak „Boogie Nights”, „Magnolia”, „Phantom Thread” („Nić widmo”) i „Licorice Pizza”, otrzymał łącznie 11 nominacji do Oscarów – tego wieczoru zgarnął statuetki za najlepszą reżyserię, scenariusz adaptowany i film. Jak przyznał, musiał ciężko pracować na te laury. – Jestem tu dlatego, że ktoś we mnie uwierzył i poświęcił mi swój czas. To najlepsze w pracy na planie, byciu częścią ekipy – właśnie bycie z ludźmi. To wielki dar, że mogę nazywać kino swoim domem – zapewnił.

Nominowani w 16 kategoriach „Sinners” („Grzesznicy”) Sinners Ryana Cooglera musieli zadowolić się czterema nagrodami. Łączący elementy filmu muzycznego i horroru o wampirach obraz zdobył uznanie Akademików w kategoriach scenariusz oryginalny, aktor pierwszoplanowy (Michael B. Jordan), muzyka (Ludwig Göransson) oraz zdjęcia (Autumn Durald Arkapaw).

Tuż za „Grzesznikami” – z trzema nagrodami – uplasował się „Frankenstein” Frankenstein Guillermo del Toro. Adaptacja powieści Mary Shelley przyniosła nagrody Kate Hawley za najlepsze kostiumy, Mike’owi Hillowi, Jordanowi Samuelowi i Clionie Furey – za charakteryzację i fryzury, a także Tamarze Deverell i Shane’owi Vieau – za scenografię. Tym samym nowozelandzka kostiumografka pokonała Małgosię Turzańską, nominowaną za kostiumy do „Hamnet” Hamnet Chloé Zhao.

Wśród laureatów znalazł się za to Maciek Szczerbowski, który wspólnie z Chrisem Lavisem zrealizował krótkometrażową animację „The Girl Who Cried Pearls”. Reżyser ten urodził się w Poznaniu, ale na początku lat 80. wyemigrował z rodziną do Kanady. Trzy lata po ukończeniu studiów scenograficznych na Uniwersytecie Concordia w Montrealu założył z Lavisem grupę artystyczną Clyde Henry Productions. W wywiadzie, udzielonym programowi „Dzień Dobry TVN”, artysta mówił o swoim związku z Polską. – Czuję się Kanadyjczykiem, zdecydowanie. Czuję się jak francuski Anglik. Ale wciąż należę do was, na zawsze. Kocham Polskę – zapewniał. Odnosząc się do swych oscarowych szans podkreślił, że za zwycięstwo uważał samą nominację.

– Ludzie myślą, że potrzeba cierpliwości, by kręcić film przez pięć lat. Jakiej cierpliwości potrzeba, by żyć z kimś, komu pięć lat zabiera kręcenie filmu – stwierdził Szczerbowski, odbierając statuetkę.

Dwa Oscary – za najlepszą pełnometrażową animację i piosenkę „Golden” – przyznano „KPop Demon Hunters” („K-popowym łowczyniom demonów”) KPop Demon Hunters Chrisa Appelhansa i Maggie Kang.

Zgodnie z przewidywaniami branżowych portali najlepszą aktorką pierwszoplanową została Jessie Buckley, którą w „Hamnet” oglądaliśmy jako Agnes – żonę William Shakespearea usiłującą podnieść się po stracie syna. – Dzięki wam poznałam tę kobietę i zrozumiałam, czym jest matczyna miłość. To najwspanialsze doświadczenie mojego życia (...). Chcę zadedykować tę nagrodę cudownemu chaosowi, jakim jest serce matki – powiedziała.

W trakcie ceremonii zabrakło mocnych wystąpień politycznych. Kilkakrotnie padły krótkie nawiązania do sytuacji międzynarodowej. Prezentując laureata Oscara za najlepszy pełnometrażowy film międzynarodowy, sprzeciw wobec wojny i wsparcie dla wolnej Palestyny wyraził Javier Bardem. Publiczność zgromadzona w Dolby Theatre doceniła wypowiedź hiszpańskiego aktora gromkimi brawami. Chwilę później twórca nagrodzonej w tej kategorii „Sentimental Value” („Wartości sentymentalnej”) Sentimental Value Joachim Trier przywołał słowa amerykańskiego pisarza James Baldwin o tym, że „wszyscy dorośli są odpowiedzialni za wszystkie dzieci, dlatego przestańmy głosować na polityków, którzy nie biorą tego pod uwagę”.

Docenieni za pełnometrażowy dokument „Mr. Nobody Against Putin” („Pan Nikt kontra Putin”) Mr. Nobody Against Putin David Borenstein i Pavel Talankin podkreślili, że ich obraz opowiada o tym, „jak utracić swój kraj”. – To, co zobaczyliśmy, pracując z tymi materiałami to, że kraj można stracić przez niezliczone małe czyny, współudział. Jeśli nie robimy nic, gdy oligarchowie przejmują nasze media i kontrolę nad tym, jak je konsumujemy, również jesteśmy wspólnikami. Wszyscy stoimy przed moralnym wyborem, ale na szczęście nawet Pan Nikt jest silniejszy niż może się wydawać – zwrócili uwagę.

Oscar za najlepszy dźwięk powędrował do Garetha Johna, Ala Nelsona, Gwendolyn Yates Whittle, Gary’ego A. Rizzo i Juana Peralty za „F1: The Movie” („F1: Film”) F1 The Movie, a za efekty specjalne – do Joego Letteriego, Richarda Banehama, Daniela Barretta i Erica Saindona („Avatar: Fire and Ash” („Avatar: Ogień i popiół”) Avatar Fire and Ash). Statuetkę dla najlepszego krótkometrażowego dokumentu przyznano „All the Empty Rooms” („Wszystkim pustym pokojom”) All the Empty Rooms Joshui Seftela, a za krótkometrażowy film aktorski – ex aequo „The Singers” („Śpiewakom”) The Singers Sama A. Davisa oraz „Two People Exchanging Spit” („Dwóm osobom wymieniającym się śliną”) Two People Exchanging Spit Alexandre’a Singha i Natalie Musteaty.

Tradycyjnie w trakcie uroczystości upamiętniono twórców, którzy odeszli w mijającym roku. Znaleźli się wśród nich m.in. Rob Reiner, Béla Tarr, Diane Keaton, Robert Duvall, Catherine O’Hara, Claudia Cardinale, Robert Benton, Terence Stamp, Val Kilmer, Michael Madsen, Frederick Wiseman oraz Udo Kier.

Osobne wspomnienie w sekcji In Memoriam poświęcono zmarłemu we wrześniu 2025 r. Robert Redfordowi, laureatowi honorowego Oscara i statuetki za reżyserię „Ordinary People” („Zwyczajnych ludzi”) Ordinary People. Jego osiągnięcia przypomniała Barbra Streisand. – „The Way We Were” („Tacy byliśmy”) The Way We Were uważany jest dziś za klasyczny film o miłości, ale opowiada także o mrocznym czasie w naszej historii, przełomie lat 40. i 50., gdy ludzie donosili na siebie nawzajem, to film o braku lojalności. Bob miał silny kręgosłup moralny, walczył o wolność prasy, o środowisko naturalne (...) Był intelektualnym kowbojem, tak go nazywałam. Przecierał własne szlaki – wspomniała. (PAP)
 


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama