- Gdybyśmy teraz wyjechali, odbudowa zajęłaby im (Iranowi) 10 lat. Ale nie jesteśmy jeszcze gotowi do wyjazdu, ale wyjedziemy w najbliższej przyszłości. Wyjedziemy na dobrą sprawę w bardzo bliskiej przyszłości, ale teraz są zdziesiątkowani pod każdym względem - powiedział Trump podczas spotkania z premierem Irlandii Michealem Martinem w Białym Domu.
Trump prognozował też, że wkrótce wznowiona zostanie żegluga przez cieśninę Ormuz, mimo braku pomocy ze strony sojuszników USA z NATO i Azji Wschodniej. Zdawał się sugerować, że pomóc mogą w tym bliskowschodni sojusznicy.
- Mieliśmy wspaniałe wsparcie z Bliskiego Wschodu. Katar jest świetny. Zjednoczone Emiraty Arabskie są absolutnie świetne. Arabia Saudyjska jest rewelacyjna. Bahrajn jest bardzo dobry - powiedział prezydent USA.
Mimo to, Trump potwierdził swoje wcześniejsze sugestie, że ze względu na trwającą wojnę odroczy wizytę w Pekinie, planowaną pierwotnie na 30 marca. Trump podał, że odbędzie się ona za 5-6 tygodni.
Prezydent zdawał się też potwierdzać doniesienia o tym, że zabity został Ali Laridżani sekretarz Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego, uważany za faktycznego przywódcę Iranu po zabiciu ajatollacha Alego Chameneiego.
- Ich przywódców już nie ma. Wiele osób twierdzi, że ich prawdziwy przywódca został wczoraj zabity, podobnie jak ktoś inny, człowiek odpowiedzialny za śmierć 32 tys. osób w ciągu ostatnich dwóch tygodni. To on odpowiadał za zabijanie protestujących - stwierdził Trump, odnosząc się do pacyfikacji masowych antyrządowych protestów w styczniu.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)








