Gabbard występowała w środę przed senacką komisją ds. wywiadu na temat corocznego raportu społeczności wywiadowczej, poświęconego światowym zagrożeniom. Odnosząc się do zagrożenia ze strony Iranu, w pisemnej wersji oświadczenia wstępnego, polityczka zeznała, że w wyniku zbombardowania irańskich obiektów atomowych w czerwcu ub.r. irański program wzbogacania uranu został całkowicie unieszkodliwiony i że od tej pory Iran nie podjął próby jego wznowienia. Fragmentu tego nie odczytała jednak występując przed komisją.
Pytana przez senatorów o pominięcie tego fragmentu, Gabbard utrzymywała, że próbowała zaoszczędzić czas i potwierdziła, że taka jest ocena społeczności wywiadowczej USA. Zaprzeczyła jednocześnie, by powodem była chęć uniknięcia zaprzeczenia narracji Białego Domu.
Kiedy senator Demokratów Jon Ossoff wypomniał, że Biały Dom tłumaczył, że przyczyną rozpoczęcia wojny przeciwko Iranowi było „wyeliminowanie bezpośredniego (ang. imminent) zagrożenia nuklearnego stwarzanego przez irański reżim”, Gabbard odparła, że „jedyną osobą, która może ustalić, co jest, a co nie jest bezpośrednim zagrożeniem, jest prezydent Stanów Zjednoczonych”.
Gabbard, była kongresmenka Demokratów, która poparła Donalda Trumpa w wyborach, była przed objęciem obecnej funkcji znana z ostrego sprzeciwu wobec wojny z Iranem. Podzielała wiele poglądów z podległym jej Joe Kentem, byłym już dyrektorem Narodowego Centrum Antyterrorystycznego, który we wtorek odszedł z funkcji w proteście przeciwko wojnie. Kent stwierdził, że Iran nie stanowił bezpośredniego zagrożenia dla USA, a Biały Dom uległ presji Izraela. Podczas wystąpienia w Senacie, Gabbard podkreślała jednak, że jej zeznania wyrażają nie jej własne poglądy, lecz ocenę amerykańskiego wywiadu.
Dyrektor Wywiadu Narodowego powiedziała, że w ocenie służb reżim w Iranie „wydaje się być nienaruszony, ale w dużej mierze zdegradowany z powodu ataków na jego przywódców i potencjał militarny”. Zaznaczyła jednak, że mimo osłabienia, Iran i związane z nim bojówki nadal są zdolne do kontynuowania ataków na siły USA i sojuszników na Bliskim Wschodzie.
- Społeczność wywiadowcza ocenia, że jeśli wrogi reżim przetrwa, będzie dążył do podjęcia wieloletnich wysiłków, by odbudować swoje siły rakietowe i dronowe - powiedziała.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)








