Do USA powróciły ciała sześciorga amerykańskich żołnierzy sił powietrznych, którzy zginęli w katastrofie tankowca powietrznego w ubiegły czwartek w Iraku. Załoga wspierała operację „Epicka Furia”, rozpoczętą przez USA przeciwko Iranowi 28 lutego. Wojsko przekazało, że do straty nie doszło w wyniku ostrzału ze strony wroga ani sił sprzymierzonych.
Ceremonia odbyła się w bazie sił lotniczych w Dover. Oprócz Trumpa wzięli w niej udział m.in. szef Pentagonu Pete Hegseth i przewodniczący amerykańskiego Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, gen. Dan Caine.
To już druga taka uroczystość z udziałem Trumpa od początku wojny z Iranem. Jak przypomniała agencja AP, prezydent ocenił w przeszłości, że jest to dla niego „najtrudniejsza rzecz”, którą musi robić jako naczelny dowódca sił zbrojnych.
Łącznie podczas tej wojny dotychczas śmierć poniosło co najmniej 13 amerykańskich żołnierzy, a ok. 200 zostało rannych, w tym 10 ciężko - przekazał Pentagon.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)








