Dzięki skierowaniu do regionu dodatkowych sił Trump, który zastanawia się nad rozszerzeniem operacji przeciwko Iranowi, miałby dodatkowe opcje działań.
Jednym z rozważanych wariantów jest zapewnienie bezpiecznej żeglugi tankowców przez cieśninę Ormuz. Według źródeł miałoby to być realizowane głównie za pomocą sił powietrznych i morskich. Lecz zabezpieczenie cieśniny może też oznaczać wysłanie amerykańskich żołnierzy na linię brzegową Iranu - powiedziały cztery źródła, w tym dwóch amerykańskich urzędników.
Administracja omawia też możliwość wysłania sił lądowych na wyspę Chark, naftowy hub Iranu - przekazały źródła. Jeden z rozmówców przyznał, że taka operacja byłaby bardzo ryzykowna. Iran może ostrzeliwać wyspę rakietami i dronami.
W piątek amerykańskie siły zbombardowały cele wojskowe na wyspie. Trump zagroził, że może też zaatakować tamtejszą infrastrukturę naftową. Jednak według ekspertów, biorąc pod uwagę istotną rolę wyspy dla irańskiej gospodarki, kontrolowanie Chark byłoby postrzegane jako lepszy wariant niż jej zniszczenie.
Reuters zaznaczył, że wykorzystanie przez USA sił lądowych, nawet w ramach ograniczonej misji, stanowiłoby duże polityczne ryzyko dla Trumpa, biorąc pod uwagę niewielki poziom poparcia w społeczeństwie dla irańskiej operacji oraz to, że podczas kampanii wyborczej obiecywał, że nie wciągnie kraju w kolejną wojnę na Bliskim Wschodzie.
Administracja omawiała też możliwość wysłania amerykańskich sił, by te przejęły irańskie zasoby wzbogaconego uranu - powiedziało jedno ze źródeł. Według ekspertów taka misja byłaby bardzo skomplikowana i ryzykowna.
Rozmówcy nie uważają, że wysłanie sił lądowych do Iranu jest nieuchronne. - Nie ma decyzji w sprawie wysłania sił lądowych obecnie, ale prezydent Trump przezornie utrzymuje wszystkie opcje - powiedział przedstawiciel Białego Domu.
Od 28 lutego amerykańskie siły zaatakowały ponad 7,8 tys. celów na cele irańskie.
Źródła przekazały, że dodatkowe siły amerykańskie, na temat których toczą się rozmowy, wykraczają poza zgrupowanie okrętów wojennych i ponad 2 tys. marines, których przybycie na Bliski Wschód planowane jest w przyszłym tygodniu.
Jeden z rozmówców zwrócił uwagę, że wojsko traci dużą liczbę sił w związku ze skierowaniem do portu na Krecie największego na świecie lotniskowca USS Gerald R Ford. Amerykańska jednostka zacumuje tymczasowo w Grecji w związku z pożarem, jaki wybuchł na jej pokładzie.
Reuters zaznaczył, że Trump zastanawia się, czy amerykańskie siły w ogóle powinny zabezpieczać Ormuz. Na początku zapowiadał, że amerykańska marynarka wojenna będzie eskortować tankowce przez cieśninę, później wezwał inne kraje do pomocy w jej odblokowaniu.
Jednak w związku z niewielkim zainteresowaniem ze strony sojuszników w środę zasugerował, że może po prostu się z tego wycofać. „Zastanawiam się, co by się stało, jeśli byśmy »wykończyli« to, co pozostało po irańskim państwie terrorystycznym i pozwolili krajom, które wykorzystują ją (cieśninę), my tego nie robimy, do wzięcia odpowiedzialności za tak zwaną cieśninę?” - napisał Trump w serwisie Truth Social.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)








