Były senator stanowy Darren Bailey, który cztery lata temu przegrał wybory na gubernatora z JB Pritzkerem, w listopadzie ponownie stanie do walki z urzędującym Demokratą. Pritzker, który nie miał kontrkandydata w prawyborach, jest pierwszym gubernatorem od lat 80., który ubiega się o trzecią kadencję.
Dzięki silnemu poparciu w południowej części stanu Bailey pokonał w prawyborach Partii Republikańskiej m.in. kandydata polskiego pochodzenia Teda Dabrowskiego, mieszkańca północnych przedmieść Chicago. Po przeliczeniu 99 proc. głosów Bailey zdobył 54 proc. (299 765 głosów), a Dabrowski 29 proc. (161 516), zajmując drugie miejsce wśród czterech republikańskich kandydatów. Za nim byli: szeryf powiatu DuPage James Mendrick (10 proc.) i biznesmen Rick Heidner (8 proc.).
Choć Dabrowski osiągnął dobre wyniki w Chicago oraz części przedmieść, to wyborcy z pozostałej części stanu licznie poparli Baileya – właściciela dużej firmy rolniczej z miejscowości Xenia i byłego senatora stanowego. Dabrowski, były bankowiec i prezes konserwatywnej organizacji Wirepoints, próbował przekonać wyborców z przedmieść swoim „technicznym” podejściem do gospodarki i finansów publicznych. Mimo wsparcia części konserwatywnych środowisk wygrał jedynie w powiatach Cook, DuPage i Lake. Bailey wygrał w powiatach Will, Kane i McHenry, a także w 94 innych powiatach poza aglomeracją chicagowską. Przegrywał jednak z Dabrowskim w powiecie Alexander na południu stanu.
Wszyscy trzej rywale Baileya w prawyborach przekonywali, że jego wyraźna porażka sprzed czterech lat pokazuje brak szans w starciu z Pritzkerem, jednak wyborcy republikańscy ponownie powierzyli mu nominację.
JB Pritzker, który nie miał kontrkandydata w prawyborach i ubiega się o trzecią kadencję, już sygnalizuje, że jego kampania będzie w dużej mierze oparta na krytyce prezydenta Donalda Trumpa i jego wpływów w Partii Republikańskiej. Podczas wystąpienia w wyborczy wtorek, 17 marca, nie szczędził ostrych słów, sugerując, że Bailey chce być „Donaldem Trumpem Illinois”.
Sam Bailey w najnowszej kampanii złagodził ton. W przeciwieństwie do wyborów z 2022 r. rzadziej podkreślał swoje konserwatywne poglądy i nie krytykował Chicago. Jego kampania była spokojniejsza, a przekaz skupiał się na kosztach życia i sytuacji finansowej mieszkańców.
Nie bez znaczenia był też czynnik osobisty – tragedia rodzinna: śmierć syna Zachary’ego, synowej Kelsey oraz wnuków – 12-letniej Vady Rose i 7-letniego Samuela w wypadku śmigłowca 22 października ub. roku w Montanie. Stało się to krótko po ogłoszeniu przez Baileya ponownego startu w wyborach. Po tej tragedii mówił o zmianie priorytetów i większym skupieniu na rodzinie oraz służbie publicznej.
Po ogłoszeniu swojego zwycięstwa w nocy wyborczą, 17 marca Republikanin z południa Illinois zwrócił się bezpośrednio do wyborców z Chicago: „Do moich przyjaciół w Chicago – wiem, że mam południowy akcent. Niektórzy mówią, że mówię trochę dziwnie. Ale od Carbondale po Wilmette, od Quincy po Danville jedno pozostaje takie samo: rachunki w waszych skrzynkach pocztowych nie zwracają uwagi na czyjś akcent, bo to nie jest problem regionalny, tylko kwestia przywództwa”.
Bailey zarzucił urzędującemu demokratycznemu gubernatorowi oderwanie od realiów zwykłych mieszkańców, wskazując na rosnące podatki oraz koszty życia. Bailey przyznał też, że strategia Pritzkera przed listopadowymi wyborami będzie polegała na próbie powiązania go z Donaldem Trumpem. „Usłyszycie, jak JB Pritzker i jego demokratyczni sojusznicy będą próbować porównywać mnie do Donalda Trumpa i używać przy tym dość ostrych słów” – powiedział Bailey do swoich zwolenników. „Są rzeczy, z którymi się z Donaldem Trumpem zgadzam, i takie, z którymi się nie zgadzam” – zaznaczył.
Partnerem wyborczym Baileya, kandydatem na wicegubernatora jest Aaron B. Del Mar, biznesmen, który w 2016 r. w wieku 29 lat został najmłodszym radnym w historii Palatine na północno-zachodnich przedmieściach Chicago. Pritzker startuje tym razem z Christianem Mitchellem, byłym posłem stanowym i byłym zastępcą gubernatora.
Jesienią w Illinois czeka nas polityczny rewanż. Cztery lata temu Pritzker wygrał zdecydowanie – różnicą ponad 12 punktów procentowych, zdobywając 55 proc. głosów wobec 42 proc. Baileya.
We wtorek, 3 listopada okaże się, czy wyborcy ponownie napiszą ten sam scenariusz.
Joanna Trzos
[email protected]








