Przez Chark przechodzi około 90 proc. eksportu irańskiej ropy naftowej. Zajęcie wyspy mogłoby więc wywrzeć presję na Iran i zmusić go do ponownego otwarcia cieśniny Ormuz.
Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), znany też jako Gwardia Rewolucyjna, zablokował ruch statków przez cieśninę, przez którą monarchie regionu Zatoki Perskiej eksportują ropę naftową i skroplony gaz. Do blokady doszło w pierwszych dniach wojny między USA i Izraelem a Iranem, rozpoczętej 28 lutego. Spowodowało to gwałtowny wzrost cen paliw.
Prezydent Trump nie może zakończyć wojny, przynajmniej na swoich warunkach, dopóki nie przełamie tej blokady - podkreślił Axios.
Jednak operacja przejęcia wyspy może sprawić, że wojska amerykańskie znajdą się bezpośrednio na linii ognia. Dlatego to przedsięwzięcie rozpoczęłoby się dopiero wtedy, gdy armia amerykańska jeszcze bardziej osłabi potencjał militarny Iranu. - Potrzebujemy około miesiąca, aby jeszcze bardziej osłabić Irańczyków - tak, aby zdobyć wyspę, a następnie złapać ich za gardło i wykorzystać do negocjacji – powiedziało źródło znające stanowisko Białego Domu.
Trzy różne jednostki piechoty morskiej są już w drodze do regionu. Biały Dom i Pentagon rozważają wysłanie tam wkrótce jeszcze większej liczby żołnierzy - poinformował przedstawiciel USA.
- (Trump) chce, żeby cieśnina Ormuz została otwarta. Jeśli będzie musiał zdobyć wyspę Chark, żeby to osiągnąć, to tak się stanie. Jeśli zdecyduje się na inwazję na wybrzeże, to tak się stanie. Ale ta decyzja jeszcze nie zapadła – powiedział agencji Axios wysoki rangą urzędnik administracji.
Senator Tom Cotton, przewodniczący senackiej komisji ds. wywiadu, ocenił, że Trump zachował się „roztropnie”, nie wykluczając inwazji lądowej, choć nie chciał powiedzieć, czy jest zwolennikiem tego kroku. Cotton wyraził pogląd, że zamknięcie cieśniny Ormuz było aktem desperacji ze strony Iranu, ale dodał, że Trump ma „mnóstwo planów” na tę ewentualność.
Choć wyspa Chark ma kluczowe znaczenie dla irańskiego przemysłu naftowego, to nie ma gwarancji, że jej przejęcie przekona Teheran do zawarcia pokoju na warunkach Trumpa - podkreślił Axios.
Przed tygodniem, 13 marca, wojsko amerykańskie przeprowadziło zmasowane ataki z powietrza na dziesiątki celów wojskowych na wyspie. Armia podkreślała przy tym, że pozostawiła całą infrastrukturę petrochemiczną w nienaruszonym stanie. Jak poinformowali przedstawiciele USA, atak stanowił również krok w celu przygotowania gruntu pod potencjalną operację lądową. „Zostawiliśmy rury, ponieważ ich odbudowa zajęłaby lata” – powiedział Trump w czwartek.
Inną ewentualną opcją byłoby wprowadzenie blokady morskiej i uniemożliwienie tankowcom dotarcia do wyspy. Według wiarygodnego źródła konsultowano się z prawnikami Pentagonu w sprawie legalności takich potencjalnych posunięć - powiadomił Axios.
Oprócz liczącego 2,5 tys. korpusu ekspedycyjnego piechoty morskiej, który zmierza w stronę Zatoki Perskiej, na Bliski Wschód wysłano również dwie kolejne jednostki o podobnej liczebności - przekazał portal. (PAP)








