18-letnia Sheridan Gorman była studentką pierwszego roku na Loyola University w Chicago. Została zastrzelona przez zamaskowanego sprawcę w czwartek, 19 marca nad ranem, gdy wraz z grupą przyjaciół była w rejonie plaży Tobey Prinz Beach, niedaleko kampusu.
Rodzina pochodzącej ze stanu Nowy Jork dziewczyny później tego dnia przyleciała do Chicago, aby wraz ze społecznością uczelni opłakiwać śmierć dziewczyny, lecz także domagać się odpowiedzi.
W oświadczeniu rodzin dla mediów czytamy: „Nasza ukochana córka, Sheridan, została nam dziś rano zabrana w Chicago. Nie da się tego złagodzić — to było morderstwo (…) Domagamy się odpowiedzi i nie spoczniemy, dopóki sprawca nie zostanie zidentyfikowany i pociągnięty do odpowiedzialności”.
W czwartek wieczorem studenci wypełnili kaplicę uniwersytecką Madonna Della Strada przy 6453 N. Kenmore Ave. na czuwaniu modlitewnym w intencji Gorman. Dziewczyna była wspominana jako osoba o silnej wierze, zawsze uśmiechnięta, oddana działalności charytatywnej i swoim bliskim
„Powierzyliśmy Chicago nasze serca, a ono nas zawiodło.… Musimy poznać odpowiedzi” – powiedziała matka dziewczyny, Jessica Gorman.
Szczegóły zdarzenia wciąż nie są znane. Policja podaje, że do grupy zbliżył się nieznany mężczyzna, wyciągnął pistolet i oddał strzał. Kula trafiła dziewczynę w głowę. Jej śmierć stwierdzono na miejscu. Nikt inny nie został ranny. Władze uczelni podały, że zabójca był zamaskowany.
Do piątku, 20 marca nikogo nie aresztowano. Uczelnia zapewniła, że współpracuje z chicagowską policją w sprawie śledztwa i apelowała do osób posiadających informacje w sprawie incydentu o zgłaszanie ich władzom kampusu, policji chicagowskiej lub pod numer alarmowym 911.
(jm)








