Częściowo gotowa już Lunar Gateway miała znaleźć się w kosmosie w ramach misji Artemis IV. Miała służyć za platformę badawczą oraz stację przesiadkową do lądowań na Księżycu i dalszych lotów kosmicznych, na przykład na Marsa. Isaacman powiedział podczas wtorkowej konferencji prasowej w Waszyngtonie, że istniejące już elementy stacji NASA chce ponownie wykorzystać m.in. do budowy wartej 20 mld dolarów amerykańskiej bazy księżycowej, która ma powstać w ciągu najbliższych siedmiu lat.
To część zmian uwzględnionych w przedstawionym we wtorek flagowym programie księżycowym agencji. Agencja podała, że zamierza „skoncentrować zasoby na najważniejszych celach zgodnie z Narodową Polityką Kosmiczną”, czyli rozporządzeniem podpisanym w grudniu 2025 r. przez prezydenta USA Donalda Trumpa.
– NASA jest zdecydowana po raz kolejny osiągnąć coś niemal niemożliwego: powrócić na Księżyc przed końcem kadencji prezydenta Trumpa, zbudować bazę księżycową, zapewnić trwałą obecność (ludzi na Księżycu – przyp. PAP) oraz podjąć inne działania niezbędne do zapewnienia amerykańskiej przewagi w przestrzeni kosmicznej. (…) W tej rywalizacji mocarstw zegar tyka, a sukces lub porażka będą mierzone w miesiącach, a nie latach – powiedział administrator NASA.
Ten plan oznacza kolejne zmiany w programie Artemis. Obecnie trwają przygotowania do misji Artemis II (przełożonej z marca na kwiecień br.), w ramach której czworo astronautów ma polecieć dookoła Księżyca. Załogę Artemis II tworzą astronauci NASA Reid Wiseman (dowódca), Victor Glover (pilot) i Christina Koch (specjalistka misji) oraz astronauta Kanadyjskiej Agencji Kosmicznej Jeremy Hansen (specjalista misji). Koch będzie pierwszą kobietą, Glover pierwszym Afroamerykaninem, a Hansen pierwszym Kanadyjczykiem, którzy polecą w okolice Księżyca.
Pierwotnie planowano, że ludzie ponownie staną na Księżycu podczas Artemis III, jednak NASA zdecydowała, że planowana na 2027 r. misja będzie polegała na „testowaniu zintegrowanych systemów i zdolności operacyjnych na orbicie okołoziemskiej”. – Ten śmiały program zakłada przeprowadzenie potem co najmniej jednego załogowego lądowania na powierzchni Księżyca rocznie – powiedziała na konferencji szefowa programu „Moon to Mars” (z ang. z Księżyca na Marsa) dr Lori Glaze.
W celu obniżenia kosztów regularnych załogowych lotów na Księżyc, agencja chce wykorzystywać więcej sprzętu „pozyskanego na zasadach komercyjnych” i nadającego się do ponownego użycia.
Plany NASA sięgają też dalej. Jak zapowiedział Isaacman, agencja już myśli o stałej obecności na niskiej orbicie okołoziemskiej po zbliżającej się deorbitacji Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Następne kroki to m.in. wysłanie na Marsa najpierw Space Reactor-1 Freedom, czyli „pierwszego międzyplanetarnego statku kosmicznego z napędem jądrowym” (w 2028 r.), a potem przymiarki do załogowych lotów na Czerwoną Planetę. (PAP)








