Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
czwartek, 26 marca 2026 06:52
Reklama KD Market

Ameryka wciąż przyciąga imigrantów, choć traktuje ich ostro

W debacie o imigracji do Stanów Zjednoczonych najgłośniej mówi się o granicy z Meksykiem, murze granicznym, deportacjach i nalotach służb imigracyjnych. To obraz politycznie efektowny, ale niepełny. Prawdziwa zmiana, o której coraz częściej piszą media, dokonuje się ciszej – nie na pustyniach Nowego Meksyku, czy Arizony, lecz w konsulatach, urzędach, sądach imigracyjnych i na lotniskach. Chodzi o legalną imigrację. I właśnie tu druga administracja prezydenta Donalda Trumpa dokonuje rewolucji, która może okazać się trwalsza niż jakiekolwiek hasła wyborcze.
Ameryka wciąż przyciąga imigrantów, choć traktuje ich ostro

Autor: Adobe Stock

Legalna imigracja – mniej wiz, więcej kontroli

Według danych cytowanych m.in. przez amerykańskie media, w pierwszych ośmiu miesiącach 2025 roku Stany Zjednoczone wydały o około 250 tysięcy wiz stałego pobytu mniej niż w analogicznym okresie roku poprzedniego. Media podkreślają, że nie wynika to z jakichkolwiek nowych ustaw imigracyjnych, lecz z szeregu decyzji administracyjnych: zaostrzenia kontroli bezpieczeństwa, wydłużenia procedur, większej liczby odmów wiz oraz zwiększenia opłat wizowych.

Mainstreamowe media często piszą o tzw. delegalizacji imigracji, czyli sytuacji, w której osoby przebywające w USA legalnie tracą status lub nie mogą go przedłużyć. Dotyczy to m.in. osób z korzystających z tymczasowego statusu ochronnego (TPS), uchodźców, studentów czy pracowników na wizach czasowych. Z kolei media konserwatywne argumentują, że system imigracyjny był zbyt liberalny i wymagał zaostrzenia przepisów, a Stany Zjednoczone powinny przyjmować mniej imigrantów, ale za to bardziej wykwalifikowanych.

Ograniczenia programów humanitarnych

Jedną z największych zmian była niemal całkowita zmiana polityki wobec uchodźców i programów humanitarnych. Limit przyjmowanych uchodźców w 2026 roku został ustalony na 7500 osób, co jest najniższym poziomem w historii programu uchodźczego USA. Jeszcze kilka lat wcześniej limit wynosił ponad 100 tysięcy rocznie. Administracja ograniczyła także programy ochrony czasowej TPS dla obywateli wielu krajów, co może doprowadzić do deportacji setek tysięcy osób, które wcześniej przebywały w USA legalnie.

Media podkreślają, że polityka ta ma podtekst nie tylko migracyjny, ale również polityczny i ideologiczny – chodzi o zmniejszenie skali imigracji i zmianę struktury demograficznej imigrantów.

Studenci i pracownicy – Ameryka potrzebuje, ale utrudnia

Zmiany dotknęły także osoby przyjeżdżające do USA legalnie na studia i do pracy. Wprowadzono bardzo wysokie opłaty za niektóre wizy pracownicze, szczególnie dla wysoko wykwalifikowanych pracowników. Pojawiły się także kontrole studentów zagranicznych oraz przypadki zatrzymań i deportacji osób posiadających ważne wizy.

Jednocześnie pojawia się pewna sprzeczność: amerykańska gospodarka w wielu sektorach nadal potrzebuje imigrantów, szczególnie w rolnictwie, budownictwie, opiece zdrowotnej i sektorze technologicznym. Dlatego administracja ogranicza imigrację w jednych obszarach, a w innych nadal ją dopuszcza. Ameryka chce mniej imigrantów, ale nie może bez nich funkcjonować.

Kraj wciąż oparty na imigracji

W 2024 roku w Stanach Zjednoczonych mieszkało ponad 50 milionów imigrantów, co stanowiło około 14,8 proc. populacji – tyle samo, co w rekordowym roku 1890. Co ważne, około 74 proc.  imigrantów przebywa w USA legalnie – jako naturalizowani obywatele, posiadacze zielonych kart lub osoby na wizach czasowych. Imigranci stanowią również ponad 18 procent siły roboczej w USA i odgrywają kluczową rolę w rozwoju gospodarczym oraz wzroście liczby ludności.

To właśnie dlatego zjawisko imigracji w USA jest pełne paradoksów – politycy mogą ograniczać imigrację, ale gospodarka i demografia sprawiają, że imigranci są Ameryce potrzebni.

Na co mogą liczyć legalni imigranci?

Legalni imigranci w USA w 2026 roku nadal mają możliwość legalnej pracy, zakładania firm, studiowania, podróżowania i sprowadzania rodziny czy uzyskania obywatelstwa po kilku latach. Jednocześnie muszą liczyć się z: dłuższymi procedurami wizowymi, większą liczbą kontroli, trudniejszym uzyskaniem azylu i statusu humanitarnego, ograniczeniem programów uchodźczych i większą niepewnością co do statusu prawnego.

Trudniejsze spełnienie amerykańskiego snu 

Media mainstreamowe zauważają, że polityka Donalda Trumpa nie oznacza całkowitego zamknięcia USA dla legalnych imigrantów, ale oznacza wyraźne ograniczenie i większą selekcję imigracji. Stany Zjednoczone nadal przyjmują imigrantów, szczególnie wykwalifikowanych pracowników, studentów i członków rodzin obywateli USA, ale system stał się bardziej restrykcyjny i mniej przewidywalny.

Dzisiejsza Ameryka nie mówi już imigrantom: „przyjedźcie, każdy ma tu szansę”. Raczej mówi: „przyjedźcie, ale udowodnijcie, że jesteście potrzebni, wykształceni, cierpliwi i gotowi przejść przez długi proces”. I pewnie przez następne dwa lata to się nie zmieni. 

A gdzie w tym wszystkim Polacy?

Polska nie należy dziś do głównych krajów emigracji do USA, jak było w XIX i na początku XX wieku, ale Polacy nadal imigrują do Stanów Zjednoczonych głównie poprzez: łączenie rodzin, małżeństwa z obywatelami USA, wizy pracownicze i studenckie i loterie wizowe.

Polacy mają stosunkowo dobrą sytuację, ponieważ Polska należy do programu ruchu bezwizowego (Visa Waiver Program), co ułatwia podróże i kontakty biznesowe. Jednocześnie Polacy nie są objęci specjalnymi ograniczeniami imigracyjnymi, które dotyczą niektórych krajów Azji, Afryki czy Ameryki Łacińskiej.

Ciekawą informacją jest również to, że około 500 tysięcy osób w USA mówi w domu po polsku. To pokazuje, że mimo spadku emigracji z Polski, język polski i diaspora polska nadal są w Stanach Zjednoczonych widoczne i znaczące.

Dla Polaków obecna polityka imigracyjna oznacza jedno – legalna imigracja do USA jest nadal możliwa, ale nie jest już łatwa. Ameryka pozostaje krajem imigrantów, ale w 2026 roku jest krajem bardziej selektywnym, bardziej ostrożnym i bardziej wymagającym niż jeszcze kilka lat wcześniej.  Z kolei Polacy już tak się nie palą do wyjazdu na stałe za ocean, jak kiedyś. 

Jolanta Telega
[email protected]

 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama