Liderzy swoją wyższość udowodnili już w pierwszej tercji, którą wygrali 4:1. Prowadzenie po niespełna pięciu minutach gry dał im najskuteczniejszy w drużynie Nathan MacKinnnon. To jego 46. gol w sezonie, dzięki czemu prowadzi w rankingu strzelców. Z kolei z dorobkiem 115 punktów jest trzeci w klasyfikacji kanadyjskiej, która uwzględnia również asysty. W niej przewodzi Rosjanin Nikita Kuczerow z Tampa Bay Lightning - 120 (40+80).
Później w roli głównej wystąpił Martin Necas, który zaliczył dwa trafienia, a rezultat na 6:2 dla gości ustalił w 57. minucie Ross Colton posyłając krążek do pustej bramki.
Mimo sukcesu trener „Lawiny” Jared Bednar nie był zadowolony z postawy swoich podopiecznych. - Z pewnością nie był to występ, jakiego oczekiwaliśmy, ale wynik się zgadza. Generalnie zagraliśmy niedbale. Było kilka fajnych akcji, ale też sporo niedokładności, niepotrzebnych strat krążka. Bierzemy to i jedziemy dalej - skomentował Bednar.
Trzy wygrane z rzędu nie są obecnie najlepszą serią w NHL, gdyż pięć kolejnych zwycięstw mają na koncie hokeiści Nashville Predators. Ostatnie odnieśli pokonując San Jose Sharks 6:3. Podobnie jak Avalanche, oni też zaczęli z wysokiego pułapu i już w pierwszej tercji zaaplikowali rywalom pięć goli (5:1).
W ligowym zestawieniu prowadzi zespół z Denver z dorobkiem 104 punktów. Siedem mniej zgromadzili Dallas Stars, którzy są na drugim miejscu na Zachodzie. Ekipa z Nashville (77 pkt) jest ósma na Zachodzie i nie może być pewna występu w play off.
Chicago Blackhawks wygrali na wyjeździe z New York Islanders 4:3. Hokeiści z naszego miasta plasują się na dole tabeli Zachodu i w czwartek zagrają w Filadelfii z Flyers. Początek relacji o godz. 6 p.m. czasu chicagowskiego.
W Konferencji Wschodniej prowadzą Carolina Hurricanes - 96 pkt. (tos, PAP)








