Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama KD Market

Pasażerowie samolotów narzekają na podatek od wagi ciała w chmurach

Pasażerowie linii Southwest Airlines alarmują o nowej fali restrykcji, nazywając je „podatkiem od wagi”. Przewoźnik coraz częściej wymaga od osób o dużych gabarytach wykupienia dodatkowego miejsca, jeśli personel uzna, że nie mieszczą się w jednym fotelu, co budzi oskarżenia o dyskryminację.
Pasażerowie samolotów narzekają na podatek od wagi ciała w chmurach

Autor: Adobe Stock

Zmiany w polityce linii lotniczych wywołały falę krytyki oraz liczne komentarze w mediach społecznościowych. Klienci skarżą się, że są poddawani arbitralnej ocenie wyglądu przy stanowiskach odprawy.

Serwis SFGATE opisuje przypadki osób, które mimo możliwości korzystania dotąd ze standardowych siedzeń, nagle postawiono przed wyborem: dopłata za drugi fotel albo rezygnacja z podróży.

Kari McCaw, jedna z pasażerek, przyznała, że poczuła się zawstydzona decyzją personelu, którą uznała za bezzasadną ocenę jej fizyczności.

Według SFGATE zaostrzenie kursu jest elementem szerszej transformacji przewoźnika. Southwest Airlines wycofały się z dotychczasowych, uznawanych za najbardziej przyjazne w branży, rozwiązań. Przez lata linia oferowała zwrot kosztów za drugie miejsce lub bezpłatne przydzielanie dodatkowej przestrzeni w miarę dostępności.

Znana aktywistka z Tigress Osborn z amerykańskiego stowarzyszenia na rzecz akceptacji osób o większej wadze (NAAFA) podkreśliła, że większość tych sprawiedliwych rozwiązań została cofnięta mimo sprzeciwu organizacji społecznych. Z kolei influencerka Samyra Miller wprost nazywa nowe zasady uderzaniem w portfele konkretnej grupy klientów, wskazując na przymus płacenia za samą możliwość lotu.

Zgodnie z nowym regulaminem, osoby zajmujące przestrzeń sąsiedniego fotela muszą wykupić dodatkowe siedzenie. Decyzja zależy od pracowników linii, którzy mogą ją uzasadniać względami bezpieczeństwa. Krytycy zwracają jednak uwagę, że niejasne i uznaniowe stosowanie tych przepisów „prowadzi do ogromnego stresu i poczucia wykluczenia wśród podróżnych”.

Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama