Prezydent USA jest gospodarzem Białego Domu, a nie jego właścicielem - orzekł we wtorek sędzia Richard Leon. Dodał, że dopóki Kongres nie wyda zgody na ten projekt, budowa musi być wstrzymana.
Orzeczenie wejdzie w życie po upływie dwóch tygodni. W tym czasie administracja może odwołać się od decyzji sędziego.
Pozew do sądu został skierowany przez stowarzyszenie na rzecz ochrony zabytków National Trust for Historic Preservation, które domaga się wstrzymania budowy, argumentując, że projekt ruszył mimo braku odpowiednich zgód i autoryzacji Kongresu.
Po wtorkowej decyzji sędziego prezydent USA Donald Trump opublikował w serwisie Truth Social wpis, krytykujący stowarzyszenie. Nazwał je „skrajnie lewicową grupą wariatów”. Podkreślił, że sala balowa będzie „najwspanialszym tego typu budynkiem na świecie” i zaznaczył, że obiekt nie powstaje z pieniędzy podatników. Koszt przedsięwzięcia szacowany jest na ok. 400 mln dolarów.
W minionym roku pod budowę sali balowej zburzono wschodnie skrzydło Białego Domu, które było historyczną siedzibą pierwszej damy i jej personelu.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)








