Polska doznała pierwszej porażki, od kiedy selekcjonerem jest Jan Urban. Decydującego gola zdobył w 88. minucie Viktor Gyokeres, największa gwiazda ekipy „Trzech Koron”. Wcześniej na trafienia Anthony'ego Elangi i Gustafa Lagerbielke odpowiedzieli Nicola Zalewski i Karol Świderski.
Znów okazało się, że wyjazdowe mecze ze Szwecją to zmora polskiego futbolu. Po raz ostatni biało-czerwoni wygrali z tym rywalem na jego terenie w 1930 roku.
- Ponieśliśmy porażkę w najbardziej nieodpowiednim momencie. Trudno ocenić taki mecz, bo uważam, że graliśmy bardzo dobrze. To było najlepsze spotkanie pod moim kierownictwem w reprezentacji, tak mi się przynajmniej wydaje. Sprawiliśmy mnóstwo problemów gospodarzom. Moim zdaniem zabrakło szczęścia w tych kluczowych momentach - powiedział Urban, który pozostanie na stanowisku selekcjonera.
„Piłka bywa brutalna. Niestety zabraknie nas na mistrzostwach świata. Wszyscy czujemy niedosyt. Przed chwilą w szatni podziękowałem drużynie za walkę. Poinformowałem również, że kontrakt z Janem Urbanem zostanie przedłużony” - przekazał prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Cezary Kulesza na platformie X.
Nieznane są natomiast dalsze losy w kadrze Roberta Lewandowskiego.
- Nie wiem, muszę przemyśleć parę rzeczy, nie jestem w stanie złożyć żadnych deklaracji - powiedział na antenie TVP Sport, pytany o swoją reprezentacyjną przyszłość.
Wtorkowy mecz był jego występem numer 165 w kadrze narodowej. Zdobył w reprezentacji 89 goli. Przeciw Szwecji po raz setny był kapitanem biało-czerwonych.
Polska jest jedną z sześciu reprezentacji, które grały na mistrzostwach cztery lata temu, ale zabraknie ich w nadchodzącej edycji. Pozostałe to: Kamerun, Kostaryka, Dania, Serbia i Walia.
Duńczycy również odpadli w finale baraży, przegrywając w Pradze po karnych z Czechami 1-3. Po 90 minutach było 1:1, a po dogrywce 2:2.
Przebrnąć ostatniego szczebla eliminacji nie zdołały także Włochy, które na wyjeździe okazały się gorsze po rzutach karnych od Bośni i Hercegowiny. Gościom w 19. minucie prowadzenie dał Moise Kean, ale w 41. czerwoną kartką ukarany został Alessandro Bastoni. Bośnia w końcu wykorzystała przewagę zawodnika. Wyrównała w 77. po golu Harisa Tabakovica, a w karnych wygrała 4-1.
Choć wydaje się to nieprawdopodobne, to Włochów zabraknie już na trzecim mundialu z rzędu. Natomiast fazę grupową turnieju finałowego Italia przebrnęła w 2006 roku, kiedy wywalczyła czwarty tytuł.
Irak natomiast wraca na turniej finałowy po 40 latach. Debiutował w 1986 roku, gdy gospodarzem był Meksyk. Natomiast debiut w imprezie tej rangi zaliczą: Republika Zielonego Przylądka, Curacao, Jordania i Uzbekistan.
Mundial zostanie rozegrany w dniach 11 czerwca - 19 lipca. Po raz pierwszy weźmie w nim udział 48 zespołów. Za sam udział każda z federacji może liczyć na 10,5 mln dolarów. (PAP)








