Była willa słynnego koszykarza drużyny Chicago Bulls, Michaela Jordana, na przedmieściach Chicago od lat owiana jest legendą. Została zbudowana w latach 90., u szczytu sławy koszykarza. Posiadłość o powierzchni 7,4 akra ma 9 sypialni, 15 łazienek, cztery mniejsze toalety, okrągły basen typu infinity, minipole golfowe, kort tenisowy oraz specjalny pokój do palenia cygar. Rezydencja ma również kryty kompleks koszykarski z osobnym wejściem, pełnowymiarowe boisko do koszykówki i specjalny system nagłośnienia.
Dom został zbudowany zgodnie z dokładnymi wytycznymi Jordana. Na charakterystycznej, bramie wjazdowej z kutego żelaza widnieje słynny numer koszulki Jordana – 23. Jordan i jego ówczesna żona Juanita wychowali w rezydencji troje dzieci – synów Jeffreya i Marcusa oraz córkę Jasmine. Michael i Juanita Jordan rozwiedli się w 2006 roku, a w 2010 roku Jordan wybudował nową, luksusową posiadłość w Jupiter na Florydzie, gdzie ostatecznie przeniósł się z Highland Park.
W 2012 r. Jordan wystawił willę w Highland Park na sprzedaż za cenę wywoławczą 29 milionów dolarów. Posiadłość została ostatecznie sprzedana dopiero w grudniu 2024 r. – za 9,5 miliona, czyli około jedną trzecią pierwotnej ceny. Nabywcą był mieszkaniec Lincolnshire John Cooper.
Nowy właściciel już w grudniu ub. r. przedstawił władzom Highland Park pomysł stworzenia muzeum w byłym domu Jordana. Od tego czasu dopracowywał szczegóły, starając się pozyskać poparcie mieszkańców i radnych miejscowości. W poniedziałek, 30 marca Cooper mówił radnym, że rezydencja mogłaby stać się drugim Gracelandem (domem Elvisa Presleya w Memphis, przekształconym w ogromną atrakcję turystyczną) i znacznie pobudzić gospodarkę Highland Park.
Muzeum miałoby nazywać się Champions Point, oferować darmowy wstęp dla mieszkańców Highland Park przez pierwszy rok, a także wycieczki szkolne, programy dla młodzieży i lokalnej społeczności. Ostatecznie bilety kosztowałyby 75 dol., z dodatkową opłatą za użycie boiska do koszykówki czy pola golfowego.
Nie przekonało to jednak mieszkańców, którzy obawiają się nadmiernego hałasu i ruchu, i martwią się o bezpieczeństwo w okolicy. Podkreślali, że rezydencja leży na obszarze typowo rezydencyjnym, a przekształcenie jej w muzeum oznaczałoby zmianę zagospodarowania przestrzennego, czemu zdecydowanie się sprzeciwiają. Niektórzy przemawiający podkreślali, że pomysł jest dobry, lecz lokalizacja nie jest trafna i proponowali utworzenie muzeum w innej lokalizacji w Highland Park.
Warto podkreślić, że placówka nie byłaby oficjalnym muzeum Michaela Jordana – Cooper nie ma prawa do używania znaków towarowych ani wizerunku sportowca. Gdy przemawiał, ani razu nie wspomniał nazwiska gwiazdora w odniesieniu do swoich planów. Michael Jordan nie poparł oficjalnie projektu Coopera. Dodatkowo jest znany ze skarżenia podmiotów, które bezprawnie używają jego nazwiska.
Joanna Marszałek
[email protected]








