Amerykański dziennik „New York Times” podkreślił, że nie jest jasne, jak blisko kryjówki oficera znajdowały się siły irańskie. Nie doszło do walki między wojskami amerykańskimi a irańskimi.
Myśliwiec F-15 został zestrzelony nad Iranem w piątek. Obaj oficerowie sił USA zdołali się katapultować. Pilota maszyny uratowano w ciągu kilku godzin, natomiast oficer ds. systemów uzbrojenia przez około 14 godzin nie dawał oznak życia. Według brytyjskiego „The Times” ustalenie lokalizacji zestrzelonego wojskowego wymagało wykorzystania „specjalnej technologii” CIA. Nie podano dalszych szczegółów na temat tego systemu.
„The Times” doniósł, że gdy w piątkowy wieczór oficer w końcu wysłał sygnał, Centralne Dowództwo USA (CENTCOM) przygotowywało oświadczenie, w którym zamierzano poinformować o zestrzeleniu samolotu i uratowaniu pilota. Komunikat został natychmiast anulowany, a sekretarz obrony USA Pete Hegseth powiedział prezydentowi Donaldowi Trumpowi, że oficer odpowiedzialny za uzbrojenie nadal potrzebuje ratunku, dlatego wszelkie informacje na temat skutecznej ewakuacji pilota wciąż muszą pozostać tajne.
Przez cały czas trwania operacji Biały Dom, Pentagon i CENTCOM zachowywały niespotykaną dotąd ciszę - zauważyły media.
CIA rozpowszechniało w Iranie fałszywą informację, że oficer został odnaleziony i jest ewakuowany w konwoju lądowym. Agencja miała nadzieję, że Irańczycy przeniosą poszukiwania z miejsca, w którym prawdopodobnie przebywał wojskowy, na drogi wyjazdowe z terenu operacji.
Tymczasem władze Republiki Islamskiej zintensyfikowały misję poszukiwawczą, wzywając opinię publiczną do schwytania „pilotów wroga”.
Według „The Times” oficer, po odnalezieniu, miał wylecieć z Iranu wraz ze swoimi ratownikami dwoma samolotami C-130. Jednak przednie podwozie co najmniej jednej z tych maszyn, a prawdopodobnie obu, utknęło w piaskach. Siły amerykańskie przez wiele godzin próbowały uwolnić zablokowane koła. Ostatecznie do ewakuacji oficera i sił ratunkowych wysłano znacznie mniejsze i lżejsze samoloty turbośmigłowe, zdolne do lądowania na małych lotniskach.
Pozostawione po ewakuacji samoloty i śmigłowce operacji specjalnych - MH-6 - zostały zbombardowane, aby uniemożliwić ich przejęcie przez Irańczyków.
W ten sposób Stany Zjednoczone straciły samoloty na terytorium Iranu po raz pierwszy od 28 lutego, czyli początku wojny. Konflikt rozpoczął się falą amerykańskich i izraelskich nalotów, w wyniku których zginął m.in. najwyższy przywódca Iranu Ali Chamenei.
Ambasador USA w Izraelu Mike Huckabee zapowiedział w poniedziałek na portalu X, że spotka się z izraelskim premierem Benjaminem Netanjahu by podziękować mu - w imieniu narodu amerykańskiego - „za bezprecedensową pomoc dla amerykańskich agencji wojskowych i wywiadowczych, które przeprowadziły historyczną misję ratunkową załogi lotniczej w Iranie”. Dodał, że zarówno izraelska armia, jak i agencja wywiadu Mosad były podczas tej misji „pomocnymi partnerami”. (PAP)








