Tradycyjne fraki i cylindry mieszały się z barwnymi, często ekstrawaganckimi strojami. Wśród uczestników świątecznej defilady, w tym całych rodzin z dziećmi, nie brakowało także przystrojonych zwierząt domowych. Wydarzenie, którego centrum stanowi okolica katedry św. Patryka między 49. a 57. ulicą, ma charakter swobodnego przemarszu bez wyznaczonego początku i końca. Każdy może dołączyć, a główną atrakcją pozostaje kreatywność uczestników.

Tradycja sięga lat 70. XIX wieku, gdy elegancko ubrani Nowojorczycy spacerowali po nabożeństwach wielkanocnych, chwaląc się modnymi wiosennymi strojami. Z czasem zwyczaj przekształcił się w barwne, stylizowane widowisko dla wszystkich.
Tegorocznej edycji towarzyszyła zmienna pogoda. Mimo to uczestnicy podkreślali, że wielkanocna atmosfera i potrzeba radosnego świętowania przeważyły nad aurą.

- Przychodzę tutaj od kilku lat i zawsze widzę coś nowego, zaskakującego. Kreatywność nowojorczyków nie zna granic. Radosny nastrój udziela się wszystkim, co daje nam trochę oddechu po codziennym bombardowaniu informacjami o wojnach, kłótniach i konfliktach – powiedziała PAP Agnes, mieszkanka dzielnicy Queens.
Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)









