Choć wzrost o ponad 4 proc. może niepokoić, warto zestawić go z danymi z 2024 roku, kiedy to liczba zdarzeń skoczyła o blisko 9,3 proc. Wyraźnie widać więc hamowanie negatywnego trendu.
Lytx przeanalizował dane z ponad 341 miliardów przejechanych mil przez blisko 6,3 miliona kierowców zawodowych. Wnioski? Najcięższe wypadki (tzw. Level 1 i Level 2), które zazwyczaj wiążą się z ofiarami śmiertelnymi lub poważnymi obrażeniami, idą w dół. Poważne kolizje to spadek o 4 proc., kolizje o umiarkowanym stopniu ciężkości spadły aż o 41 proc., a zdarzenia „o włos” (near collisions): spadek o 23,4 proc. (powrót do normy po rekordowo niebezpiecznym roku 2024).
Równocześnie odnotowano wzrost drobnych incydentów (o niskiej szkodliwości) o 16 proc. To sugeruje, że kierowcy lepiej reagują w sytuacjach kryzysowych – nawet jeśli dochodzi do kontaktu, udaje się zminimalizować jego siłę.
Tamara Prewitt, wiceprezes ds. marketingu produktów w Lytx, zwraca uwagę na przełom w monitorowaniu wczesnych wskaźników zagrożeń. Najważniejszym z nich jest zmęczenie.
„Zmęczenie jest szczególnie niebezpieczne, bo kierowca w ogóle nie reaguje – nie hamuje, nie wykonuje uniku. Jeszcze przed chwilą był za kółkiem, a sekundę później dochodzi do uderzenia” – podkreśla Prewitt. Do niedawna systemy wykrywające zmęczenie miały skuteczność na poziomie 50 proc., co w praktyce było jak rzut monetą. Obecnie technologia Lytx przekroczyła barierę 90 proc. dokładności, co pozwala realnie interweniować, zanim dojdzie do tragedii. System Lytx opiera się na technologii MV+AI (Machine Vision + Artificial Intelligence), która nie tylko „widzi” obraz z kamery, ale potrafi go zinterpretować w czasie rzeczywistym. W przeciwieństwie do prostych systemów, które reagują dopiero na gwałtowny ruch kierownicą, Lytx szuka wczesnych sygnałów ostrzegawczych.
Kolejnym zabójcą na drogach pozostaje niedostosowanie prędkości do warunków (speed-for-conditions). Przykładowo, jazda w gęstej mgle potraja ryzyko wystąpienia poważnego wypadku. Raport podkreśla, że proste nawyki, jak zwiększenie dystansu od poprzedzającego pojazdu o zaledwie jedną sekundę, mogą całkowicie zmienić wynik zdarzenia drogowego. Co więcej, obniżenie powagi kolizji o zaledwie jeden stopień (np. z poważnej na umiarkowaną) może zredukować koszty powypadkowe nawet o 90 proc.
Ciekawym wnioskiem z raportu jest fakt, że kierowcy ciężarówek stają się coraz bezpieczniejsi, mimo że otoczenie im nie sprzyja. W 2025 roku liczba sesji coachingowych dotyczących używania urządzeń mobilnych wzrosła o 40 proc., co pokazuje, jak duży nacisk firmy transportowe kładą na eliminację rozproszenia uwagi. Eksperci, w tym Steve Lockington z Geotab Vitality, zauważają, że współczesna flota to już nie tylko „ciężki sprzęt”, ale przede wszystkim profesjonalnie zarządzane bezpieczeństwo. Problem w tym, że kierowcy aut osobowych nie posiadają tych samych umiejętności i dyscypliny. To nakłada na truckerów dodatkowy ciężar – muszą oni jeździć defensywnie nie tylko za siebie, ale i za wszystkich innych uczestników ruchu, którzy wciąż muszą „nadgonić” standardy profesjonalistów.
Wniosek jest prosty: Technologia działa, a coaching przynosi efekty. Choć stłuczek przybywa, to dzięki lepszej detekcji zmęczenia i większej świadomości sytuacyjnej, coraz częściej kończą się one na porysowanym lakierze, a nie na tragedii.

Szerokiej i bezpiecznej drogi życzy All About Trucks & TransLab.
We put Truckers first.








