Amerykański przywódca oświadczył w poniedziałek, że w nocy z wtorku na środę zniszczy elektrownie i mosty znajdujące się w Iranie, jeśli władze w Teheranie nie odpowiedzą na postawione przez niego ultimatum, w którym żąda odblokowania Cieśniny Ormuz oraz zawarcia porozumienia kończącego konflikt wojenny.
Podczas konferencji prasowej Trump zapowiedział, że wojska amerykańskie mogą zniszczyć wszystkie mosty i elektrownie w ciągu czterech godzin, od godz. 20 do północy czasu wschodnioeuropejskiego (od godz. 2 do godz. 6 rano czasu w Polsce). Zapytany przez dziennikarzy, czy planowane ataki na infrastrukturę cywilną mogą stanowić zbrodnię wojenną, odpowiedział: „nie, wcale nie”. Jednocześnie stwierdził, że „zbrodnią wojenną jest pozwolenie Iranowi na posiadanie broni nuklearnej”.
Zdaniem dr. hab. Marcinko, „zaatakowanie mostów czy elektrowni przez wojska nie musi równać się z popełnieniem zbrodni wojennej, ale istnieje takie ryzyko, gdyż obiekty te są często traktowane jako obiekty »podwójnego wykorzystania« – służą ludności cywilnej i jednocześnie siłom zbrojnym”.
- Ważna jest ocena wstępna, czy dany obiekt jest celem wojskowym, czy też nie, którą dokonuje się w czasie planowania ataku oraz jego trwania. Dowództwo musi dokładnie przeanalizować okoliczności przeprowadzenia ataku, korzyści wojskowe, które można z niego odnieść, a także skutki uboczne, które mogą pojawić się wskutek zniszczenia obiektu. Musi także reagować w czasie trwania operacji, gdyż na przykład już w trakcie ataku na moście mogą pojawić się cywile wykorzystani w roli żywych tarcz – podkreślił rozmówca PAP.
Prawnik przypomniał, że w sztuce wojennej oraz w prawie konfliktów zbrojnych funkcjonuje wzorzec rozsądnego dowódcy, rozumiany jako model osoby racjonalnie wykorzystującej dostępne informacje i unikającej nieuzasadnionego ryzyka. Jest to zatem hipotetyczny standard zachowania, oceniany nie na podstawie faktycznych działań, lecz przez odniesienie do tego, co w danej sytuacji powinien był zrobić rozsądny i kompetentny dowódca.
- Dowódca musi także brać pod uwagę inne zasady regulujące prowadzenie działań zbrojnych, takie jak zasada proporcjonalności, która polega na ocenie, czy przewidywane straty uboczne wśród ludności cywilnej nie będą nadmierne w stosunku do oczekiwanej korzyści wojskowej wynikającej z ataku. (…) Według prawa, korzyść wojskowa musi być nie tylko oczekiwana, lecz także bezpośrednia i konkretna, czyli musi być realna w kontekście danej operacji militarnej – powiedział Marcinko.
- Wyobraźmy sobie most, który jest sporadycznie wykorzystywany przez wojsko, na przykład do transportu, lecz na co dzień służy miejscowej ludności cywilnej. Atak na taki obiekt przynosi niewielką korzyść wojskową, natomiast powoduje znaczne skutki uboczne dla ludności cywilnej. W takim przypadku mamy do czynienia z naruszeniem zasady proporcjonalności – wyjaśnił.
Zapytany, czy dotyczy to również ataków na elektrownie, odpowiedział, że w takich przypadkach „należy brać pod uwagę między innymi kwestię długofalowych skutków, które dla ludności cywilnej mogą być tragiczne”.
Dodał, że dowódca musi także zachować środki ostrożności, by zminimalizować straty wśród ludności cywilnej, m.in. poprzez uprzednie ostrzeżenie o ataku, umożliwiające ewakuację, a także przez dobór odpowiednich rodzajów broni, pozwalających uniknąć szkód ubocznych lub je ograniczyć.
Marcinko podkreślił, że „zbrodnia wojenna to poważne naruszenie prawa konfliktów zbrojnych, w szczególności celowy atak na ludność cywilną lub obiekty cywilne, a więc działanie sprzeczne z zasadami prowadzenia wojny, któremu towarzyszy świadomość lub zamiar sprawcy”.
Odpowiadając na pytanie, kto mógłby osądzić amerykańskich dowódców w przypadku popełnienia przez nich zbrodni wojennych, wskazał, że w praktyce takie zbrodnie mogłyby być oceniane przez sądy krajowe, mechanizmy wewnętrzne Stanów Zjednoczonych oraz międzynarodowe komisje i organizacje eksperckie. Dodał, że Międzynarodowy Trybunał Karny miałby tu bardzo ograniczoną rolę, ponieważ ani USA, ani Iran nie są stronami jego statutu.
Według prawa zbrodnie wojenne nie ulegają przedawnieniu.
Statut Rzymski z 1998 r., na podstawie którego działa Międzynarodowy Trybunał Karny, to międzynarodowy dokument najpełniej określający definicję zbrodni wojennych.
Marta Zabłocka (PAP)








