Jalen Brunson zapewnił Nowojorczykom zwycięstwo, trafiając decydujący rzut za trzy punkty na 29,8 sekundy przed końcem regulaminowego czasu i przeszkadzając tuż przed ostatnią syreną CJ McCollumowi w podobnej próbie, która mogła dać gospodarzom remis.
Kluczowa dla wygranej Knicks była trzecia kwarta, w której odrobili 10-punktową stratę.
Brunson, najlepszy zawodnik gości w poniedziałkowym spotkaniu, zdobył 17 ze swoich 30 punktów w czwartej kwarcie i 14 z ostatnich 16 punktów Knicks. OG Anunoby dodał 22 punkty, a Karl-Anthony Towns - 21.
Liderem Hawks był Nickeil Alexander-Walker - 36 pkt.
Poniedziałkowa porażka zakończyła serię zwycięstw zespołu z Atlanty na czterech. Z bilansem 45-34 zajmują piąte miejsce w Konferencji Wschodniej. Nowojorczycy są trzeci (51-28) i mają już pewny awans do play off.
Słodko-gorzki był poniedziałkowy wieczór dla kibiców San Antonio Spurs. Ich zespół pokonał u siebie Philadelphia 76ers 115:102, jednak spotkania nie dokończył gwiazdor ekipy z Teksasu Victor Wembanyama. W drugiej kwarcie Francuz zderzył się z Paulem George’em z 76ers i doznał stłuczenia lewego żebra. Przed kontuzją zdobył 17 punktów.
Spurs do zwycięstwa poprowadził Stephon Castle, który zanotował piąte tzw. triple-double w karierze, zdobywając 19 punktów i mając 13 asyst oraz 10 zbiórek.
Po stronie ekipy z Filadelfii najlepiej zaprezentował się Joel Embiid - 34.
Zespół z San Antonio (60-19) wciąż ma szansę na pierwsze miejsce na Zachodzie i w lidze, ale musiałby wygrać trzy pozostałe mecze - wszystkie u siebie - i liczyć na to, że obecny lider Oklahoma City Thunder przegra trzy z czterech ostatnich spotkań.
Ekipa 76ers przegrała drugi mecz z rzędu. Z bilansem 43-36 zajmuje dziewiąte miejsce w Konferencji Wschodniej. (PAP)








