Charles Coleman nie jest zapalonym kupującym online, więc kiedy latem ubiegłego roku na progu jego domu w Oak Forest, na południowo-zachodnich przedmieściach Chicago, zaczęły pojawiać się dziesiątki niezamówionych przesyłek, poczuł się przytłoczony.
Paczki przychodziły codziennie. Etykieta na pudełkach głosiła „aromaterapia” i był na niej adres Colemana, ale nie było jego nazwiska. W środku znajdowały się dyfuzory (diffuser), które sprzedawane są przez wiele sklepów na TikToku, a z jakiegoś powodu adres Colemana był podawany jako miejsce zwrotu.
„Nie korzystam wcale z TikToka” – mówi Coleman stacji NBC5, do której zwrócił się o pomoc. Szacuje, że od września ub. roku otrzymał ponad 150 paczek. W pewnym momencie przy swojej skrzynce pocztowej powiesił informację, że nie przyjmuje przesyłek, bo nie ma z nimi nic wspólnego. Poczta wstrzymała paczki, ale kurierzy UPS i FedEx wciąż często próbowali je dostarczyć.
„Martwiło mnie też to, że mogło to zakłócić moją normalną pocztę, legalne przesyłki, paczki na przykład z lekami na receptę” – relacjonuje mieszkaniec Oak Forest.
Jak doszło do całego zamieszania? Zdaniem Kevina Brasslera z konsumenckiej organizacji Consumerist Checkbook adres Colemana został prawdopodobnie wybrany losowo i była to forma kradzieży tożsamości.
Często sprzedawcy wolą po prostu zatrzymać zwrócony produkt, zamiast przepakowywać go i sprzedawać ponownie.
„Oszuści po prostu wysyłają te rzeczy, wiedząc, że dostaną mnóstwo zwrotów i podstawiają kogoś innego, kto będzie musiał się tym zająć. Próbują ukryć, skąd pochodzi paczka, a jednym ze sposobów jest użycie fałszywego adresu, jeśli sklep na TikToku wymaga, by podać adres zwrotu, na wypadek gdy klient nie będzie zadowolony” – tłumaczy Brassler.
Dlaczego sprzedawca nie chciałby odzyskać swojego towaru? Brassler wyjaśnia, że często chodzi o koszty i jakość produktów.
„Wielokrotnie tak kosztowne jest przepakowanie, ponowna sprzedaż i przetworzenie produktu dla innego klienta, że najprościej jest po prostu zatrzymać zwrot” – dodaje Brassler.
Coleman pisał w tej sprawie do TikToka, Federalnej Komisji Handlu (FTC) i Inspektora Urzędu Pocztowego (U.S. Postal Inspector), ale nie przyniosło to efektu, dopóki sprawą nie zajęli się dziennikarze NBC5 Responds.
Rzecznik z TikToka poinformował stację, że skontaktował się ze sklepem i nakazał mu usunięcie błędnego adresu zwrotu.
Według FTC, jeśli otrzymamy towar, którego nie zamawialiśmy, generalnie mamy prawo go zatrzymać.
Jeśli jednak, tak jak mieszkaniec Oak Forest, nie chcemy zatrzymywać takich rzeczy, możemy poprosić pocztę o zwrot paczki albo odmówić odbioru przyszłych przesyłek. Eksperci radzą też, aby jeśli nasz adres jest używany bez naszej zgody, zablokować raport kredytowy i monitorować go, by upewnić się, że nie pojawiają się tam nieznane transakcje.
Joanna Trzos
[email protected]








