Nie powiem żeby było mi dobrze w takiej sytuacji, ale ostatnie tygodnie, a nawet miesiące dały mi się tak mocno we znaki, że wszelkie porządki i przygotowania znalazły się na samym końcu mojej listy „to do”. Przy tej okazji zaczęłam zastanawiać się nad tym, jak kiedyś ludzie radzili sobie z wyzwaniami życia, które nie zawsze dzieli sprawiedliwie w czasie i przestrzeni. Choć bylibyśmy najbardziej zapobiegliwi i przewidujący, nie zawsze ze wszystkim jesteśmy w stanie sobie poradzić, a przecież kiedyś te przygotowania świąteczne były jeszcze bardziej wymagające. Gdzie była przestrzeń na misterne zdobienie jajek, krojenie, gotowanie i pieczenie, pastowanie podłóg, trzepanie pierzyn, czy dywanów? Jedno z moich wspomnień z dzieciństwa, to właśnie mama szykująca różnorodne potrawy i tata trzepiący dywany na moim podwórkowym rumaku.
Ten rumak to oczywiście trzepak, który współcześnie niemal całkowicie zniknął z przestrzeni miejskiej, a jednak pozostaje w naszych wspomnieniach – pokolenia, które pamięta jeszcze ubiegły wiek.
Wielozadaniowość
O niektórych osobach mawia się nieraz, że są „ do tańca i do różańca”. Podobnie można określić wspomniany trzepak. Choć nazwa wskazuje na jedno podstawowe zastosowanie, to rzeczywistość i codzienność wskazywała na coś zupełnie innego.
To właśnie tu przed każdymi świętami trzepano dywany, pierzyny, chodniczki i najróżniejsze inne rzeczy, które zbierały kurz, a jednocześnie były na tyle długie, aby móc je przerzucić przez drążek trzepaka. Tam, gdzie jeden trzepak przypadał na kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt rodzin, znajdowało się przy nim również swego rodzaju „centrum dowodzenia”, gdzie głowy rodzin spotykały się na trzepaniu dywanów i korzystając z okazji ustalały, rozstrzygały najważniejsze kwestie wagi rodzinnej, lokalnej, a niekiedy nawet i państwowej.
Warto jednak wspomnieć, że z trzepaka korzystali nie tylko tatusiowie. Niemal każdego popołudnia, a w czasie wolnym, niemal przez cały dzień, trzepaki były oblegane przez dzieci i młodzież. To właśnie tutaj ćwiczono sztuczki akrobatyki cyrkowej, rozgrywano najróżniejsze zawody sportowe, wykorzystywano również nogę trzepaka do zaczepienia gumy do skakania, kiedy brakowało jednej osoby do kompletu. Czasem wykorzystywano trzepak, jako konia, czy inny wyimaginowany „środek transportu”, aby mknąć na nim w nieznane i odtwarzać sceny z filmów o Dzikim Zachodzie.
Dla młodzieży trzepak niejednokrotnie służył za miejsce, gdzie można było dyskutować na najróżniejsze tematy, siedząc na nim, zwisając z niego lub stojąc tuż obok. To właśnie tutaj zaczynały się ciekawe zabawy, rodziły wspaniałe pomysły, a czasem też pierwsze miłości. Jednym słowem można powiedzieć, że osiedlowy trzepak stanowił centrum życia społecznego i kulturalnego całej okolicy.
Wczoraj i dziś
Dziś trzepaki przeszły do lamusa i trzeba się porządnie wysilić, aby gdzieś jeszcze jakiś napotkać. Coś, co wydaje się, że jeszcze tak niedawno było codziennością, dziś stało się reliktem historii, o którym można opowiadać, pokazywać, objaśniać, ale już nie używać.
Kiedyś dywany były powszechne, dziś w wielu domach nie są zwyczajnie potrzebne, a jeżeli nawet są, to rzadko kto zawraca sobie głowę ich trzepaniem, kiedy mamy wyspecjalizowane odkurzacze, maszyny sprzątające, a w razie czego również firmy, które przyjadą, zabiorą, wyczyszczą, a następnie przywiozą czysty, świeży i pachnący, niemal jak nowy.
Kiedyś podwórka i okolice przy trzepakach tętniły życiem. To właśnie tam wiele się działo, było gwarno, czasem wesoło, niekiedy łzawo. To właśnie tutaj można było usłyszeć najnowsze plotki, wysłuchać komentarzy sąsiadek na „dzisiejszą młodzież” i zawsze liczyć na czyjąś obecność. Dziś żyjemy na zamkniętych osiedlach, często nie znając nawet najbliższych sąsiadów, bo jeszcze jest ciemno, gdy wychodzimy do pracy i już jest ciemno, gdy z niej wracamy.
To, co było już nie wróci, a tym, co pamiętają pozostaje tylko tęsknota…
Zmiany
Jedyna pewna rzecz w naszym życiu to zmiana. Zmieniamy się my, zmienia się praktycznie wszystko wokół nas. Choć niekiedy słyszymy narzekania, że współczesna młodzież jest dużo gorsza niż kiedyś, że życie w dzisiejszych czasach jest znacznie łatwiejsze niż kiedyś, to warto pamiętać, że to tylko opinie ludzi, którzy je wypowiadają. Zarówno bowiem młodzież, jak i samo życie, jest przede wszystkim inne, być może czasem gorsze, czasem lepsze, ale inne.
Ta inność dotyczy również wspomnianego trzepaka, który dziś jest już bardzo rzadko spotykany i choć niektórzy mogą narzekać, że kiedyś było lepiej, bo dzieci miały się gdzie bawić, młodzież i dorośli mieli „swoje miejsce” nawiązywania i podtrzymywania relacji, to warto pamiętać, że dziś też są takie miejsca, tylko mają inną formę – taką odpowiadającą współczesnym potrzebom i możliwościom. Trzepak pozostaje w pamięci niejednej osoby, która wraca dziś do niego z sentymentem. Warto jednak pamiętać, że jest to nasza nostalgia za minionym dzieciństwem i nawet jeśli bardzo chcemy, nie wszystko to, co chwyta nas za serce, będzie chwytało również nasze dzieci, bo one żyją już w zupełnie innym świecie.










