W marcu 2026 roku scena Lyric Opera of Chicago wystawiła jedno z najbardziej poruszających dzieł operowych – „Madama Butterfly” Giacomo Pucciniego, które dzięki nowatorskiej reżyserii Matthew Ozawa stało się jednym z najbardziej dyskutowanych produkcji. Spektakl, prezentowany od 14 marca do 12 kwietnia, okazał się jednym z najważniejszych wydarzeń sezonu. Orkiestrę poprowadził Domingo Hindoyan. Pod jego batutą doskonale dopracowana muzyczna narracja była pełna napięć i dramatycznych kulminacji.
Bohaterką wieczoru była debiutująca w Lyric Opera południowokoreańska sopranistka Karah Son. Jej kreacja postaci Cio-Cio-San zachwycała widzów głębokim zrozumieniem roli. Partnerujący jej tenor Evan LeRoy Johnson jako Pinkerton stworzył kreację współczesnego mężczyzny uciekającego od rzeczywistości w świat wirtualny, co tym mocniej podkreślało jego emocjonalne „odklejenie”. Mezzosopran Nozomi Kato jako Suzuki wniosła do spektaklu empatię i realizm.
Reżyser Matthew Ozawa świadomie zreinterpretował operę. Nagasaki nie była w przedstawieniu realistycznym miastem, lecz cyfrową fantazją, przestrzenią pomiędzy snem a wspomnieniami, gdzie bohaterowie opowiadają tragiczną historię. Scenografia obejmowała między innymi, takie surrealistyczne elementy jak: wejście Suzuki (Nozomi Kato) do nowoczesnego apartamentu Pinkertona (Evan LeRoy Johnson) przez lodówkę. Operowanie światłem budowało obrazy pełne koloru i symboliki i zmieniało się w zależności od nastrojów bohaterki, od jasnego w scenie ślubu w pierwszym akcie po chłodne w finale opery.
Pierwszy akt miał romantyczny charakter – ślub Butterfly i Pinkertona, goście, muzyka, nadzieja na nowe życie. Drugi stawał się coraz bardziej statyczny. Były w nim sceny oczekiwania, cisza, co tym mocniej podkreślało samotność Butterfly. Publiczność otrzymała spektakl przypominający o iluzjach, dramatycznych konsekwencjach naiwnej wiary w miłość i o tym, jak jedna decyzja może zniszczyć czyjeś życie.
Jedną z najbardziej przejmujących scen była słynna aria „Un bel dì, vedremo”, w której Butterfly na prawie pustej scenie opowiadała, że pewnego dnia zobaczy na horyzoncie statek Pinkertona, co zostało nagrodzone owacją. Finałowe sceny opery z dzieckiem i pożegnaniem oraz śmierci Butterfly były zagrane bez zbędnego patosu, przez co tym bardziej poruszały i podkreślały tragizm historii.
Publiczność w Lyric Opera House przyjęła bardzo dobrze nowatorską wersję spektaklu .
Tekst: Jola Plesiewicz
Zdjęcia: Todd Rosenberg, Andrew Cioffi - Lyric Opera of Chicago








