W przemówieniu nazajutrz po spotkaniu z prezydentem USA Donaldem Trumpem, Rutte podkreślił zarówno dotychczasowe wsparcie państw NATO dla USA w kontekście wojny z Iranem, jak i zapowiedź dalszych kroków.
- Niektórzy sojusznicy byli nieco powolni, choć uczciwie mówiąc, byli też nieco zaskoczeni. Aby zachować element zaskoczenia podczas pierwszych ataków, prezydent Trump zdecydował się nie informować sojuszników z wyprzedzeniem, i rozumiem to, ale to, co widzę, patrząc dziś na Europę, jej sojusznicy zapewniają ogromną pomoc, wspierając logistykę i inne środki, aby zapewnić, że potężne siły zbrojne USA odniosą sukces w pozbawianiu Iranu broni jądrowej i osłabianiu jego zdolności do eksportowania chaosu - powiedział Rutte. - Prawie bez wyjątku, sojusznicy robią wszystko, o co proszą Stany Zjednoczone. Usłyszeli prośby prezydenta Trumpa i odpowiadają na nie - dodał.
Wskazał na przykład budowania międzynarodowej koalicji przez Wielką Brytanię, która rozpoczęła planowanie środków wojskowych i politycznych, by zapewnić swobodny przepływ przez Ormuz. Zwrócił uwagę na to, że jego kraj, Holandia, może wysłać do regionu okręty przeciwminowe, fregaty i inne środki.
- To dowód zmiany sposobu myślenia. Dlatego każdy kraj szuka teraz sposobów, aby się do tego przyczynić - zaznaczył. Dodał, że samo NATO może odegrać rolę w tym procesie, bo „nie ma powodów, by nie pomagać”. Zaznaczył przy tym, że choć wymaga to politycznego porozumienia, powinno stać się to szybko, bo „liczy się szybkość, a nie perfekcja”.
Podobnie jak dzień wcześniej w wywiadzie dla CNN, Rutte wymijająco odpowiedział na pytania o to, czy podczas rozmowy w Białym Domu z Trumpem prezydent USA mówił o możliwości wyjścia Ameryki z NATO. Podkreślił jedynie, że Trump jest zawiedziony sojusznikami i że on to rozumie. Dodał też, że rozmowa była „szczera i bezpośrednia”, jak między przyjaciółmi.
Pytany o sprawę Grenlandii, ponownie poruszaną w ostatnich dniach przez Trumpa, Rutte stwierdził, że główną rozmowę na ten temat odbył z Trumpem na szczycie w Davos i że rozmowy amerykańsko-duńsko-grenlandzkie na ten temat nadal się toczą. Podkreślił też, że w reakcji na obawy wyrażane przez Trumpa, NATO zwiększyło współpracę w sprawie bezpieczeństwa Artyki.
Zaznaczył, że rozmowy trójstronne koncentrują się m.in. na pytaniu co się stanie, jeśli Grenlandia w przyszłości dokona secesji.
- Myślę, że to słuszne pytanie, na które warto odpowiedzieć i na które można uzyskać odpowiedź. Myślę, że to możliwe do rozwiązania - ocenił. Druga sprawa, jak zaznaczył to, zapobieganie dostępowi Rosji i Chin do grenlandzkich zasobów i gospodarki.
Oceniając stan stosunków transatlantyckich, Holender przyznał, że Europa zbyt długo brała przywództwo USA za coś oczywistego i zapowiedział, że dłużej już tak nie będzie.
Sojusznicy i ja również dostrzegamy, że znajdujemy się w okresie fundamentalnych zmian w sojuszu transatlantyckim, Europa przyjmuje na siebie większą i bardziej sprawiedliwą część zadania zapewnienia ochrony konwencjonalnej, a odwrotu nie będzie i nie powinno być - oświadczył Rutte.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)








