Rozpoczęta 1 kwietnia misja Artemis II – w trakcie której astronauci okrążyli Księżyc i pobili rekord w osiągniętej odległości od Ziemi – dobiega końca. W nocy z piątku na sobotę czasu środkowoeuropejskiego kapsuła Orion z czworgiem astronautów ma zostać zwodowana w Pacyfiku. To pierwsza od ponad 50 lat załogowa wyprawa w okolice Księżyca. Jest to również próba generalna NASA przed planowanym na 2028 r. lądowaniem człowieka na powierzchni Srebrnego Globu.
Według Łukasza Wilczyńskiego faktyczna ocena misji będzie możliwa nawet nie tyle po samym lądowaniu (które zawsze ocenia się jako ryzykowny etap), ale jeszcze parę miesięcy później. Wskazał jednak, że do tej pory „mamy za sobą kilka udanych etapów” – jak start, testy systemów czy przelot wokół Księżyca.
Wilczyński przypomniał też, że Artemis II jest misją testową, więc „nawet, jeżeli coś nie zagrało – to dobrze”, ponieważ chodziło o przetestowanie sprzętu i procedur przed najważniejszą częścią programu, czyli misją z lądowaniem.
PAP zapytała eksperta, czy uważa, że jeszcze w tej dekadzie człowiek postawi nogę na Srebrnym Globie. - Czy to będzie w tej dekadzie? Tak. Czy to będzie NASA? Mam nadzieję (…), ale mogą to również być Chińczycy. Ktoś na pewno z naszej planety wyląduje – powiedział Wilczyński.
Podkreślił też, że misję Artemis należy rozpatrywać w szerszym kontekście – budowy baz na Księżycu, a może i lotu na Marsa. Według niego to żadne science fiction.
Wilczyński dodał, że to właśnie Księżyc może stanowić bazę wypadową i być przystankiem w drodze na Marsa. Jak bowiem tłumaczył, tamtejsza grawitacja nie jest tak mocna na Ziemi, przez co łatwiej będzie startować. Wyraził też nadzieję, że jeszcze za jego życia człowiek postawi stopę na Marsie.
A w kontekście eksploracji Księżyca Wilczyński wskazał, że może ona przynieść wymierne korzyści finansowe dzięki wydobyciu złóż, pierwiastków czy minerałów. Dodał jednak, że choć międzynarodowe prawo kosmiczne na świecie obowiązuje, to przydałyby się nowe regulacje, np. na wzór Układu Antarktycznego. – Inaczej czeka nas taka dzika eksploracja – ostrzegł rozmówca.
Mówiąc o wyścigu w kosmosie w kontekście Stanów Zjednoczonych i Chin, Wilczyński wskazał na funkcjonowanie agencji kosmicznych tych krajów w dwóch systemach: demokratycznym i znacjonalizowanym.
Z kolei pytany o ponad 50-letnią przerwę w misjach księżycowych wskazał na zmianę celów. Jak mówił, program Apollo był motywowany politycznie, a gdy USA osiągnęły cel, to wycofały się z dalszego podboju Księżyca, by skupić się na zagospodarowaniu orbity Ziemi.
W ocenie rozmówcy - na teraz - globalne porozumienie ws. jednego, wspólnego lotu na Marsa nie jest możliwe. – Myślę, że Księżyc będzie też pewnego rodzaju testem – powiedział.
A na koniec proszony o ocenę sektora kosmicznego w Polsce powiedział, że „Polska jest dosyć silnym krajem w europejskim sektorze kosmicznym”. – Na pewno wyrośliśmy już i wyrastamy na takiego lidera w regionie Europy Środkowo-Wschodniej – ocenił. Uznał, że kluczowe jest jednak „znalezienie tej swojej drogi”, którą może być wykorzystywanie danych satelitarnych.
Agnieszka Kliks-Pudlik (PAP)








