Jak podał urząd statystyczny amerykańskiego resortu pracy, najwięcej wzrósł wskaźnik cen energii (10,9 proc.) oraz paliw (21,2 proc.), co odpowiada aż za niemal 3/4 wzrostu inflacji w marcu. Miesięczny wzrost ogólnego wskaźnika cen (0,9 proc.) był najwyższym od czerwca 2022 r. Inflacja bazowa - bez cen energii i żywności - wzrosła o 0,2 proc.
Główną przyczyną wzrostu cen w USA był gwałtowny skok cen ropy naftowej spowodowany przez wojnę z Iranem i zamknięcie cieśniny Ormuz. To przełożyło się nie tylko na ceny benzyny, ale i innych produktów z uwagi na wyższy koszt transportu.
Jak twierdzi „Wall Street Journal”, nawet w przypadku zakończenia wojny i otwarcia cieśniny Ormuz, ekonomiści przewidują, że powrót do niższych cen nie będzie natychmiastowy ze względu na zakłócenia łańcuchów dostaw i czas potrzebny do wznowienia większego wydobycia ropy naftowej. Obecnie obowiązuje dwutygodniowy rozejm w wojnie.
Według cytowanego przez „Washington Post” Joe Brusuelasa, głównego ekonomisty firmy konsultingowej RSM, nawet przy sukcesie negocjacji pokojowych, ekonomiczne efekty wojny będą utrzymywać się przez resztę roku. Dane z sektora prywatnego sugerują, że szerszy wzrost cen jest już w toku. Indeks State Street PriceStats, który śledzi ceny detaliczne w czasie niemal rzeczywistym, odnotował w marcu miesięczny wzrost o 1,5 proc. - największy miesięczny wzrost od rozpoczęcia pomiarów w lipcu 2008 roku.
Mimo to dyrektor Narodowej Rady Ekonomicznej Kevin Hassett ocenił w wywiadzie dla telewizji Fox Business, że ceny ropy naftowej spadną szybko jak tylko cieśnina Ormuz zostanie otwarta. Zwrócił też uwagę na stosunkowo niski wzrost inflacji bazowej - 0,2 proc. - jako powód, dla którego Rezerwa Federalna miałaby „przestrzeń” do kolejnych obniżek stóp procentowych.
„Washington Post” zauważa jednak, że poziom inflacji jeszcze przed wojną był powyżej celu Fed, a nowe dane zwiększają prawdopodobieństwo, że w tym roku nie będzie już więcej obniżek stóp, wbrew woli Białego Domu.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)








