Najlepszy zespół sezonu zasadniczego od początku nadawał ton wydarzeniom na lodowisku w Los Angeles. Objął prowadzenie w szóstej minucie, gdy Szwed Gabriel Landeskog wykazał się czujnością i z bliska skierował do siatki krążek, który odbił się od bandy za bramką.
W szóstej minucie drugiej tercji wyrównał co prawda Trevor Moore, ale niedługo słynący z umiejętności ofensywnych obrońca Cale Makar ponownie zapewnił prowadzenie gościom. W 48. minucie gry Fin Artturi Lehkonen strzelił trzeciego gola dla Avalanche, gdy ten zespół grał w liczebnym osłabieniu.
O emocje w końcówce zatroszczył się Szwed Adrian Kempe, który wykorzystując liczebną przewagę odnotował kontaktowe trafienie dla „Królów”, ale po wycofaniu przez nich golkipera Brock Nelson posłał krążek do pustej bramki i ustalił wynik na 4:2.
Trener zwycięzców Jared Bednar wskazał, że decydująca okazała się głębia składu i różnorodność jego zawodników.
- W ofensywie mieliśmy problemy, ale mamy graczy o rożnych profilach, którzy w rozmaitych sytuacjach się przydają i potrafią punktować. To zrobiło różnicę - zaznaczył szkoleniowiec ekipy z Denver.
W innych czwartkowych spotkaniach Boston Bruins przegrali z Buffalo Sabres 1:3 i goście objęli prowadzenie w play off 2-1, a Ottawa Senators po raz trzeci musieli uznać wyższość Carolina Hurricanes, tym razem ulegając 1:2, i najlepszy zespół Konferencji Wschodniej rozgrywek regularnych prowadzi w serii już 3-0. (PAP)








