Andrzej Poczobut był przez ponad pięć lat więziony przez reżim Alaksandra Łukaszenki. Został uwolniony pod koniec kwietnia.
W rozmowie z dziennikarką Polskiego Radia Białystok Joanną Sikorą powiedział, że jak poprawi się jego zdrowie zamierza wrócić do Grodna.
- Po tym jak już stanę na zdrowiu, jak lekarze powiedzą, że te wszystkie wskaźniki są dobre, ja zamierzam wrócić do Grodna. Przed tym muszę mieć pewność, że wszystko ze zdrowiem jest w porządku – mówił Poczobut.
Pytany, czy nie jest to zbyt ryzykowne, odpowiedział, że tam są tysiące Polaków i tam jest Związek Polaków na Białorusi i bez wątpienia jest tam bardzo potrzebny.
Poczobut podziękował Białostoczanom i wszystkim tym, którzy przez ponad pięć lat co miesiąc w akcie solidarności uczestniczyli w manifestacjach jego wsparcia.
- Dziękuję bardzo. Chcę bardzo podziękować dla miasta Białystok, dla mieszkańców miasta Białegostoku, za solidarność, za działania, które były podejmowane, ale też chcę podziękować za to, że przygarnięto naszych ludzi, którzy zostali zmuszeni do opuszczenia swoich mieszkań, ze swoich domów – powiedział w wywiadzie Andrzej Poczobut.
Mówił, że wiedział o tym, co się odbywa w Białymstoku.
- Wiedziałem o tej solidarności i to było to, co dodawało sił, co budowało przekonanie, że o mnie nie zapomniano, że tam za murem więziennym są tysiące, tysiące ludzi, którzy pamiętają, modlą się, trzymają kciuki za mnie i to przekonanie już wzmacniało, że nie jestem sam – podkreślił.
Na skwerze, przy pomniku bł. ks. Jerzego Popiełuszki w Białymstoku, cały czas stoi instalacja z wizerunkiem Poczobuta. Teraz dopisano tam słowo – wolny.
Od marca 2021 r. Poczobut, który jest obywatelem Białorusi, przebywał za kratami. Najpierw był przetrzymywany w areszcie, a po procesie i skazaniu w politycznym procesie został wysłany do kolonii karnej w Nowopołocku w obwodzie witebskim na północy Białorusi. Skazano go na osiem lat więzienia o zaostrzonym rygorze za rzekome „wzniecanie nienawiści” oraz „wzywanie do działań przeciwko bezpieczeństwu państwa”. Został uznany za więźnia politycznego przez białoruskie i międzynarodowe organizacje praw człowieka. Pod koniec kwietnia został zwolniony z aresztu i przyjechał do Polski.(PAP)









