Sąd uznał, że stanowy parlament, aprobując referendum, nie spełnił wymogów stanowej konstytucji w sprawie dopuszczalnych terminów organizacji głosowania, i je unieważnił. Sprawa dotyczy referendum z 21 kwietnia, w którym większość wyborców stanu opowiedziała się za tymczasową zmianą okręgów wyborczych do Kongresu w taki sposób, by dać przewagę Demokratom. Okręgi miały być podzielone tak, by w 10 na wszystkich 11 elektorat sprzyjał w większości Demokratom (na podstawie wyniku wyborów 2024 r.). Wyrok przywraca dotychczasowy rozkład sił w stosunku 6-5 dla Demokratów.
Wyrok sądu jest znaczącym ciosem dla szans opozycji w obliczu trwającej ogólnokrajowej „wojny” między partiami na zmiany okręgów wyborczych przed listopadowymi wyborami. Jak dotąd w stanach rządzonych przez Republikanów, m.in. w Teksasie, Luizjanie, Tennessee czy Ohio, granice okręgów zmieniono tak, by - przy wynikach identycznych jak w 2024 r. - partia ta otrzymała dodatkowe 14 mandatów w 435-miejscowej Izbie. Z kolei Demokraci w Kalifornii uchwalili zmiany na swoją korzyść, umożliwiając potencjalnie uzyskanie dodatkowych pięciu mandatów. Decyzja sądu w republikańskim Utah również dała Demokratom szansę na dodatkowy jeden mandat.
To prawdopodobnie nie koniec walki na mapy okręgów wyborczych. Dodatkowe zmiany - na korzyść partii rządzącej - umożliwił bowiem w majowym wyroku Sąd Najwyższy USA, który uznał tworzenie okręgów z uwzględnieniem kryteriów rasowych za nielegalne. Oznacza to likwidację takich okręgów - głównie na Południu - gdzie większość stanowili Afroamerykanie i gdzie dominowali Demokraci.
Choć Demokraci wciąż uważani są za faworytów do przejęcia kontroli nad Izbą Reprezentantów, gdzie Republikanie mają obecnie niewielką przewagę (218-212).
Zadowolenie z decyzji sądu w Wirginii wyraził prezydent USA Donald Trump, który ogłosił wyrok „ogromnym zwycięstwem dla Partii Republikańskiej i Ameryki w Wirginii”.
Choć zmiany okręgów wyborczych dla partyjnych korzyści (tzw. gerrymandering) mają w USA długą tradycję, obecna sytuacja jest nadzwyczajna, bo zwykle do zmian w granicach okręgów dochodzi po spisie powszechnym, który odbywa się na przełomie każdej dekady. Tym razem zmiany wprowadzono w połowie dekady, z inicjatywy Trumpa, który zachęcał do tego władze Teksasu.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)









